#jFILI
Co najgorsze, w swojej psychozie byłam tak przekonująca, że wszyscy do dziś myślą, że to prawda i ten wymyślony facet istniał.
Prawdę znam tylko ja i mój terapeuta.
#EVBDO
Okazało się, że zapytała, czy może być winna grosika.
Wydała mi go.
Tak zdziwionej kasjerki jeszcze nie widziałam. :D
#j2Amt
#mYPOd
W mojej głowie narodziło się kilka rozwiązań tej sprawy:
1. Stefa naraziła się rodzinie i została ekskomunikowana. (Tu nie pasuje mi reakcja mamy i innych, oni byli w prawdziwym szoku, nie byli zmieszani, nie wymieniali spojrzeń, zachowywali się tak, jakbym mówiła o kimś, kogo faktycznie nie znają).
2. Stefa jest tajnym agentem i zniknęła na misji a jej dane zostały wymazane.
3. Przeniosłam się do alternatywnej rzeczywistości.
4. Efekt Mandeli zadziałał w moim przypadku zbyt mocno.
5. Jestem psychiczna.
Sama nie wiem co myśleć.
#wII3h
Razem z mężem pracowaliśmy i dbaliśmy o dzieci, nie uważam, żebyśmy byli złym przykładem, przez długie lata opiekowaliśmy się schorowanymi rodzicami, każde z nich do końca swoich dni miało opiekę w naszym domu i to nie z obowiązku, ale z miłości.
Mój syn rok temu skończył szkołę, dobrze zdał maturę, bez problemu dostał się na studia, sam wybrał kierunek i miasto, jak najdalej od domu. Ale nie to było problemem, zawsze powtarzałam, że dopóki pracujemy i chce się uczyć, to będzie miał naszą pomoc.
Już w listopadzie wiedziałam, że wyjechał z domu chyba nie po to, by studiować. W grudniu podjął decyzję o rzuceniu studiów. Nie było łatwo mi to przyjąć do wiadomości, ale trudno... Mówię - nie studiujesz, więc pracuj. On poszuka pracy w mieście, w którym studiował, bo przecież w naszej "mieścinie" (ponad 50-tysięcznym mieście) nie znajdzie pracy. Na to też się zgodziliśmy, co wiązało się z tym, że utrzymywaliśmy go kolejny miesiąc, przez styczeń miał pracować na swoje utrzymanie już od lutego. Pod koniec stycznia wrócił do domu, bo w styczniu nie pracował, dlaczego? Bo tak się ułożyło. Po kilku dniach bez problemu znalazł pracę w tej naszej nędznej mieścinie. Pozwoliłam mu się nie dokładać do wydatków, bo przecież zostawił pokój w mieście, za który musi płacić, no i miał tam wrócić, to niech oszczędzi jak najwięcej.
Wyjechał pod koniec maja, więcej wydaje niż zarabia, narobił długów i krzyczy "pomóżcie, pożyczcie, nie mam za co żyć". I wiecie co? Jestem wyrodną matką, bo w końcu powiedziałam dość. Boli mnie serce, nie mogę spać, ale nie dam się więcej wykorzystywać, nawet własnemu dziecku.
#bLzWU
Ostatnio rozmawiałem z nią na temat aborcji. Moja kochana babcia stwierdziła, że lepiej urodzić dziecko, ochrzcić je, a potem zabić, aby przed śmiercią oczyścić je z grzechu.
To chyba ten rodzaj myślenia, co na wyprawach krzyżowych :/
#rceuR
Nie wytrzymałam. Mało tego, rozhuśtana obsikałam wszystkich dookoła.
#iu8wX
Pojechałem sobie do sklepu po coś na kolację, jedynego dużego sklepu w całej okolicy, więc ruch zawsze tam jest duży. Dodam tylko, że jestem przed dwudziestką, więc wyglądam raczej młodo. Jako że mam orzeczenie o niepełnosprawności oraz kartę parkingową, to korzystam z tego przywileju. Tak było i dziś, zaparkowałem na jednym z 3 miejsc, jako że wszystkie miejsca dla niepełnosprawnych były wolne (staram się nie korzystać z tego przywileju, jeśli nie ma więcej wolnych miejsc dla niepełnosprawnych, kierując się zasadą, że może znajdzie się ktoś bardziej chory). Położyłem kartę za szybę i wyszedłem z samochodu. Przyczepił się do mnie jakiś typek, na oko 30 lat. Powiedział mi, żebym wyjął też wózek, ostentacyjnie żując przy tym gumę, na co grzecznie mu powiedziałem, że mam kartę, którą zresztą mu pokazałem (jest tam zdjęcie, imię, nazwisko), po czym poszedłem na zakupy. Kiedy wróciłem, miałem zalepiony zamek od drzwi gumą do żucia.
Zrobiło mi się najzwyczajniej przykro. Szkoda, że żebym mógł korzystać ze swoich praw, musiałbym mieć ujebane obie nogi przy samej dupie i ręce przy łokciach.
Innym razem miałem popisane markerem wszystkie szyby, raz ktoś przebił mi oponę - swoją drogą genialny pomysł. Nie chce, żeby ktoś tu stawał, więc unieruchomię go na tym miejscu. Wymiana opony w moim stanie nie wchodziła w grę. I to naprawdę przykre, że po kilkunastu operacjach na ręce, nogi, kręgosłup i różne choroby krążenia spotykają mnie takie sytuacje. Zazwyczaj nie utrudniają mi może jakoś specjalnie życia, ale to naprawdę przykre. Chętnie oddam to miejsce parkingowe, ale weźcie ze sobą moje choroby. Trochę więcej zrozumienia, to, że ktoś nie czołga się po podłodze nie znaczy, że wszystko w nim w porządku.
#upEaz
Rok temu powiedziałam znajomemu ginekologowi, że może powtórzyłabym cytologię. Usłyszałam, że u młodych kobiet wystarczy badanie raz na trzy lata.
Trzy tygodnie temu byłam u ginekologa, bo bolał mnie brzuch. Potoczyło się szybko. Dzisiaj jestem po kolposkopii. To rak. Czekam tylko na informację, które stadium.
Boję się jak cholera. Mam 28 lat. Chciałabym mieć kiedyś dzieci i chciałabym żyć..