Jak byłem młodszy i zostawałem sam w domu, zdarzało się, że ktoś od czasu do czasu zapukał do drzwi. Jeżeli był to ktoś nieznajomy (np. kurier, przedstawiciel jakiejś organizacji charytatywnej czy dalszy sąsiad), miałem w zwyczaju chować taki duuuuży nóż w przedpokoju (najczęściej pod ubraniami). Dopiero wtedy mogłem nieznajomemu otworzyć. Raz nawet zapomniałem o zabraniu noża z kryjówki i musiałem się tłumaczyć.
Na szczęście mi przeszło :D
Dodaj anonimowe wyznanie
Moja przyjaciółka miała koło 11 lat i będąc u babci, bała się otworzyć drzwi nieznajomym. Nikogo w domu nie było, więc wzięła nóż i otworzyła drzwi, a tam Świadkowie Jehowy. Nigdy więcej nie odwiedzili jej babci :D
Do mnie mial wpasc gosc ze studiow w celu zrobienia prezentacji na cwiczenia. Gaz, palka teleskopowa i telefon pod ręką, a dyktafon wlaczony i przyklejony pod stolikiem kawowym.
Na swoje usprawiedliwienie powiem, ze jestem na pierwszym roku i nikogo nie znam bo przeprowadzilam sie z drugiego konca Polski.
. Niezgubka
Przezorny zawsze ubezpieczony.
I co w tym dziwnego? W czasach rozbrojenia społeczeństwa nóż kuchenny to tania, dobra i ogólnodostępna broń. Ja nawet teraz siedząc samemu w salonie i czytając książki mam pod ręką nóż myśliwski i to nie ze strachu, po prostu zawsze ze sobą po domu nosze coś ostrego od wczesnego dzieciństwa.
Niby dobra broń, ale ktoś silniejszy może Ci ją odebrać i wykorzystać przeciwko Tobie. Dodatkowo jeśli ktoś nie umie się obsługiwać, to może się też źle dla niego skończyć, już lepiej zainwestować w np. żel pieprzowy czy paralizator
Tłumaczyć przed kim?
Ja też tak robiłam, ale kiedy orientowałam się, że człowiek nie chce mi nic złego zrobić, to chowałam nóż za gumką od spodenek.
Dobrze, że nigdy nic mi się nie stało.
Byli już podobne wyznanie 😉