#CidcQ
Nie wiedziałem też o kolędzie, czyli chodzeniu księży po domach. Z racji, że mieszkam na obrzeżach małej wsi, w której główne skrzypce odgrywa właśnie religia chrześcijańska, przyszła do mnie kolęda. Nie wiedziałem, że będzie chodzić, nie widziałem w ogóle co to jest - kościół jest w samym centrum wsi, ja jestem raczej odludkiem, nie przyjaźnię się z nikim, więc nikt mnie nie powiadomił, a sam nie miałem jak zgłosić, że nie chcę wizyty księdza.
Było to rok temu, okolice stycznia, południe. Przebywałem akurat w domu, miałem wolne, kiedy usłyszałem, jak ktoś wchodzi moją furtką (uda się ją normalnie otworzyć, nie jest zamykana na mechanizmy, z tym że każdy gość zawsze najpierw dzwoni domofonem zanim wejdzie). Przestraszyłem się, bo wydawało mi się to dziwne oraz podejrzane, dlatego postanowiłem zachować ostrożność i cicho podejść do drzwi (taka moja natura, nie jestem przyzwyczajony jeszcze do Polski całkowicie, więc wolę uważać), kiedy od drzwi rozległo się naprawdę głośne pukanie. To już w ogóle przyprawiło mnie o zawał, ale postanowiłem być odważny i zerknąłem przez to małe okienko w drzwiach.
Przed nimi stali trzej wysocy mężczyźni - jeden był cały ubrany na czarno, w ręce miał teczkę, pozostali dwaj mieli białe suknie, wyglądali dla mnie dziwnie, więc postanowiłem nie otwierać. Ale się nie poddali. Zaczęli okrążać mój dom, pukali do okien i coś krzyczeli, ale dla mnie to było za wiele - zadzwoniłem cicho na policję podając, że podejrzani ludzie się do mnie dobijają, opisałem ich wygląd, zachowanie, ale funkcjonariusze chyba nie wiedzieli, że mówię o księdzu i jego ministrantach (teraz już wiem kto to).
Policja przyjechała całkiem szybko i zastali zdezorientowanych duchownych, razem ze zdezorientowanym mną na czele. Chyba nie wiedzieli do końca, jak się zachować - czy zaliczyć to do wtargnięcia na czyjś teren, czy zostawić ich w spokoju. Ostatecznie, stwierdzając chyba po mojej urodzie, że nie wiem o tym zwyczaju, wytłumaczyli mi, że na początku roku ksiądz chodzi z ministrantami święcić domy.
Po tym wybryku zdobyłem kilku nowych znajomych, bo ludzie się dowiedzieli, że w ogóle tu mieszkam, bo ksiądz zdenerwowany tą sytuacją opowiadał to rdzennym mieszkańcom, ale młodzi byli bardziej wyluzowani i postanowili mnie poznać :) Mam tylko nadzieję, że w tym roku jednak ta kolęda mnie ominie.
Jakiś namolny ksiądz, przecież normalnie jak ktoś nie otwiera to idzie dalej, a nie sterczy pod domem i jeszcze do okien puka...
To było bardzo zadziwiające dla mnie dlatego się przestraszyłem, ale niektórzy mi wyjaśnili, że ten ksiadz jest bardzo religijny i dla niego coś takiego jest dla niego niedopuszczalne jeśli ktoś nie zgłosił, że nie chcę
To nie było duże miato. Stawiam, że jeśli w okolicy wszyscy przyjmują, to ksiądz puka do skutku bo ktoś może spać, starsza pani nie słyszeć itd.
To jak ktoś śpi to mu się tyłka nie zawraca po kopertę ( bo teraz większość tylko po to chodzi )
@lesto nie podszywaj się pod autora ;/
Ja jestem autorem, ale dopiero po dodaniu wyznania założyłem konto
Te okienko w drzwiach to ,,judasz". Ciekawostka: w naszej religii to ten, który zdradził Jezusa, ale nie wiem jakie to ma powiązanie z drzwiami oprócz nazwy. 😂
To okienko "zdradza" nam kto jest za drzwiami.
Stąd judasz.
To wizjer.
Wizjer. Jak chcesz to kupić i powiesz że chcesz judasza, to nie wiem czy ktoś ogarnie :)
U mnie w domu mówi się na to "kuklok" (jestem ze Śląska)
A może on miał takie normalne okienko? :P
ja na to okienko mówię "kaczor" od kaczynskiego który zdradzil i nadal zdradza Polskę;)
@kaczorzplsdu Ty to musisz być jakimś ukrytym fanem Kaczyńskiego, skoro o niczym i nikim innym nie potrafisz na tej stronie napisać ;)
Podoba mi się określenie Judasza jako kuklok, aż sobie zapamiętam
Niby obcokrajowiec, a ortografia lepsza niż u większości polaków.
Polaków*.
Ale on jest Polakiem: matka Polka, mieszka w Polsce, mówi i pisze po polsku, polski paszport pewnie ma. Dla mnie Polak.
mam przyjaciółkę, jej mama jest polką, ona sama idealnie mówi i pisze po polsku, mieszkała kilka lat w polsce, a mimo to nie jest polką, jest litwinką.
@CerkiewWasyl Chciałam dokładnie to samo napisać, szacun dla niego
Dziękuję bardzo, staram się. Tutaj pomógł mi jeszcze tłumacz, ale staram się czytać sporo książek no i anonimowe bo tutaj da się poznać wiele i takie mniej oficjalnie słowa :) dziękuję jeszcze raz! (tutaj jestem autorem z innego konta)
Ja też jestem przykładem. W Polsce nawet nie mieszkałem, ale chodziłem tu gdzie mieszkam do weekendowej polskiej szkoły i rodzina do mnie mówiła w różnych językach, między innymi polskim.
Fargetduliker Niestety, nie jesteś przykładem. Twoja ortografia, jest bardzo często dramatyczna. Wystarczy zerknąć na komentarz w wyznaniu niżej. "Zdaży"', "Nadzieji". Rozumiem, że robisz błędy i nie chce Ci się sięgać po słownik, jak kiedyś pisałeś (swoją drogą, to żałosne), ale po kiego grzyba twierdzisz, iż taki wybitnie posługujesz się polskim?
Dodam jeszcze, że czuje się Polakiem, ale kiedy się przedstawiam to mówię, że pochodzę z mojego kraju, ale moja mama to Polka i że ja też jestem w połowie :) bo ogółem czuje się do obu narodowości :D
i że ja też jestem w połowie :) bo ogółem czuje się do obu narodowości :D Do pięt nie sięgami autorowi.
Moja koleżanka z liceum jest z Grecji, tam mieszkała i się wychowywała, ale któryś z rodziców był Polakiem i przez to nauczyła się polskiego. Wszystcy się dziwią, ze dziewczyna nie jest z Polski, bo mówi i pisze bardzo poprawnie, lepiej od innych wręcz, a z polskiego i historii była najlepsza w całej szkole
Czy tylko ja uważam, ze autor wydaje się niesamowicie sympatycznym człowiekiem? Stwierdzam tak po sposobie pisania komentarzy :)
Dziękuję bardzo! Trudno być nie sympatycznym pośród tak synaptycznych ludzi :D
Autokorekta tym razem, a nie moja niewiedza! Sympatycznych, nie synaptycznych :D
Autokorekta była wtedy, kiedy twoja matka powiedziała lekarzowi, że chce cię porodzić zamiast poronić XDDD
Też uważam, że autor jest niesamowicie sympatycznym człowiekiem w przeciwieństwie do niektórych złośliwych Polaków.
Czy tylko mnie cieszy jak czytam że osoby z innych krajów chcą poznać Polskę? Jak orlęta wracają do gniazda? Taka niewyobrażalna duma. A tak w ogóle, przepraszam, ale historia bardzo mnie rozśmieszyła, chociaż wiem że przysporzyła Ci tyle nerwów. Spokojnie, jeszcze dużo takich rzeczy Cię spotka XD
Powinien się wstydzić swojej głupoty, takich osobników w Polsce nie potrzeba, szczególnie Azjatów XDDDD
Chciałabym widzieć, jaki to kraj, że nawet w tv nie widziałeś katolickiego księdza. Wydaje mi się, że nawet w krajach muzułmańskich potrafią rozpoznać przedstawicieli duchowieństwa innych religii.
No właśnie, też mnie to trochę dziwi.
Wyznanie bankowo zmyślone. Musiałby mieszkać chyba w Sentinelu, żeby nie wiedzieć takich podstaw.
Niekoniecznie. Ja też jestem specyficznego wyznania i też znałam ogóły religii chrześcijańskiej, ale nie potrafiłam jej sensownie opisać. Byłam odizolowana od innych wierzeń po prostu; i chociaż księdza potrafię poznać, jasne, to tylko dzięki serialom i tym, że zdarza mi się ich widzieć jak w sutannach z kościoła wychodzą :p
Można nie znać religii, ale mieszkając rok w Polsce i nie wiedzieć jak wygląda ksiądz... to co najmniej dziwne.
A to nie jest tak, że kolęda chodzi około stycznia - więc minęły dwa miesiące, nim przyszedł do niego ksiądz? Chyba chodzi, że rok mija od dnia wyznania, wiec mógł przez te kilka tygodni nie mijać duchownych.
W telewizji w moim kraju puszczano czasem księdzów, ale ja nie ogladałem. Czasem mi jakiś się gdzieś zobaczył, ale ja nie wiedziałem, że to jakiś duchowny więc nie przywiązywałem do tego uwagi a w dodatku byłem skupiony tylko na swojej religii i taki niedoświadczony byłem :D i mieszkałem wtedy dopiero z miesiąc w Polsce więc nie widziałem ich nigdy na mieście
@lesto
Nie księdzów, a księży
Kurcze, przepraszam :)
Ciężkie słowo
Chiny? Daleki wschód?
Wesołych świąt wszystkim! :D
Serio chętnie bym cię poznała :D musisz być ciekawym człowiekiem :D masz może gg? :D
W dobie dzisiejszych komedii byłby to nawet niezgorszy scenariusz na jakiegoś gaga w niej. Jednocześnie świetnie pokazuje pewne absurdy, które to z racji swojego zakorzenienia w kulturze, zupełnie nam już spowszechniały.
To ksiądz był nienormalny. On doskonale wie kto gdzie mieszka. Wie, że ktos nowy. Po co pukał w okna jak wariat?