#YsG6P

Historia sprzed roku, o piekielnych sąsiadach.
Wynajmowałem mieszkanie z dziewczyną w centrum dużego miasta, ogólnie spoko okolica, spoko ludzie z wyjątkiem jednej rodzinki, ale o tym zaraz.
Razem z nami do naszego mieszkania wprowadziły się 2 zwierzaki. Najemca nie miał nic przeciwko.

Minęły pierwsze dni i już doszło do pierwszych zgrzytów z sąsiadami. Tematem padły nasze zwierzaki, które rzekomo strasznie hałasują, gdy jesteśmy w pracy, a sąsiedzi z drzwi obok nie są w stanie wytrzymać tych jęków rozpaczy.
W końcu sąsiadka zaczęła wydzwaniać do naszego najemcy, wręcz każąc nam pozbyć się zwierząt lub wynieść się z mieszkania.
W końcu jednego dnia zapukała do nas straż miejska. Dostali zgłoszenie, że u nas w mieszkaniu są zwierzęta, które "szczekają, wyją, ujadają i zakłócają ciszę, zwłaszcza w nocy". Byli bardzo zdziwieni, gdy pokazałem im nasze dwa króliki w klatkach, które rzekomo tak szczekały i bardzo głośno się zachowywały.

Jak się wkrótce dowiedzieliśmy, sąsiedzi to weganie i ubzdurali sobie, że hodujemy sobie te zwierzęta na ubój.

Głupota ludzka nie zna granic.

#8MplE

Jakiś czas temu wraz z rodzinką zdecydowaliśmy się na adopcję psa. Szukaliśmy czworonożnego przyjaciela, który będzie szczekać, a nie miauczeć. (Te drugie już mieliśmy). Po wielu poszukiwaniach w końcu ojciec trafił na ogłoszenie, że ktoś chce się pozbyć psa, bo "znajomi zostawili i się nie odzywają od miesiąca". Jasne, bujać to my, ale nie nas. Decyzja prosta, bierzemy.

Ojciec do domu przyjechał z drżącą sunią, która bała się kiedy człowiek bliżej podchodził. Piszczała, skomlała i była strasznie wychudzona. Ogólnie wrak, a nie pies. Na zdjęciach wyglądała na zadbanego młodego psa, a to co do nas przyjechało było dalekie od idealnego obrazka. No nic. Wet, leczenie i te sprawy. Psiak był bardzo zarobaczony, przez co tracił wiele sierści. Czas mijał, a nasza panna miała się lepiej. Poza tą sierścią. Nawet z kotami próbowała się zaprzyjaźnić, ale one niezbyt chętne do tego i unikają jej jak mogą.

Zabrałam ja któregoś popołudnia na spacer. Park, który służy nam za miejsce zabaw jest połączony z boiskiem i placem zabaw, który prawie 24/7 oblężony jest przez osoby w wieku 14/18. Spaceruję sobie z moim łysym w kilku miejscach psem, pies robi psie sprawy i podchodzi do mnie obrończyni wszystkich zwierząt, wydzierając się na cały park. Że zabierze mi psa, kto to widział, żeby tak się znęcać nad psem, że ona zaraz mi pokaże gdzie jest moje miejsce. Tłumaczyć nie tłumaczyłam, bo i tak nie dotrze. Za to postraszenie policją, że chce mi psa ukraść - kiedy zaczęła szarpać za smycz - nie podziałało. Krzyczała, że to ona zadzwoni i mnie zamkną za znęcanie się nad zwierzętami. Nieprzestraszona tymi pustymi groźbami kazałam jej to zrobić. Nawet wyjęłam telefon, aby jej sprawę ułatwić i zadzwonić.
Przy wciśnięciu 99 oddaliła się bardzo szybko.

Park zmieniłam na inny i Bogu dzięki więcej kobiety nie widziałam.

#XQt8h

Kiedy byłem mały, mój tata nigdy mnie nie uderzył. Zawsze ze mną rozmawiał, jeżeli źle postąpiłem i tłumaczył dlaczego. Byłem cichym dzieckiem, jednakże potrafiłem "zajść za skórę". W wieku 6 lat bawiłem się dużymi plastikowymi klockami, które łatwo można było połamać. Nie lubiłem ich sprzątać po zabawie. Wielokrotnie je pozostawiałem na podłodze.

Nie reagowałem najpierw na prośby, ostrzeżenia i tłumaczenia rodziców, że pozostawianie klocków ma podłodze jest niebezpieczne, więc tata postanowił udzielić mi lekcji przyprowadzającej do porządku. Kiedy skończyłem się bawić, przyszedł do pokoju i powiedział, żebym posprzątał.

Jak się domyślacie, nie zamierzałem tego zrobić. Tata zaczął liczyć na ręce do trzech. Najpierw kciuk - nic, następnie pokazał palec wskazujący - nic, i dołożył palec środkowy - kilka klocków zostało połamanych w wyniku nadepnięcia. Oczywiście zadziałało to na mnie i natychmiast posprzątałem. Od tamtego czasu, kiedy rozmowa nie pomagała, mój tata zaczął wykorzystywać stworzony przez siebie system pokazywania palców. Dzisiaj ten system został mi przypomniany (po wielu latach niestosowania).

Zacząłem się dzisiaj śmiać z ojca (nieobraźliwie), co doprowadziło go dzisiaj do zakłopotania, a wręcz zdenerwowania. Mówił, żebym przestał, co nie przynosiło rezultatu. Najpierw kciuk - brak reakcji, palec wskazujący - CISZA. Po kilku sekundach zaczęliśmy się razem śmiać. Dziękuję tacie, że wynalazł na ujarzmienie mnie taki sposób! :D

#FF51d

Mój ojciec ma ponad 60 lat i nieważne, czy jest lato, zima, jesień, wiosna, czy jest gorąco czy zimno - zawsze zakłada kurtkę.
Kilka lat temu, w jakiś dzień lipca, w którym było okrutnie gorąco, wracał z pracy ze swoim znajomym, którego spotkał po drodze. Ten znajomy był w samych bokserkach, a mój ojciec? Kurtka, szalik, kaszkiet. O długich spodniach chyba nie muszę wspominać.
 
Ale przez ostatni rok bardzo się zmienił. Wiecie, co zrobił?
Przestał nosić szalik.

#vl404

Zazwyczaj, kiedy jadę autem do rodziców, na przednim fotelu pasażera leży klatka z moim chomikiem. Droga, po której się poruszam, jest od pewnego czasu w remoncie, wobec czego sporo na niej kolein, wybojów i wszelkiego rodzaju uskoków. Kiedy zbliżam się do tych znaczących, opieram prawą dłoń na klatce, żeby chociaż troszkę zamortyzować uderzenie.

Ostatnio zgarnęłam po drodze autostopowicza - zjechałam na pobocze, przeniosłam klatkę na tylną kanapę, a mój nowy towarzysz podróży zajął miejsce chomika.

Wyobraźcie sobie moje i jego zakłopotanie, kiedy podczas przejeżdżania przez głęboki uskok, z przyzwyczajenia złapałam pasażera za udo :D

#iVZA0

Biegłam. Nie wiem gdzie, nie wiem skąd i dokąd. Za mną widziałam tylko grupę mężczyzn, którzy chcieli mnie dorwać. Dobiegłam do jakiegoś ogrodzenia od starego opuszczonego cmentarza i ze wszystkich sił próbowałam przeskoczyć przez bramę. Będąc już po drugiej stronie zahaczyłam ubraniem o nią tak, że ubranie całkowicie zostało na skrzydle bramy. Czując tuż za plecami grupę napalonych mężczyzn, którzy wykrzykiwali w moją stronę "chodź tu, s*ko, zabawimy się". Obracając głowę, by zobaczyć, czy są daleko, wpadłam do wykopanej starej dziury na trumnę i tam mnie złapali.
Było ich kilku, każdy po kolei we mnie, przerażonej i nie wiedzącej o co chodzi. Byli brutalni i ciągle było im mało, a mi zaczynało się to coraz bardziej podobać, chciałam więcej, przeżywałam orgazm jeden za drugim, aż w końcu skończyli, nie mieli już siły, a to co stało się później to...
Się kur*wa obudziłem, jestem 25-letnim facetem w pełni hetero i to był mój jedyny sen realistyczny.

PS Orgazm był nie tylko we śnie...

#0FnMW

Mam dziwny fetysz - podniecają mnie włosy pod pachami. Gdy powiedziałem o tym mojej dziewczynie, po początkowym szoku i obrzydzeniu zaproponowała kompromis: poza latem nie będzie golić pach, za to ja spełnię jej fetysz. Stwierdziłem, że OK, świetnie, fajnie, że mnie akceptuje i w ogóle.

Okazało się, że ją podnieca... Robert Downey Junior. Starszy od nas obojga razem wziętych aktor. No OK, ale przyznam, że nie byłem gotowy na to, żeby oglądać Iron Mana czy Sherlocka Holmesa zamiast pornoli.
Jednak odkąd ona się ''zapuściła'' pod pachami, a ja zaakceptowałem Roberta, jakość naszego pożycia zdecydowanie wzrosła. Uprawialiśmy seks częściej i był on bardziej satysfakcjonujący.

Ostatnio poszliśmy do kina na premierę nowego Spider Mana. I wiecie co? Gdy na scenie pojawił się Downey... dostałem erekcji. Pozostaje mi mieć nadzieję, że nie rozstanę się z moją dziewczyną, bo długo nie znajdę kobiety, która będzie chciała mieć faceta podniecającego się na widok Tony'ego Starka i włosów pod pachami :/

#MBEbz

Historia ta wydarzyła się jakieś 12 lat temu, jak byłem małym chłopcem.

Bawiłem się na podwórku obok domu, bawiąc się w najlepsze, wpadłem na genialny pomysł, aby udać się do stodoły, w której znalazłem zapałki. Wiadomo, jak się zabawa skończyła.

W tym czasie w okolicy grasował podpalacz, a że to dosyć mała miejscowość, każdy kojarzył tego chłopaka, że jest z nim coś nie tak na tym punkcie. Więc jako sprytny gówniak zrzuciłem winę na niego, dodając, że widziałem, jak ucieka.

Facet przyznał się do tego, że to on zjarał mi tę stodołę i poszedł siedzieć do czubkowa.
Nikomu o tym jeszcze nie powiedziałem.

#QRhQK

Jestem studentką pierwszego roku. Odbywaliśmy ćwiczenia terenowe na jakimś totalnym wygwizdowie, jednak wcale się tym nie przejmowałam, ponieważ zaraz po powrocie miałam jechać z całą rodzinką na świetne, tygodniowe wakacje.

Przetrwałam, wróciłam, zaczynam się pakować na moje wspaniałe wakacje i dostaję MMS-a... Ze zdjęciem z Portugalii.
Moja rodzina zapomniała o mnie i pojechała beze mnie.
Dodaj anonimowe wyznanie