#nDxZT

Jak byłem młodszy i zostawałem sam w domu, zdarzało się, że ktoś od czasu do czasu zapukał do drzwi. Jeżeli był to ktoś nieznajomy (np. kurier, przedstawiciel jakiejś organizacji charytatywnej czy dalszy sąsiad), miałem w zwyczaju chować taki duuuuży nóż w przedpokoju (najczęściej pod ubraniami). Dopiero wtedy mogłem nieznajomemu otworzyć. Raz nawet zapomniałem o zabraniu noża z kryjówki i musiałem się tłumaczyć.
Na szczęście mi przeszło :D
ZimnaFrytka Odpowiedz

Moja przyjaciółka miała koło 11 lat i będąc u babci, bała się otworzyć drzwi nieznajomym. Nikogo w domu nie było, więc wzięła nóż i otworzyła drzwi, a tam Świadkowie Jehowy. Nigdy więcej nie odwiedzili jej babci :D

Ryoka

Do mnie mial wpasc gosc ze studiow w celu zrobienia prezentacji na cwiczenia. Gaz, palka teleskopowa i telefon pod ręką, a dyktafon wlaczony i przyklejony pod stolikiem kawowym.

Na swoje usprawiedliwienie powiem, ze jestem na pierwszym roku i nikogo nie znam bo przeprowadzilam sie z drugiego konca Polski.

Bluestar

. Niezgubka

Uneneane Odpowiedz

Przezorny zawsze ubezpieczony.

DarkPsychopathII Odpowiedz

I co w tym dziwnego? W czasach rozbrojenia społeczeństwa nóż kuchenny to tania, dobra i ogólnodostępna broń. Ja nawet teraz siedząc samemu w salonie i czytając książki mam pod ręką nóż myśliwski i to nie ze strachu, po prostu zawsze ze sobą po domu nosze coś ostrego od wczesnego dzieciństwa.

Taco

Niby dobra broń, ale ktoś silniejszy może Ci ją odebrać i wykorzystać przeciwko Tobie. Dodatkowo jeśli ktoś nie umie się obsługiwać, to może się też źle dla niego skończyć, już lepiej zainwestować w np. żel pieprzowy czy paralizator

Rose92 Odpowiedz

Tłumaczyć przed kim?

GalaktycznaKaczka Odpowiedz

Ja też tak robiłam, ale kiedy orientowałam się, że człowiek nie chce mi nic złego zrobić, to chowałam nóż za gumką od spodenek.
Dobrze, że nigdy nic mi się nie stało.

Lalunia98 Odpowiedz

Byli już podobne wyznanie 😉

Dodaj anonimowe wyznanie