W tramwaju jakiś chłopak zrobił mi zdjęcie z flashem.
Spalił ogromnego buraka, uśmiechnął się leciutko i powiedział:
- Przepraszam, telefon mi się zaciął.
Wówczas napisałam do przyjaciółki, a jako że siedziałam naprzeciwko niego, zrobiłam mu zdjęcie (na poparcie swoich słów) z flashem (zapomniałam o nim), po czym powiedziałam:
- Przepraszam, telefon mi się zaciął.
Tomek zaczął się śmiać. Wyszło na to, że mam poczucie humoru i zrobiłam to specjalnie.
Od tego momentu piszemy już pół roku i coś się chyba szykuje :)
Te święta w moim przypadku będą polegały na tym, żeby udawać, że nie wiem o romansie mojej matki, żeby mój ojczym się nie dowiedział i żeby nie było awantury, bo moja babcia jest chora i może jej to bardzo zaszkodzić.
Lubię grzebać w śmieciach. Czuję się wtedy jak poszukiwacz skarbów. Wychodzę wieczorami na spacery wokół centrów handlowych i poluję na coś interesującego.
Mam kilka roślin spisanych na straty przez kwiaciarki, trochę markowych ciuchów z drobnymi wadami i zwykle sporo darmowego żarcia :)
Słowem wstępu - nie lubię zimna. Bardzo.
I nie byłoby to takim problemem, gdyby nie to, że ekran mojego telefonu jest zbyt wybredny, żeby zareagować na dotyk rękawiczki, dlatego każde miźnięcie ekranu wiąże się z ich zdjęciem i uczuciem przeszywającego łapki mrozu.
Ale... ha! Nie ze mną te numery, zimo!
Do perfekcji opanowałam już obsługę telefonu nosem. Metoda 10/10, tyle że wiecie, widok przeszło dwudziestoletniej dziołchy dziobiącej kinolem w ekran potrafi wzbudzić zbędne zainteresowanie, dlatego zawsze 5 razy sprawdzam, czy na pewno nikt nie widzi, jak oddaję się tej niechlubnej czynności.
Ostatnio czekałam pół godziny na pociąg, peron był puściutki, więc się zbytnio nie krępowałam i z zapałem wdałam się z kumplem w dyskusję na temat etyki klonowania. Byłam tak diabelsko przejęta obroną swoich racji, że ciukałam mordą w telefon, póki nie podjechał pociąg. Dopiero wtedy usłyszałam za sobą kaszlnięcie.
- Biedna, nie wstydź się i zdejmij te rękawiczki. Proteza to naprawdę nic złego, nikt cię nie wyśmieje - pocieszała mnie starsza pani.
Mam wrażenie, że mój burak mógłby pożyczyć czerwieni wszystkim sygnalizacjom świetlnym w Warszawie. Ale ten, no. Dzięki za empatię : )
Znacie takich dziwnych ludzi, których bawi dosłownie wszystko? Memiarze, śmieszki, zwyrole, ci goście, którzy rzucają suchary o płodach i gwałtach.
Teraz kilka słów o tym, że przeważnie nie jesteśmy pojebami. Naprawdę.
Większość osób z tego środowiska, ja również, ma problemy psychiczne, depresję, niejeden jest po próbach samobójczych, niejeden jest dręczony w domu i szkole. A mimo to ciągle się śmiejemy. Ze wszystkiego, a przede wszystkim z nas samych. Bo znacznie łatwiej jest się śmiać, niż mówić o problemach. Znacznie łatwiej nosić maskę, niż pokazać prawdziwą twarz.
Po pewnym czasie wszystko staje się obojętne, bawi coraz mniej rzeczy, a mimo to śmiejemy się dalej.
Ludzie mają nas za idiotów, pojebów, gardzą. Słusznie.
Ale my nie jesteśmy źli. Znam memiarzy, którzy opiekują się zwierzętami, piszą wiersze, pomagają ludziom... A zaraz potem wrzucają mema z przejechaną sarną lub martwym płodem.
To wygodne życie. Nikt cię nie będzie podejrzewać o depresję, jeżeli wrzucisz mema z samobójcą. Nikt nie wie, że w domu płaczesz w poduszkę, jeżeli przy ludziach śmiejesz się z takich jak ty.
Na krótszą metę to nawet pomaga. Nabieramy dystansu. Jest coraz łatwiej, a maska przyrasta do twarzy na stałe.
Jestem trochę starszy od większości z was, ale leży mi na sercu jedna historia, którą chcę wam opowiedzieć.
Jakieś 10 lat temu w mieście Inowrocław zaczęła się moda na wyłudzanie VAT-u. Do tamtej pory przestępcy byli zwykłymi Sebixami, którzy żyli z pokątnego handlu narkotykami, sterydami, coś tam pokombinowali z wyłudzeniami telefonu „na łocha”, kradzieżą jakiejś fury na zlecenie itd. – ogólnie raczej bieda, której szczytem możliwości było stare BMW za kilkadziesiąt tysięcy. No, ale potem zaczął się VAT, na początku na złomie. Wtedy to skupy złomu otwierano masowo, praktycznie wszędzie – bywało, że było ich po kilka w jednej wiosce. Na osiedlu Rąbin był nawet blok, w którym zarejestrowanych było 8 czy 9 firm handlujących złomem. Oczywiście walka o rynek przybierała ostre formy – grupy przestępcze rywalizowały o duże skupy złomu, mogące przynieść im milionowe dochody. Dochodziło do ciężkich pobić – np. jednemu z gangsterów strzaskano nogę siekierą tak, że do dziś chodzi o lasce, kilku innych dostało „propozycję nie do odrzucenia” i musieli wyjechać z miasta. Oczywiście policja nie otrzymywała żadnych zgłoszeń o podobnych wydarzeniach.
Eldorado trwało, chłopcy z miasta się bogacili, kupowali luksusowe auta, domy, niektórzy całe kamienice. Jedna z grup przestępczych planowała nawet zainwestowanie w cały zakład produkcji stali. VAT wyłudzał praktycznie każdy, kto miał choć trochę ogarnięcia – doszło do tego, że zwykli prezesi-figuranci dostawali miesięcznie po 20-30 tys. PLN za samo podpisywanie faktur (nie licząc ryzyka wpadki oczywiście). I tak w ciągu kilku lat zwykłe nakoksowane Sebki kradnące radia z samochodów stały się zamożnymi ludźmi, prowadzącymi często legalne biznesy, sponsorującymi wydarzenia sportowe (np. gale MMA). Ilu z nich złapali? Cóż, z moich informacji zaledwie kilka osób potraciło majątki i odsiedziało nieduże wyroki (po 2-3 lata), a po wyjściu od razu wracali do procederu wyłudzania, szybko się odkuwając. Stan taki miał miejsce aż do +-2015 roku, kiedy jednak zaczęło się to trochę pierdolić, mówiąc kolokwialnie.
Powstaje pytanie, jak to się stało, że tym Sebkom udało się zorganizować działające struktury i przewalić państwo na grube miliony? Czy nie budziło niczyich podejrzeń, że gościu, który kilka miesięcy wcześniej wyszedł z więzienia za drobne kradzieże, nagle otwiera firmę wystawiającą faktury na setki tysięcy złotych? Czy nikogo nie kłuły w oczy samochody po kilkaset tysięcy, którymi nagle zaczęli jeździć dresiarze? Skoro ja będąc w środowisku wiedziałem dobrze, kto zajmuje się procederem, to tym bardziej wiedziały to odpowiednie służby, a jednak nic z tym nie zrobiły, choć Inowrocław był znany w całym województwie jako miasto z ogromną ilością przestępstw VAT-owskich.
Nieudolność w działaniu czy może jednak coś innego...?
Dzisiaj koledzy z mojej klasy zastanawiali się w rozmowie, jakie miasto jest stolicą Francji. Jeden był święcie przekonany, że to Monako, drugi był pewny, że Haga.
Nie wiem jak ja z tymi głąbami wytrzymam kolejne 3 lata.
Byłam pierwszy raz w domu u mojego chłopaka i bardzo chciałam zrobić na nim fajne wrażenie i żeby było tak miło i fajnie, ale... jak oglądaliśmy film, to zaczęliśmy się łaskotać, a ja ze śmiechu posikałam się w spodnie na jego kanapie w salonie. On tego nie zauważył, a ja mu nie powiedziałam, tylko przykryłam się trochę kocem i leżałam tak przez kilka godzin z tyłkiem w tej plamie, żeby tylko tego nie zobaczył. Chciał coś ze mną porobić, ale ja ciągle mu mówiłam, że będę tutaj leżeć, bo bałam się wstać. Dopiero wieczorem się na mnie obraził i poszedł spać do swojej sypialni... dopiero jak usłyszałam, że chrapie, to zaczęłam szybko ogarniać cały ten burdel.
To było pół roku temu, do dzisiaj nie wie. :D
Gdy miałem 5 lat myślałem, że jak napiszę nazwę filmu na pustej płycie DVD on się tam pojawi. Jakież było moje zdziwienie, gdy tata, patrząc jak zapisuję kolejne z jego płyt, oznajmił mi, że to tak nie działa.
Właśnie zdałam sobie sprawę, jak żałosne jest moje życie. Nie mam z kim iść na koncert mojego ulubionego zespołu, bo mam więcej książek niż znajomych.
Po tym, jak sobie to uświadomiłam, musiałam sobie poprawić humor.
Poszłam do księgarni i kupiłam sobie nową książkę.
Dodaj anonimowe wyznanie