#6kant
Zupełnie nie myśląc, palcem wskazującym przejechałem szybko i mocno po trzech ostrzach, w celu odwłosienia rzeczonej jednorazówki. W tym samym momencie uświadomiłem sobie, co zrobiłem. Spojrzałem na piękne trzy czerwone kreski na palcu. Bolało.
Tracę wiarę w swój mózg.
#aleLF
#YJ5sJ
Brat miał klatkę z chomikami, akurat wtedy urodziły się małe. Wyobraźcie sobie miny 4 osób w wieku do 8 lat, które patrzyły, jak matka zjadła cztery swoje małe.
To było tak chore, że jak sobie to dzisiaj przypomnę, to nie wiem, co jest bardziej pojebane: to, że na to patrzyliśmy czy że nikogo nie wołaliśmy.
#CdRU1
Zawsze mi się wydawało, że jakoś szczególnie nie wypłynęło to na moje dorosłe życie. Teraz nie mam problemu z przytulaniem się z chłopakiem czy wyznawaniu mu dozgonnej miłości. Tyle słowem wstępu.
Pracując w sklepie, miałam (nie)przyjemność obsługiwać pewną starszą babkę, która zawsze strasznie marudziła. Nigdy nie zapomnę tego uczucia ciepła rozlewanego po całym ciele, ciężkiej głowy, gęsiej skórki. Wystarczyło, że powiedziała do mnie "KOCHANIE, a podaj mi jeszcze...". To było takie miłe, że później (ku uciesze innych pracownic) wyrywałam się, żeby ją obsługiwać. Od tamtej pory bardziej zaczęłam zwracać uwagę na takie drobne gesty - kiedy pani Wiesia podczas rozmowy w pracy posmyrała mnie po karku - jej dotyk czułam do końca zmiany, a kiedy pani Czesia w pracy ogarnęła mi kosmyk włosów z policzka, to musiałam się bardzo powstrzymywać, żeby nie robić oczu zadowolonego kota. Teraz w nowej pracy mam taką koleżankę, która zawsze gdy mnie widzi pyta - "no i jak tam, KOCHANIE..."- mmmmmmm, bajka.
I nie, nie podobają mi się panie 50+. Po prostu niektórzy ludzie mają taką wrodzoną czułość w sobie, że jak ci dotkną ramienia, to wcale się nie czujesz, jakby naruszana była "przestrzeń osobista". U niektórych to taki naturalny odruch, że nawet się na to nie zwraca uwagi (no chyba że jest się mną).
Gdy piszę to wyznanie i mi się to wszystko przypomina - ludzie, chyba mam orgazm ;d
#sn4e7
Któregoś dnia przyszła do mnie w odwiedziny córka sąsiada. Pokazała, jak bardzo jest wdzięczna za całą pomoc, kradnąc mi pieniądze. Jej ojciec zachował się w porządku, oddając nawet więcej, niż wzięła, ale od razu go poinformowałam, że więcej jej nie wpuszczę.
Cóż, słowa dotrzymałam.
Zaledwie parę dni temu dziewczyna wyszła pobawić się z kotami i zatrzasnęła drzwi do domu. Przyszła do mnie z płaczem, że nie może wejść. Zadzwoniłam do jej ojca i tyle. Nie wpuściłam jej do siebie, nawet gdy zaczęło padać, ponoć poszła w tym czasie do innych sąsiadów. Może i jestem wredna, ale nie miałam zamiaru spędzać popołudnia patrząc jej na ręce.
#VqfSx
1. Nie byłam uświadomiona, co to jest. Mało tego.
Miałam taką patologię w domu, że moją pierwszą myślą było "mama będzie krzyczeć, że zabrudziłam majtki". Do dziś pamiętam (a już trochę lat mam), jak po kryjomu prałam i suszyłam żółte gacie, żeby przypadkiem nie zauważyła, że są mokre.
2. Na drugi dzień kolejne majtki brudne. W końcu poszłam, z pochyloną głową, pokazać je matce.
Co prawda nie krzyczała, ale wpędziła mnie w totalne poczucie winy, że mam okres. Kilka ładnych lat myślałam, że to coś złego. Miałam zabronione mówić o tym koleżankom. Jak proponowały basen, miałam kłamać, że mam tego dnia wizytę u lekarza.
Jej komentarz po latach:
A bo mi smutno było, że od takiego małego będziesz się musiała męczyć. Myślałam, że trochę później dostaniesz.
#azuq2
Ostatnio popijał sobie Jacka Danielsa, którego dostał na urodziny, dużą butelkę. Wcześniej wypił też kilka piw, generalnie dość szybko stracił rachubę.
Kiedy potem się ogarnął, nie mógł nigdzie zlokalizować butelki. Przeraził się, że całą tę butlę wypił, a pamięta tylko o jednej szklance. Stwierdził, że jeśli on po jednej szklance nie pamięta, co się z nim dzieje, to on więcej pić nie będzie. Trwa w tym postanowieniu tydzień, nie wiem, co z tego będzie, ale tydzień zawsze coś.
Tata nie wie, że on faktycznie wypił tylko jedną szklankę. Przez przypadek stłukłam prawie pełną butelkę. Był to przypadek, ale gdybym wtedy mogła przewidzieć skutki, to wywaliłabym to do zlewu już dawno ;)
#xJHDS
Mam 16 lat, mieszkam w domu z rodzicami, bratem i dziadkami. Na dole gdzie mieszkają rodzice, nie ma miejsce na mój pokój, więc muszę mieszkać na górze, w tzw. starym pokoju, ponieważ są tam meble jeszcze od moich pradziadków (w sumie to nie umiem zrozumieć dlaczego są trzymane stare, skrzypiące meble, które wyglądają, jakby lada chwila miały się rozpaść na kawałki).
Jakie są powody mojej nienawiści do babci?
1. Dziewiąta rano, ferie zimowe, ta mi wpada do pokoju, szarpie mnie, budzi, bo już jest późno. Ciekawe, co ja mam robić od 9 rano w ferie. Chyba oglądać "jutuby" cały dzień.
2. 8 rano, wakacje. W wakacje mogę spać do 12, rodzice mi na to pozwalają. Ale babci to przeszkadza. Ósma rano, babcia wchodzi bez pukania, zaczyna się na mnie drzeć że jak można tak długo spać! Wypraszam ją z tego pokoju, a ta mi zaczyna roletę podnosić, okno otwierać, wyszarpuje mnie za rękę z łóżka... Mam 16 lat, według mnie i rodziców powinnam sama się zajmować moim pokojem... ale babcia zawsze święta...
3. Posiadam kundelka, którego przygarnęłam ze schroniska jakieś 6 miesięcy temu, oraz posiadam rocznego kota, dostany od kolegi. Rano, wychodzę z pokoju, jestem ubrana, uczesana, mam zjedzone śniadanie, zaczynam szukać Laksa (psa), by iść z nim na spacer. Mama mi mówi, że babcia z nim poszła, ja w furię, wychodzę z domu, znajduję samą babcię, która idzie spokojnie od strony lasu. Pytam się, co z nim zrobiła - "A bo on mi się zerwał ze smyczy". Od razu zwątpiłam, bo Laks się ani nie wyrywa, ani nie gryzie. Po prostu poczciwy kundelek, który darzy mnie ogromną miłością. Biegnę do lasu, znajduje Laksia przywiązanego do drzewa koło rzeki...
Jaki był powód pozbycia się psa przez babcię? "Bo ona chce mieć psa rasowego, takiego jak ma mój sąsiad, za 2 tysiące". Ja Laksa nigdy nie oddam, pokochałam go od pierwszego wejrzenia. Co do kota, to akurat babcia go kocha, uwielbia wręcz, ale ma zakaz dotykania go. Bo babcia jest jak mały dzidziuś - szarpie mojego Fado za ogon, "bo go przecież to nie boli". Taaa, jasne...
4. Dzisiaj miałam zaplanowany ranek z mamą, zakupy w pewnym sklepie. To po co ma matka z własną córką spędzić czas, skoro musi się wpierdzielić babcia, i wszystko zepsuć?
Jest jeszcze milion innych sytuacji, ale ich nie będę opisywać. Jak coś innego będzie, to napiszę. Pozdrawiam całe Anonimki.
#Wz3fL
Rano półprzytomna siedzę w kuchni i piję kawę. Matka pyta, czy pójdę do sklepu. OK, przyjęłam, ona zaczęła się krzątać po kuchni, ja zaś poszłam się ogarnąć do pokoju. Gotowa do wyjścia wchodzę do kuchni i pytam się o listę zakupów. Wypada zaznaczyć, że mam niski, niekobiecy głos.
Siostra i matka malowały się przy stole i obie naskoczyły na mnie:
- Teraz to sobie daruj!
- Z taką grobową miną to powiedziałaś, jakbyś mi łaskę robiła tymi zakupami!
- Nie chcesz, to nie idź!
- Miała taką postawę, jakby chciała mnie wzrokiem zabić, za to tylko, że poprosiłam o zakupy
-No tak, tak..
Siostra jeszcze naśladowała mój niski ton, tak jakbym zadała pytanie wcześniejsze z pogardą.
Nie, mam zwyczajnie naturalnie niski głos. Nic na to nie poradzę. Jak się fochnęły, to OK. Niech się fochają. Jeszcze obie się nakręcały, przez chwilę komentując moje "zachowanie". Nie przerwałam im, wyszłam, przypominając sobie, że chyba chciały zupę ogórkową. Kupiłam przecier, śmietanę i mleko, a warzywa na pewno były.
Wróciłam, włożyłam do lodówki, wchodzi siostra do kuchni, tuż po mnie otwiera lodówkę.
- Wiedziałam, że taka jesteś... nic nie kupiłaś!
- A podałyście, co chcecie?
- Powinnaś się domyślić!
Jprdl.