#AFASI
W czasie studiów postanowiłam trochę dorobić. I wtedy znalazłam idealną pracę - sklep spożywczy. Świat stworzony dla mnie. Każdy produkt miał swój numerek, każda bułka miała swoją liczbę, żadnych dziwnych literek (jak na zajęciach z matematyki), tylko piękny świat liczb. Czułam się tam jak w domu.
Po studiach jednak wypadało mi zmienić pracę na taką bardziej "w zawodzie". Nie było ciężko, bo zawsze przykładałam się do nauki i mój dyplom wyglądał wzorowo. Przyjęli mnie w korporacji, posadzili za biurkiem i kazali klepać. Płacili dobrze - kupiłam sobie ciuszki w modnych sklepach, nazbierałam na mały samochodzik (ochrzczony numerem 117) i jakoś leciało.
Ale po roku pracy stwierdziłam, że nie czuję się szczęśliwa. Nadszedł czas zmian. Postanowiłam, że spełnię swoje najskrytsze marzenia i... złożę CV do HIPERMARKETU. Ogromnego, wspaniałego hipermarketu. Na kasjerkę, oczywiście. Wierzcie lub nie, ale przed pierwszym dniem pracy czułam się jak na dragach, przespałam całą noc i ani razu nie wstałam, żeby zobaczyć, czy zgasiłam światło w łazience (to duży wyczyn, biorąc pod uwagę moją psychikę).
No i tak podsumowując ... Ludzie śmieją się, że "po humanie tylko kasa, he, he", a tutaj siedzę ja, ścisłowiec, inżynier z dyplomem na pięć. Ludzie myślą, że coś mi w życiu poszło nie tak albo że oszukiwałam w czasie studiów. Kody produktów znam wyśmienicie, prawie nigdy się nie mylę i jestem niesamowicie, niesamowicie zadowolona. Dostałam nawet awans. Nie zarabiam połowy z tego, co w poprzedniej firmie, ale co tam... Na razie się cieszę, że czuję się po prostu dobrze z tym, co robię. Ludzie uważają mnie za nieudacznika - po takich sukcesach w edukacji siedzieć na kasie - ale ja jestem po prostu zdrowo pierdzielnięta. Ale przynajmniej szczęśliwa :)
Świetnie, że z problemu zrobiłaś coś, co Cię uszczęśliwia :)
w sumie w wyuczonej pracy tez mogłaś przypisywać cyfry do każdego kodu
Fajnie, że możesz robić to co daje ci radość!
Zazdro. Lepiej zarabiać mniej i mieć zdrowa psychikę niż sie meczyc w jakiejś pracy, ktora nam nie odpowiada.
Rób to co kochasz a nie przepracujesz ani jednego dnia
Super, że masz pasję i czujesz się spełniona. Brawo za odwagę;)
Poszłam na matmę dla liczenia. Lubię po prostu rachować. Rozkminiać tak niezbyt, tzn. muszę mieć dzień na to. Pierwsze zajęcia, przychodzi profesor i nam mówi, że matma to nie rachmistrzostwo, że matematyk ma umieć myśleć i udowadniać, a nie doprowadzać wyniki liczbowe do końca. Jaki z tego wniosek: jeśli ktoś czuje pociąg do liczenia, to niech nie idzie na studia z matmy. 🙃
Ale to logiczne, że musisz wiedzieć dlaczego coś robisz w matematyce by to robić. Na egzaminach ustnych z matmy chyba też zadają ci pytania „Dlaczego?”.
trzeba było pójść na politykę i obalić totalitarne rządy kaczora:)
ALE TO LOGICZNE, ŻE CAŁĄ EDUKACJĘ SZKOLNĄ UCZĄ CIĘ RACHMISTRZOSTWA, BEZ DOCHODZENIA DO POWODÓW ROBIENIA TEGO. Masz umieć liczyć na sprawdzian, a nie dociekać. Cholera mać.
Zrób sobie herbatkę przed pisaniem komentarzy. Ja uczyłem się zawsze dlaczego coś robimy w matematyce. Np. Masz równania i gdy chcesz coś z nim zrobić np. Dodać 3 to musisz dodać z obu stron by był balans (wybacz trudno mi się wypowiedzieć o tym po polsku). Taki z ciebie właśnie matematyk. Wyuczyłaś regułki i lubisz liczyć, ale nie wiesz tak naprawdę dlaczego akurat coś robisz.
Polska to nie jest moja ojczyzna. Język staram się szanować. Gdy ktoś zwróci mi uwagę na błąd staram się zapamiętać na przyszłość. Już nie pierwszy raz próbujesz mnie jakoś sprowokować, ale gadasz same bzdury xd Tak samo nie wiesz prawie nic o chrześcijaniźmie. Ty nie masz problemu z moją opinią na temat czegoś tylko samego mnie. Po co robisz z tej strony takie gówno do wylewania jadu?
Jestem holenderyczkiem moim zdaniem. Całe życie mieszkałem tutaj. Znam najlepiej tą kulturę, a o polskiej wiem tylko trochę. Nie czuję się polakiem, ale Polska jest ciekawa i lubię tam jeździć.
Mnie tak samo i nie wiem dlaczego o tym wspomniałaś. Dziwne, bo ja tak samo jestem protestantem i nigdy nie napisałem, że jestem katolikiem. Nie jestem tak liberalny jak ty. Nie oskarżam nikogo bez powodu i staram się być miły. Utrzymać miłą atmosferę tutaj. A ty już nie pierwszy raz piszesz bzdury pod moimi komentarzami właśnie typu „Jaki ty dajesz przykład swoim dzieciom?!” I zdaje się, że to ma być parodia mnie, ale jest bardzo nieudana, bo ja tak nigdy nie napisałem. Nie jestem tateł czy ojdziec jak niektórzy na tej stronie twierdzą. Jeśli jesteś protestantką to dam ci radę jak protestant protestantowi. Tak z miłości chrześcijańskiej, bo nie chce życzyć ci źle. Może częściej otwieraj Biblie niż anonimowe.
Ja też cieszę się, że nie jestem Polakiem, dobrze mi z tym kim jestem naprawdę. A ja napisałem tobie radę i nawet uzasadniłem dlaczego. Skoro jesteś protestantką chyba wiesz, że wszystko opiera się na Biblii i właśnie takie dawanie rad jest z miłości, a nie dlatego, że chce się wymądrzyć. Nawet nie chce twojego życia ustawiać, więc się nie martw. Kiedy napisałem coś o twoich dzieciach i jeśli tak to co wtedy napisałem? Nie przypominam sobie nic takiego i może źle coś zrozumiałaś.
A tak. To prawda, ale wtedy chodziło o bycie głośno. O dźwięki seksu, bo o tym było wyznanie i dyskusja. Nie uważam, że napisałem coś złego, bo to naprawdę niezręczne. Jeśli już o tym mówimy to też uprawiam seks z żoną gdy dzieci śpią, ale moje łóżko nie skrzypi, a drzwi i ściany są na tyle grube, że nie słychać przyśpieszonych oddechów i szeptów, jedynie głośne jęki byłoby słychać. I uważam, że powinniśmy dbać o komfort dzieci. Nie wiem jak ty, ale gdyby ktoś inny też spał u mnie w domu tak samo zachowałbym ciszę by ta osoba nie poczuła się niekomfortowo, a czym różnią się nasze dzieci od innych osób w domu?
A tak serio to naprawdę od tej pory miałaś do mnie taki żal o to by pisać głupie niezwiązane z niczym komentarze? Mogłaś przecież napisać.
Bardzo pozytywne i dające do myślenia :D
Spełniasz się, to najważniejsze :D
Ciekawi mnie czy masz swoją ulubioną liczbę, może to magiczne 117 ;)