Ile wymówek kobiet znacie na wykręcenie się od seksu? Zapewne mniej ode mnie. W każdym związku po pewnym czasie seks zaczyna mnie odrzucać. Znam określenie oziębłości seksualnej, ale u mnie to tak nie działa. Mam naprawdę duży popęd seksualny, ale po jakimś czasie partner jest ostatnią osobą, z którą chciałabym pójść do łóżka. Tak jest za każdym razem, rok sielanki, a potem przychodzi coraz większa niechęć, nawet jeśli w związku układa się idealnie. Mimo to moje libido nie spada, masturbacja i fantazje (o osobach innych niż ta, z którą jestem) zastępują normalne życie seksualne. Jeśli raz na miesiąc czy dwa dojdzie do seksu, muszę fantazjować o kimś innym, o innej sytuacji, by jakoś przez to przejść. Byłam u dwóch rożnych seksuologów, ale mało to dało, z uporem maniaka wmawiali mi oziębłość seksualną, a leczenie jej w moim wypadku nic nie daje. Próbowałam rozmawiać, ale problem jest we mnie, a nie w partnerze (bo tak jest za każdym razem), tylko że ciężko komuś powiedzieć "podnieca mnie każdy oprócz ciebie". Mam narzeczonego, kocham go, on mnie, ale wątpię, by ten związek przetrwał, tak jak każdy inny, ile można słuchać "nie dzisiaj", to jest frustrujące dla obu stron.
Dodaj anonimowe wyznanie
Niech się przebiera dla ciebie. Raz będzie Wojtkiem od ksera, drugi raz tatą, a trzecim razem tym sąsiadem z klatki, co ma takiego słodkiego pitbullka. Daj znać czy pomogło. Jak nie, to jeszcze pokombinuję.
Co Ty masz do Wojtków?
W sumie to nie wiem. Będę musiał to z psychoanalitykiem przerobić.
Gorzej będzie jak przyjdzie taki "Wojtek", a ona "nie dzisiaj". No i co, zostanie mu tylko kserowanie naganiacza i podrzucanie ksera ładnym paniom.
Małe naprostowanie- "podnieca mnie każdy oprócz Ciebie", jest przesadzone. Nie jestem nimfomanką. Są ludzie którzy mi się podobają, są tacy którzy nie. Gdy jestem singielka, to wygląda to typowo, gdy jestem w dłuższym związku to grupa osób pociągających mnie zmniejsza się o mojego partnera.
Jak proponowali... Pobawcie się w przebieranki
Być może trafiłaś na kiepskich seksuologów. Może to podłoże psychologiczne? Jeśli zdecydujesz się ponownie skorzystać z pomocy specjalisty poszukaj kogoś dobrego. I nie zrażaj się jeśli nie uda się za pierwszym razem. Sama korzystam z pomocy psychologa od ponad 2 lat. Między pacjentem a psychologiem powinna zaistnieć jakaś nić porozumienia. Nie z każdym psychologiem byłam w stanie rozmawiać. Z pierwszych 2 zrezygnował po kilku spotkaniach. Dopiero 3 terapeuta miał w sobie coś co sprawiało, że potrafię się otworzyć i mam do niej (bo to kobieta) zaufanie. Powodzenia.
Próbowałaś roleplayu? Czyli odgrywania scenariuszy czy przebieranek w kogoś innego?
Właśnie, przebieranki, udawanie kogoś innego, albo w ogóle coś zmienić, żeby ten seks nie był taki sam. Może z zamkniętymi oczami, albo jakieś wiązanie, może wystarczy inny zapach (inne perfumy) albo inne pozycje, może kilka razy tylko petting żeby nabrać ochoty na "prawdziwy" seks z partnerem, albo poprosić partnera żeby zrobił coś, czego z własnej inicjatywy nigdy by nie zrobił.
Wychocdzie i udawajcie ze sie nie znacie np. w barze zacznijcie się pokrywać, filtrować jako obcy ludzie. Przedstawcie się sobie inaczej i do domu ns szybki numerek
Podrywać* trzęsie w autobusie - przepraszam
Pokrywać zabrzmiało strasznie w tym kontekście zanim spojrzałam na poprawkę :D
Mam prozopagnozje, więc gdy jestem z kimś w łóżku, wydaje mi się, że jestem w trakcie orgii. Myślę, że takie zaburzenie przydałoby się autorce.
Mam to samo. Przez rok jest ok, później mi się nudzi.
Pytanie uzupełniające.
Skoro wątpisz, że ten związek przetrwa to czemu powiedziałaś "tak", gdy prosił Cię o rękę? Po co rujnujesz mu życie?
Bo tym razem miałam nadzieję, że będzie inaczej szczególnie, że próbuje coś z tym robić, a nie tylko narzekać. Wątpię w ten związek w efekcie rozgoryczenia, że moje starania nie dają żadnych efektów.
Piotrek, to nie jest moje wyznanie!
znam wszystkie wymówki, mam dokładnie to samo...