Odkąd byłam małą dziewczynką, zawsze jak mamę przycisnęło na dwójkę, leciałam za nią, siadałam w łazience obok niej i plotkowałam. Rozmawiałyśmy wtedy dosłownie o wszystkim.
Teraz mam 21 lat, już nie mieszkam z rodzicami i bardzo mi tego brakuje, ale jak tylko przyjeżdżam do rodzinnego domu, to idziemy na posiedzenie.
Dodaj anonimowe wyznanie
No nie wyobrażam sobie tak srać przy kimś, z kim nie dzieli mnie przynajmniej parę metrów prywatności oraz drzwi, jak to w łazience bywa.
ja przy mamie też sobie nie wyobrażam, może dlatego, że w moim domu zawsze była intymność, ale już za to z chłopakiem nie mam najmniejszego problemu, często gdy jedno z nas robi kupę, drugie myje zęby lub bierze prysznic, albo po prostu sobie rozmawiamy ;)
Moja siostra nie pójdzie się wys*ać bez asysty
Kiedyś się spotkało na kawie a teraz...
...w kiblu.
Na kupie 😂
Teraz spotykamy się na tronie XD
Gra o tron.
Czyli to tak by wyglądała Gra o Tron, gdyby nagrywali ją w Polsce...
Jak postawią stolik w kibelku to kawkę też można wypić ;)
No spoko,a tak szczerze. Nie obrzydza cię smród klocka twojej mamy, jak reagujesz gdy kupa uderza o tafle wody w klozecie?
Wydaje mi się, że jako dziecko się tym Autorka nie przejmowała, a potem się do tego na tyle przyzwyczaiła, że nie zwracała na to uwagi.
U mnie w lazience jest sciana, ktora oslania toalete przed wzrokiem osob korzystajacych z pozostalej czesci lazienki. I mi, jak i mamie zdarza sie byc w lazience, gdy ta druga korzysta z toalety. Niby sie czasami zwraca na to uwage, ale juz nie krepuje [a przynajmniej nie jakos bardzo]. Ot, element ludzkiej natury. Zakladam, ze z autorka jest podobnie.
To niepokojąco mocno przekracza moją sferę prywatności :o
To ty jesteś matką z wyznania?!
Seba to na pewno ona! a te minusy pod twoim komentarze są od jej przyjaciółek żeby nikt się nie dowiedział, że to ona! bo to tajny agent!
No i super. Jeżeli jej i Tobie to odpowiada, to czemu nie.
Chciałabym mieć choć w jakimś stopniu taki kontakt z mamą :p
Nie tak trudno usiąść przy herbacie i rozmawiać dokładnie tak samo... Chyba, że to ze mną jest coś nie tak, bo tak właśnie odbywa się to u mnie ;)