#PG3Tp

Wiedziałam, że ściany w moim bloku są cienkie, ale nie że aż tak.

Siedziałam sobie elegancko na tronie (jak wiadomo, w łazience dodatkowo rozchodzi się echo) i w pewnym momencie puściłam bąka, ale nie byle jakiego bąka. Był to bąk o dźwięku, jaki wydobywa się z puzonu co najmniej, dodatkowo wzmocniony klozetem, który zadziałał niczym głośnik.
"Łoo, który z was takiego bączora zasadził?!" - to usłyszałam po chwili zza ściany.

#4jdYP

Mieszkam na skraju miasta. W mojej okolicy pełno jest pól, łąk i niewielkich skupisk drzew, a co za tym idzie jest też mnóstwo wszelkiego rodzaju chwastów itp. Od zawsze tłumaczyłam swojemu dziecku, żeby idąc drogą nie wyciągał rąk w stronę roślin i ich nie łapał, bo niektóre mogą być niebezpieczne.
Synek obecnie ma 6 lat i jakoś dalej nie mógł zapamiętać, by trzymać rączki przy sobie.
 
Dałam mu więc lekcję poglądową i poleciłam zerwać pokrzywę.
Wiadomo, krzyku było co niemiara, ale od tamtej pory nauczył się, że jak nie zna jakiejś rośliny, to ma jej nie ruszać.

#pIZcm

Mam bardzo obfity okres. W nocy śpię na macie do sikania dla małych piesków. Mimo wszystko nie wyobrażam sobie spać bez majtek, więc nakładam potężną podpachę i kładę się na matę.

Drugiego ranka wyprowadzania z Ziemi Egipskiej, gdy się obudziłam, było jakoś dziwnie sucho. Mój chłopak jeszcze spał, kiedy zdejmowałam bieliznę, by sprawdzić, jak sprawy się mają. Okazało się, że okres był i równiutko wypełnił całą podpaskę krwią. Bardzo ucieszyłam się na ten widok, bo leczenie w końcu podziałało. Niewiele myśląc, obudziłam podekscytowana mojego lubego i z waflem na twarzy pokazałam, jak "zmieściłam" się w podpasce. Na ten widok zwymiotował na pościel, po czym powiedział: "To wspaniale, kochanie".

Tak że ten... nigdy tego nie róbcie.
Pozdrawiam.

#tZPfe

Druga połowa lat 90. Ja, nastoletni gówniak, idąc za modą oraz miłością do ciężkiej muzyki, postanowiłem zostać metalowcem. Ale nie jakimś niu-metalowym pozerem w koszulce Korna, tylko takim tru, w glanach, czarnej skórze i z plecakiem wojskowym obwieszonym milionem naszywek! 

Aby osiągnąć wymarzony wizerunek potrzebna była jeszcze tylko jedna rzecz - długie, tłuste włosiska, ażeby móc łopotać łbem na koncertach. Decyzja podjęta - zapuszczam. Nigdy nie spodziewałem się, że to kurewstwo będzie rosło tak długo.

Najpierw kłaki właziły mi w oczy, potem zaczęły się kręcić we wszystkich kierunkach, ale dałem radę. Po dwóch-trzech latach unikania nożyczek moje pióra miały zadowalającą długość. Nastał wreszcie ten dzień, że mogłem pójść do fryzjera i poprosić o lekkie korekty. Z tyłu miałem bowiem zdecydowanie dłuższy dywan niż z przodu.

Znalazłem na osiedlu jakiś mały zakład o wyglądzie zapchlonej speluny. W środku, na fryzjerskim krześle drzemał sobie staruszek. Obudzony, założył na nos okulary z grubymi szkłami, narzucił na siebie fartuch i zapytał:

- Jak tniemy? Na łyso czy na Scootera?
- Ani tak, ani tak. Proszę o urżnięcie z tyłu tak ze 20 centymetrów.

Usiadłem, dziadek zarzucił na mnie chustę, przejechał mi po kłakach grzebieniem, a następnie, chwyciwszy mi grzywę z przodu CIACH! - uwalił ze 20 centymetrów... Zanim zdążyłem wrzasnąć, że chodziło mi o włosy z tyłu czaszki, parzyłem na żałosne odbicie w lustrze. Przede mną siedział gość o załzawionych oczach i fryzurze typu "krótko z przodu, długo z tyłu". Obciachowa grzyweczka do wysokości brwi, a z tyłu strąki sięgające niemalże połowy pleców. 

Wisienką na torcie był mój młodzieńczy wąsik, który całkiem spoko prezentował się w wersji "metalowej", natomiast teraz mógł pełnić funkcję ostatecznego trofeum wokalisty białostockiego zespołu disco-polowego.

Wybiegłem z zakładu nie płacąc, za to w panice naciągając sobie na łeb kaptur mojej bluzy. W domu, kiedy opanowałem trzęsące się ręce, chwyciłem za nożyczki i maszynkę do golenia mojego taty. Zjechałem się na zero. Kumplom w szkole powiedziałem, że znudziły mi się długie kłaki i że im też radzę je obciąć, bo wyglądają jak ciołki, a nie prawdziwi faceci...

#33iUP

Oto jedno z najdziwniejszych doświadczeń seksualnych w moim życiu.

Mój chłopak robił mi dobrze ustami, a ja w efekcie podniecenia i całkowitego zapomnienia, puściłam wielkiego, głośnego, cuchnącego bąka prosto w jego twarz. W jednej chwili mój chłopak obrzygał mnie i łóżko.

Podobno co cię nie zabije, to cię wzmocni, coś w tym jest, bo nasz związek po tym wydarzeniu stał się jeszcze silniejszy, a tę małą tajemnicę zabierzemy ze sobą do grobu. Ustaliliśmy, że jedynie anonimowo możemy o niej opowiadać :)

#xpQkD

Parę tygodni temu przeszedłem zabieg punkcji lędźwiowej. Dla niewtajemniczonych - jest to pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego z dolnego odcinka kręgosłupa. Sam zabieg nie jest szczególnie dokuczliwy, jednak powikłania po nim owszem. Nawet do dwóch tygodni mogą wystąpić zawroty głowy, nudności, wymioty i parę innych. Pomaga na to przyjęcie pozycji siedzącej, a najlepiej leżącej. No, ale do sedna.

Parę dni po zabiegu jechałem na rozmowę o pracę tramwajem, elegancko ubrany, na pierwszy rzut oka wszystko gra. Jednak w pewnym momencie poczułem zawartość żołądka pod gardłem, więc zająłem wolne miejsce. Poczułem się nieco lepiej, ale po paru przystankach klasyk - kaszląca starsza pani nad głową. Nie miałem zamiaru wstawać, gdyż wiem, jak to by się skończyło. Do dyskusji włączyła się młoda kobieta, która standardowo nawiązywała do obecnych mężczyzn, że bez kultury itd. Wytłumaczyłem, że źle się czuję i muszę siedzieć, na co pani zareagowała salwą śmiechu. Myślę - trudno, najwyżej ją obrzygam.

Nie, nie obrzygałem, zrobiłem to za najbliższym rogiem, gdzie uprzejmi policjanci wzięli mnie za pijanego. Badanie alkomatem oczywiście nic nie wykazało, zrozumieli moje tłumaczenie, okazali się bardzo pomocni, pytali, czy wezwać pogotowie. Odpowiedziałem, że nie, zadzwonię po siostrę i mnie zabierze. Zaczekali nawet do jej przyjazdu, czego się nie spodziewałem.

Pracy nie dostałem, bo spóźniłem się na rozmowę, panom policjantom dziękuję, a reszcie chciałbym przekazać, że młody i dobrze wyglądający facet nie zawsze jest w pełni sił i czasami po prostu musi, kurwa, usiąść.

#A5PE3

Byłam jego uczennicą. Uczył przedmiotu, który sprawiał mi przyjemność, choć nie tak jak jego uśmiech i radość okazywana na mój widok.
Chemia między nami była porównywana do tej, znajdującej się w laboratorium Skłodowskiej-Curie.
Dzieciaki w liceum są dość okrutne. Szybko pojawiły się pierwsze plotki o romansie, pierwsze docinki. O dziwo, do niego dotarły szybciej, mianowicie pierwszy raz usłyszał je od swojej ówczesnej żony. Oboje zachowaliśmy się dojrzale. Długa rozmowa po lekcjach, najpierw z nim, później z żoną. Powtarzanie po raz setny, że wszystko jest wymysłem uczniów, zarzekanie się, że nawet nie śni mi się romansowanie z jej mężem.
Kłamałam. Często gościł w moich snach, ale to wszystko. Poza uroczymi uśmieszkami, do niczego nigdy nie doszło. Byliśmy rozsądni.
Plotki nie przeszkodziły nam w naszych częstych rozmowach, głupich żartach etc.

Gdy skończyłam liceum, wyjechałam. Wiedziałam, że nie ma sensu zostać w mieście, które będzie mi przypominać o moim zakazanym owocu.
Gdy skończyłam studia i ułożyłam sobie życie w innym mieście, dowiedziałam się o śmierci dziadka. Wracając w rodzinne strony, pod wpływem zdradzieckiego sentymentu, postanowiłam odwiedzić stare mury liceum. Nie miałam szczęścia, by go spotkać, czy nawet nieszczęścia, by spotkać ją. Był już prawie koniec roku szkolnego, a oni wzięli urlop. Za to dyrektor zaproponował mi pracę (tak, jestem nauczycielką ukochanego przedmiotu).
Pomyślałam, czemu nie. Przyda mi się powrót do korzeni, zresztą już mi dawno przeszło (tak myślałam).

Niedługo zacznie się rok szkolny, a od jednej z niedawno zyskanych koleżanek dowiedziałam się, że ''urlop'' był rozwodem (tak się idealnie złożyło).
A ja wchodzę na stanowisko byłej żony.

Trochę to pomieszane, ale nie mogę się doczekać jego miny na rozpoczęciu roku szkolnego.

#Q3pk4

Biorę udział w akcji pewnej fundacji. Akcja ta obejmuje szycie miniaturowych rożków, kocyków, czapeczek dla dzieci, które urodziły się za wcześnie by żyć, z wadami letalnymi itp. Założeniem akcji jest, by rodzice mogli godnie pożegnać swoje dzieci otulone w rożek czy kocyk w swoim rozmiarze, a nie w szpitalną chustę czy pieluchę.

Po każdym wykonanym przeze mnie rożku opłakuję maleństwo, które będzie w nim umierało lub ostatni raz będzie tulone przez rodziców. To dla mnie duża trauma, jednak nie potrafię przestać tego robić. Często, gdy szyję najmniejsze rożki, łzy same ciekną mi po policzkach...
Moje dzieci (jeszcze małe) pytają, dla kogo takie malutkie rzeczy, mówię, że dla Aniołków.

#BaRle

Właśnie dzisiaj to do mnie dotarło...

Skoro ja w swoim pokoju usłyszałam, jak sąsiad kicha, a on usłyszał moje ''na zdrowie'', to znaczy, że moi poprzedni sąsiedzi musieli słyszeć, jak matka wydziera się i bije mnie i moje rodzeństwo przez całe moje dzieciństwo.
Chyba musieli być naprawdę głusi...
Dodaj anonimowe wyznanie