Ile wymówek kobiet znacie na wykręcenie się od zbliżenia? Zapewne mniej ode mnie. W każdym związku po pewnym czasie związku ten temat zaczyna mnie odrzucać. Znam określenie oziębłości, ale u mnie to tak nie działa. Mam naprawdę duży popęd, ale po jakimś czasie partner jest ostatnią osobą, z którą chciałabym pójść do łóżka. Tak jest za każdym razem – rok sielanki, a potem przychodzi coraz większa niechęć, nawet jeśli w związku układa się idealnie. Z tym że moje libido nie spada, tylko że załatwiam wszystko na własną rękę, fantazjując o innych ludziach. Jeśli raz na miesiąc czy dwa między mną a partnerem do czegoś dojdzie, muszę fantazjować o kimś innym, o innej sytuacji, by jakoś przez to przejść. Byłam u dwóch różnych seksuologów, ale mało to dało, z uporem maniaka wmawiali mi oziębłość, a leczenie jej w moim wypadku nic nie daje. Próbowałam rozmawiać, ale problem jest we mnie, a nie w partnerze (bo tak jest za każdym razem), tylko że ciężko komuś powiedzieć „kręci mnie każdy oprócz ciebie”. Mam narzeczonego, kocham go, on mnie, ale wątpię, by ten związek przetrwał, tak jak każdy inny, bo ile można słuchać „nie dzisiaj”, to jest frustrujące dla obu stron.
Dodaj anonimowe wyznanie
A jak jest u Ciebie z oglądaniem pornografii?
A czy w tych związkach zaczynałaś brać antykoncepcję hormonalną po dłuższym czasie?
Rozwiązaniem jest znalezienie kogoś innego, przynajmniej dodatkowo