#0ii7P
Kiedy mała skończyła 2 lata, a ja poszłam do szkoły, rodzice wracali do domu najpóźniej jak się dało, a za każdą jej łzę, choćby z byle powodu, dostawałam ja. Pełne sprawozdanie zdawała babcia, która również hołdowała idei "zajmowania się starszego młodszym".
Czas mijał, a z młodej robił się coraz większy potwór. Wolno jej było wszystko, nie było absolutnie niczego, czego by jej zabroniono. Kiedy poszła do szkoły, odpowiedzialność za jej edukację oczywiście zrzucono na moją głowę. Kiedy dostawała złe stopnie - a było to bardzo często, bo nie wolno mi było jej zmusić, bo przecież będzie płakała - oczywiście obrywałam ja. Rodzice zarabiali bardzo dobrze, mieli świetną opinię i kiedy raz jeden poszłam do pedagoga, zostałam doszczętnie wyśmiana.
Miarka się przebrała, kiedy ukradła mi oszczędności, a rodzice nie zrobili nic, bo jej pewnie były na coś potrzebne i mam nie przesadzać. Wtedy postanowiłam, że wyprowadzę się, kiedy tylko będę mogła. Pracowałam gdzie tylko się dało, wakacje, weekendy.
Pieniądze dawałam mamie zaufanej przyjaciółki, której się raz wyżaliłam i założyła dla mnie dodatkowe konto w banku (na siebie) i tam wpłacała wszystko, co jej dałam.
Po maturze spakowałam torbę i pojechałam na rok do Holandii. Za zaoszczędzone tam pieniądze wynajęłam mieszkanie i znalazłam pracę. Odcięłam się od rodziny.
Co w tym czasie zrobiła moja siostra? Cóż, po tym, jak urodziła mając 17 lat, a ja nie chciałam mieć z nią nic wspólnego, zostałam przez rodzinę całkowicie wydziedziczona. Młodej kupili mieszkanie i utrzymywali ją i jej chłopaka.
Dlaczego piszę to wyznanie?
Dziś odezwali się rodzice. Nie, nie żeby zapytać co u mnie.
Młodej znudziła się rola matki i myślą z ojcem dziecka o oddaniu go do adopcji (roczny syn). Zadzwonili do mnie, czy może ja bym wzięła, aż siostra zmądrzeje, bo oni już za starzy na dzieci.
Może jestem złym człowiekiem, ale nic a nic mnie cała ta sytuacja nie obchodzi.
Nie jesteś złym człowiekiem, bardzo dobrze, że się odcięłaś.
I dobrze, mnie też by nie obeszła. Sami sobie tego piwa nawarzyli, niech więc je teraz wypiją. Może coś zrozumieją, chociaż z tak zakutymi łbami to wątpię.
Nie zrozumieją nic. Tylko dziecko się będzie męczyć.
Dobrze, że odcięłaś się od toksycznej rodzinki. Nie jesteś odpowiedzialna za puszczalstwo twojej siostry i za jej półgłówkowe decyzje. Skoro zachciało się gówniarze bawić w dom - niech się bawi sama.
Ja bym ich tak obrażała przez ten telefon, że ruski rok by pamiętali. Bardzo dobrze że się odciełaś ps tej patologii.
Aha... genialna rodzinka Ci się trafiła. Maluszka szkoda....
Bardzo silna z Ciebie kobieta, dobrze robisz odcinając się. Myśl o sobie, żyj swoim życiem. Oni mają Cię kompletnie gdzieś - to podłe, ale tak jest. Najlepsze co możesz zrobić to to po prostu olać.
Bardzo dobrze, nie odzywaj się do nich to może przemyślą te sprawy. Pozdrawiam i życzę aby siostra dorosła 😉
I masz prawo odmówić opiekowania się nie swoim dzieckiem, to zrozumiałe, ale tak mi szkoda tego malucha. Twoi rodzice to potwory i wychowali kogoś jeszcze gorszego od siebie we trójkę (babcia). Lepiej by szybko oddali dziecko do adopcji to może ktoś jeszcze adoptuje, bo żyć w takiej rodzińce jeszcze gorzej.
I bardzo dobrze, że się odcięłaś. Rodzice zabrali ci dzieciństwo - nie pozwól, aby zabrali ci dorosłość.
Bardzo dobrze postąpiłaś. Chora sytuacja