#coNk0

Pewnie macie dość tematu "młodych lekarzy" i mówienia o zarobkach. Fakt - koledzy mogą dorobić do tych 2400 na rękę, ja nie, ponieważ jestem rezydentem neurochirurgii. Operacje trwają czasem 4-5h dłużej, niż to przewidziane. Kto by chciał takiego pracownika na popołudnie, który nie wiadomo kiedy się pojawi?
Ale główny wątek jest inny - nie mam czasu dla rodziny.
Mam 29 lat, jestem na 3 roku specjalizacji i doktoratu. Na neurochirurgii miejsc w Polsce jest 1-2 co roku, trzeba być naprawdę czołówką, żeby się dostać - mi się udało.

 
Studia to było pasmo sukcesów - dobre oceny, publikacje, zagraniczne staże.
Co okazało się być moim dramatem - zawsze "młody" musi zostawać do długich operacji, bo wiadomo, że moja specjalizacja zależy od tych ludzi, a specjaliści o 14 muszą wyjść, bo prywatny gabinet... Miejsc mało, więc z "młodych" jestem ja - codziennie musiałem zostawać po godzinach.

Mojej żonie nie podobało się, że przez 3 z 4 lat małżeństwa nie ma mnie w domu, bo do 20 siedzę na bloku, a potem jestem zbyt styrany, żeby cokolwiek zrobić poza pójściem spać. Dzisiaj otrzymałem pozew rozwodowy, w głębi duszy wiem, że to moja wina. W moim przypadku przez pracę straciłem rodzinę.

Uwierzcie, że kiedy ma się świetne perspektywy zawodowe, myśli się że "da się zacisnąć zęby i te kilka lat przetrzymać", no i wiem, że jakbym olał pracę, moja kariera szybko by się skończyła.
Sytuacja bez wyjścia.

#qPT0o

To było w te wakacje nad morzem. Stoję sobie w kolejce do gofrów i robi się coraz dłuższa. Za mną stała pani, co nie potrafiła poczekać tych 10 sekund i mówiła, że jest przede mną. W końcu stanęła obok mnie (byłem z rodzicami wtedy, bo pełnoletni nie jestem).
I przychodzi "moja'' kolej, chcę zamawiać i pani zamawia pierwsza. Ja i rodzice mówimy, żeby się nie wpychała, ale nic z tego. Sam poczekam 10 sekund, nic mi się nie stanie, ale byliśmy źli.

Zemsta jest słodka jak gofr tej pani. Kiedy szła dumna z siebie z kasy, "przez przypadek'' ją szturchnąłem i gofr jej wypadł. Ojoj...

Tym razem ja byłem dumny z siebie.

#3gFCE

Mam 16 lat. Gdy miałam ich 4 zmarła moja mama, ojca nigdy nie poznałam. Wtedy zamieszkałam z moją matką chrzestną, wujkiem i kuzynami (powiedzmy Dagmara i Jarek).

Pierwsze trzy dni były idealne, ciągle pytali czy czegoś mi brak. Po pierwszym tygodniu zaczęło się dziać. Siłą zmusili mnie bym mówiła do nich "mamo" i "tato", bili mnie i grozili. Nie miałam się komu zwierzyć. Przez następne lata było dzień w dzień tak samo, prawie wykończyli mnie psychicznie.

Gdy miałam 11 lat, zaczęły się przełomy. Zaczęłam się ciąć z bezsilności. Sprawa trafiła do sądu, zgłoszona przez moich wspaniałych dziadków, ale nawet nie rozpatrzył tego. Dagmara cały czas się na mnie wyżywała, bałam się zgłosić tego komukolwiek. Pewnego dnia wybuchła kłótnia (Dagmara wylała colę na kanapę i zwaliła wszystko na mnie). Ciotka krzyknęła mi w twarz, że mnie nienawidzi i pobiła mnie rurą od odkurzacza. Powiedziałam to po raz pierwszy dziadkom. Po ciężkiej rozmowie z nimi, ciotka powiedziała mi pierwszy raz w życiu że mnie kocha, lecz od następnego dnia zaczęło się od nowa.

Nigdy nie mogłam mieć niczego nowego (jedyne co miałam to telefon od dziadków który dostałam na urodziny), wszystko dostawałam po Dagmarze albo z Lumpeksu. Nie mogłam spotykać się ze znajomymi. Wszystko ciągnęło się aż do teraz. Mam już zaplanowaną śmierć...
Nawet pewnie nikt się tym nie zainteresuje, nawet wątpię by przyszli na mój pogrzeb...

#QPpKl

Pracowałam w bardzo wielu miejscach, w różnych branżach.
W centrali jednego z większych banków, na stacjach benzynowych, na dworcu kolejowym, w supermarkecie, w przyszkolnej stołówce itd.
Kto zostawia największy syf w toaletach? Dzieci, bezdomni, nastolatkowie?
Oni też bałaganią, choć oczywiście nie wszyscy.

Największy, najbardziej śmierdzący, trudny w usunięciu syf zostawiają "panie Krysie" z banku. Pensje dużo powyżej średniej krajowej, a kultury brak.
Mocz na podłodze, kupy i krew na sedesach, podpaski, tampony i papier poza koszem. Nadal przyprawia mnie to o mdłości.

Sprzątanie tego po kilka razy dziennie... koszmar. Najgorsze było jednak znoszenie tych pogardliwych spojrzeń damulek w garsonkach, a srających po kafelkach.
Życzę każdemu, kto zostawia taki syf, aby musiał kiedyś sam coś takiego sprzątać.

#FuBbZ

Wiele osób ogląda tzw. "Filmy dla dorosłych". Nic w tym dziwnego, aczkolwiek co jeśli zobaczylibyście na nich własnych rodziców? Wyobraźcie sobie sytuację: pożyczacie na chwilę telefon od taty, przez przypadek wchodzicie w galerię, a tam zdjęcia i film +18, natomiast w roli głównej wasi rodzice.

Pozdrawiam, córka, której życie nigdy już nie będzie takie same.

#bihQo

Kiedyś w szkole był konkurs wokalny. Z koleżanką postanowiliśmy wziąć w nim udział. Wybraliśmy piosenkę w języku angielskim, gdyż dobrze mówiłyśmy, jednak był mały problem. Nie wszystko rozumiałyśmy. Śpiewały ją dwie dziewczyny, więc każda by miała swoją zwrotkę. Dużo trenowałyśmy, jednak koniec końców stchórzyłyśmy.

Dziś po wielu latach, dziękuję Bogu. Weszłam w tę piosenkę na YouTube. Myślę, że na pewno ktoś się znajdzie i będzie kojarzył. Tłumacząc ja na polski, nosi tytuł "weź mnie na podłodze". Nie muszę chyba podkreślać, że reszta piosenki nie była wcale mniej zboczona :D
Nawet nie chcę wyobrażać sobie miny nauczycieli, zwłaszcza od angielskiego XD

#olrq0

Prowadzę hotel dla zwierząt. Praca ma swoje wady i ma swoje zalety, jak każda, ale nie zamieniłabym ją na żadną inną - jest zbyt cudowna. Jedna rzecz mnie tylko denerwuje i to bardzo. Zapis w umowie, mówiący o tym, że jeżeli po iluś dobach właściciel nie zgłosi się po zwierzaka, to muszę oddać go do schroniska. Boję się tego, że pewnego dnia właściciel nie odbierze zwierzaka, że nie odbierze go po okresie, w którym zobowiązana jestem przetrzymać zwierzątko, boję się że będę musiała oddać je do schroniska. To mój największy lęk.

Ps. Nie mogłabym go przygarnąć. Nie mam ku temu warunków - ogródek nie jest ogrodzony, a zwierzak w domu na stałe, z pewnych przyczyn, których ujawnić nie chcę, być nie może.

#gGeRo

Dziś rano, gdy jechałem autobusem miejskim, obok mnie siedział facet około trzydziestki. W autobusie nie było już miejsc siedzących. Moher wchodzący do autobusu powiedział:
- Zdrowy, młody facet, a starszej kobiecie nie ustąpi.
Wtedy on odpowiedział:
- Proszę pani, przez ostatnie 48 godziny uratowałem dwoje ludzi podczas dwóch operacji, jestem potwornie zmęczony, właśnie jadę do domu, by się przespać.
Nic nie odpowiedziała.
Szacun!

#NOMYb

Dwa lata temu przeprowadziłam się na osiedle domków jednorodzinnych. Rodzice nauczyli mnie dobrego wychowania, dlatego zawsze gdy widzę sąsiadów, mówię im „dzień dobry”.

Niestety, nie jestem w stanie zapamiętać, jak wyglądają z twarzy. Na moje szczęście praktycznie każdy sąsiad ma psa innej rasy. Takim sposobem, idąc na autobus, zawsze patrzę pod nogi.
Patrzę najpierw na psa, a potem na człowieka.
Skuteczne w 100%.
Dodaj anonimowe wyznanie