Korzystając z pięknej pogody, postanowiliśmy z narzeczonym odwiedzić moich rodziców na wsi. Przy okazji, chciałam zrobić wstępne rozeznanie w tym, kogo z mojej części rodziny zaprosić na ślub. I tak sobie siedzieliśmy, dyskutowaliśmy, a lista z każdą chwilą rozrastała się coraz bardziej. Kiedy moja mama postawiła kropkę przy ostatnim nazwisku, doznałam olśnienia. Na liście nie było ciotki Stefy i Krzyśka, mojego kuzyna (co prawda dalekiego, ale spędziłam z nim większość dzieciństwa). Pytam więc, co u ciotki Stefy i czy moi rodzice mają z nią jakiś kontakt, bo bardzo bym chciała, żeby razem z Krzyśkiem świętowali nasz wielki dzień. Mina mamy zbiła mnie z pantałyku. Była w autentycznym szoku. "Jaka Stefa, jaki Krzysiek? O kim ty mówisz?", zapytała. Zdziwiłam się, że ich nie pamięta, skoro nawet ja miałam dość wyraźne wspomnienia z nimi związane. Po moich wyjaśnieniach mama nadal patrzyła na mnie jak na głupią, a ja zaczęłam się poważnie martwić, że to zwiastun sklerozy. Ale na szczęście, przypomniało mi się, że w rodzinnym albumie mamy masę zdjęć z ciotką i kuzynem. W te pędy do pokoju, zabrałam album, zaczęłam przeglądać i... Nic. Żadnych zdjęć, żadnych listów, żadnych śladów, że ciotka Stefa w ogóle istnieje. Zrobiło mi się gorąco. Ostatnie wspomnienie, jakie mam z zabawy z Krzyśkiem, pochodzi z okresu, kiedy mieliśmy około 12 lat, a więc trochę za dużo, żeby mieć wymyślonych przyjaciół. Ale wszystkie fakty jasno wskazywały, że nigdy nie było ani ciotki Stefy, ani kuzyna Krzyśka. Reszta rodziny potwierdziła wersję mamy. Tata, babcia i inne ciotki nigdy nie słyszały o Stefie.
W mojej głowie narodziło się kilka rozwiązań tej sprawy:
1. Stefa naraziła się rodzinie i została ekskomunikowana. (Tu nie pasuje mi reakcja mamy i innych, oni byli w prawdziwym szoku, nie byli zmieszani, nie wymieniali spojrzeń, zachowywali się tak, jakbym mówiła o kimś, kogo faktycznie nie znają).
2. Stefa jest tajnym agentem i zniknęła na misji a jej dane zostały wymazane.
3. Przeniosłam się do alternatywnej rzeczywistości.
4. Efekt Mandeli zadziałał w moim przypadku zbyt mocno.
5. Jestem psychiczna.
Sama nie wiem co myśleć.
Dodaj anonimowe wyznanie
Skoro ich pamiętasz, to pewnie wiesz gdzie mieszkali, może znasz kogoś kto znał ich, czy jakieś inne informacje o nich więc spróbuj ich znaleźć.(Jeżeli rzeczywiście istnieją ;D) Wtedy oni wszystko potwierdzą Twojej rodzinie.
Nie chcę Cię martwić, ale przebadaj się pod kątem schizofrenii. Wiem, jak to brzmi, ale lepiej się upewnij
Spędziłaś z nim całe dzieciństwo, ostatni raz widziałaś go w wieku 12 lat i od tego czasu ani razu o nim nie pomyślałaś, nie zapytałaś o niego rodziców, nie wyraziłaś chęci, by się z nim spotkać, nie zdziwiłaś się, że go nie ma nigdy na jakiś zjazdach rodzinnych? Nigdy nie poczułaś, że chcesz się z nim skontaktować lub dowiedzieć się, co u niego? Nie zdziwiło Cię, że nikt w rodzinie o nich nie rozmawia (co się u nich dzieje itd.)? Już samo to jest dziwne
cóż, ale zazwyczaj rodziny się kontaktują. Poza tym Ty ich nie znasz, więc Cię to nie interesuje. A autorka spędziła z tą osobą większość dzieciństwa. W takiej sytuacji jest inaczej. Też mam taką dalszą rodzinę, kuzynów, z którymi spędziłam dzieciństwo, a teraz się od iluś lat nie widujemy. Ale mam ich w znajomych na fb, nasi rodzice do siebie dzwonią, są zaproszenia na ważne uroczystości rodzinne. Czasem ktoś coś o nich wspomni, co się u nich dzieje itd. I to zazwyczaj starsze osoby - mama, babcie - utrzymują ten kontakt - bo dla autorki to jest jej daleki kuzyn, ale np. dla jej mamy to już syn bliskiego kuzyna, a dla jej babci wnuczek np. siostry itd. I o ile w późniejszych pokoleniach wszystko się oddala, to dziwne, że mama i babcia autorki nikogo nie kojarzą nawet, nigdy o nich w późniejszych latach nie wspominały itd.
Ja spedzilam pol dziecinstwa z kuzynka i mam kompletnie gdzies co u niej, szach mat! Po prostu nie lezy to w zakresie moich zainteresowan.
Jeśli naprawdę istnieją, to spróbuj sobie przypomnieć od czyjej strony są itp. Może podsuń rodzicom jakieś konkretne wspomnienia, w których uczestniczyli?
Dla mnie to jedno z lepszych wyznań jakie tu czytałam :)
Jeśli się czegoś dowiesz...podziel się tym z nami!
Skopiowane dla tych, którzy nie wiedzą czego dotyczy efekt Mandeli (ja już od teraz też wiem) :
To jedna z najoryginalniejszych teorii spiskowych. Opiera się na relacjach ludzi, którzy twierdzą, że pamiętają alternatywną wersję dziejów i są przekonani, że niektóre rzeczy potoczyły się lub nazywały inaczej. Winna temu ma być równoległa linia rzeczywistości, która wcina się w naszą albo ktoś, kto w ramach tajnego eksperymentu ingeruje w naszą czasoprzestrzeń…
Jeśli jesteś przekonany, że coś nazywało się kiedyś inaczej albo wydarzenia czy filmy miały inny finał, prawdopodobnie dopadł cię "efekt Mandeli". To jedna z oryginalniejszych, jeśli nie najdziwaczniejsza z teorii, na jakie można natknąć się w internecie. Uznaje ona, że nasza rzeczywistość przecina się ze światem równoległym, przez co niektórzy ludzie pamiętają inną wersję przeszłości niż reszta.
Proszę jak dowiesz się czegoś więcej, to daj znać.
Szczerze? Może miałaś jakiegoś kolegę, z którym się bawiłaś i wpadałaś czasem do jego domu, gdzie spotykałaś jego matkę i nazywałaś ją ciocią. U mnie jak byłam mała to wszystkie matki dzieciaków były dla mnie ciociami, a podejrzewam, ze o sporej ilości tych ciotek moi rodzice też pojęcia nie mają.
Autorko, a może ciotka Stefa i Krzysiek istnieją i nawet będą na Twoim weselu? Może tak naprawdę noszą inne imiona, a Tobie wydawało się, że takie, bo jako dziecko coś pokręciłaś albo brałaś udział w zabawie, w których używaliście zmienionych imion?
Może to była ciotka Czesia i kuzyn Stefan XD
Tylko w tym przypadku ,,zaginieni" krewni pewnie byliby gdzieś w albumach...