#wII3h

Dużo jest wyznań od osób, które pozostawione same sobie na początku dorosłego życia, bez wsparcia rodziców czy też innej rodziny, nie poddały się i doszły do czegoś. Piszę z tej drugiej strony, jako matka dorosłego, prawie 20-letniego syna.

Razem z mężem pracowaliśmy i dbaliśmy o dzieci, nie uważam, żebyśmy byli złym przykładem, przez długie lata opiekowaliśmy się schorowanymi rodzicami, każde z nich do końca swoich dni miało opiekę w naszym domu i to nie z obowiązku, ale z miłości.
Mój syn rok temu skończył szkołę, dobrze zdał maturę, bez problemu dostał się na studia, sam wybrał kierunek i miasto, jak najdalej od domu. Ale nie to było problemem, zawsze powtarzałam, że dopóki pracujemy i chce się uczyć, to będzie miał naszą pomoc.

Już w listopadzie wiedziałam, że  wyjechał z domu chyba nie po to, by studiować. W grudniu podjął decyzję o rzuceniu studiów. Nie było łatwo mi to przyjąć do wiadomości, ale trudno... Mówię - nie studiujesz, więc pracuj. On poszuka pracy w mieście, w którym studiował, bo przecież w naszej "mieścinie" (ponad 50-tysięcznym mieście) nie znajdzie pracy. Na to też się zgodziliśmy, co wiązało się z tym, że utrzymywaliśmy go kolejny miesiąc, przez styczeń miał pracować na swoje utrzymanie już od lutego. Pod koniec stycznia wrócił do domu, bo w styczniu nie pracował, dlaczego? Bo tak się ułożyło. Po kilku dniach bez problemu znalazł pracę w tej naszej nędznej mieścinie. Pozwoliłam mu się nie dokładać do wydatków, bo przecież zostawił pokój w mieście, za który musi płacić, no i miał tam wrócić, to niech oszczędzi jak najwięcej.

Wyjechał pod koniec maja, więcej wydaje niż zarabia, narobił długów i krzyczy "pomóżcie, pożyczcie, nie mam za co żyć". I wiecie co? Jestem wyrodną matką, bo w końcu powiedziałam dość. Boli mnie serce, nie mogę spać, ale nie dam się więcej wykorzystywać, nawet własnemu dziecku.
Caro45 Odpowiedz

I prawidłowo podeszlas do sprawy :)

CzarnaSowa Odpowiedz

Nie możesz zrobic nic lepszego by sie ogarnął, tylko właśnie zakręcić darmozjadowi kurek.

psxh

Dzieci się rozdzą darmozjadami, ale bycie nim nadal w wieku 20 lat to kwestia wychowania a nie charakteru nie wiadomo skąd. Bardzo nie lubię, gdy rodzice powodują coś u dzieci, a potem za to karają. Od nieporadności życiowej zaczynając, kończąc na zupełnej uległości wobec innych ludzi i braku własnego zdania. Uważam, że to trochę chamskie, żeby go wyzywać i cieszyć się, że mu "zakręciła kurek", a on musi się nauczyć życia w taki sposób. Moi rodzice jacy byli tacy byli, ale nauczyli mnie szacunku do pieniędzy, pracy i zaradności. Nigdy nie byłam w momencie kiedy musieliby mi "zakręcić kurek" bo za dużo wydaję na głupoty. Trudno wskazać rozwiązanie tego problemu nie znając tych osób, ale cieszenie się z tego, że chłopakowi "się dostanie" jest wg mnie prymitywne.

WiosennyNiedzwiadek

Z jednej strony to logiczne, że to kwestia wychowania, ale nie zawsze. Ja w wieku 20 lat, będąc na studiach utrzymuję się sama. Mój brat skończył szkołę 5 lat temu, a dalaj siedzi na garnuszku u mamy, która tyra grosze. Boli mnie to, że ona daje się tak wykorzystywać, ale nie potrafię jej przekanać, aby powiedziała mu dosyć.

CzarnaSowa

Psxh, może i jestem chamska, ale mowimy o 20latku, który "bez problemu znalazł pracę", nie pracował przez kilka miesięcy (choć obiecał) "bo się nie złożyło" itd. Ja nazywam rzeczy po imieniu, darmozjad to darmozjad. Jeśli nawet autorka popełniła błąd w wychowaniu syna, to on już jest dorosły i nie może usprawiedliwiać swojego nieogarnięcia błędem matki.

Harpiak Odpowiedz

Dasz palec, weźmie cała rękę. Musi się wreszcie usamodzielnic, inaczej obudzisz się za 20 lat z bezrobotnym facetem w średnim wieku na utrzymaniu

bobylon89

Moja babcia tak sobie syna wychowała. Ponad 40 lat i tylko łapę po pieniądze by wystawiał.

CyraneczkaZKoviru Odpowiedz

Rany to jest strasznie ciężki temat;/ skoro miał dopiero studiować to ma jakieś 19-21 lat i okej może popełnił błąd i tak wyszło że nie pracował w styczniu - wasze zachowanie wzorowe, wrócił do domu i pracował do maja - okej. Pytanie dlaczego wyjechał? może nie wydaje a np. hazard? może coś się stało? nie stoję po jego stronie, z mojej strony to totalna generalizacja ale porozmawiaj z synem, może coś się stało, szkoda by było stracić syna jeśli faktycznie coś się stało a nie że jest nierobem czy coś.

ProstowOczy Odpowiedz

no i dobrze robisz. Jak nie będzie oszczędzał, będzie chodził głodny, dopóki nie nauczy się oszczędzać. Czyli krótko. Chcieć to móc. A on musi poznać wartość pieniądza. Według mnie nie chodzi tu o troskę i opiekuńczość, którą od Was miał, ale może zawsze za szybko dostawał co tylko zechciał, na nic nie musiał oszczędzać, składać (choćby z kieszonkowego), to nie zna jeszcze wartości pieniędzy. Ale to jest do naprawienia po zderzeniu się z brutalną rzeczywistością.

A co do "oszukiwania rodziców" - mój dalszy kuzyn obronił się kilka lat temu w maju, a rodzicom naściemniał, że będzie się bronić pod koniec lipca. 3 miesiące siedział w mieście daleko oddalonym od rodzinnego domu, rodzice utrzymywali go, a on w tym czasie nie robił totalnie nic. Także są i takie przypadki na tym świecie

Harpiak

Ja znam przypadek laski ktora 5 lat ściemniała, że studiuje i ciągnęła hajs od rodziców. Była niezła inba jak się dowiedzieli. Potem poszła do policji :D

lotos53

@Harpiak Ale że pracować w policji?

Furiatka Odpowiedz

To zależy, ile samodzielności sami go nauczyliście, czy widzieliście w jego zachowaniu tylko "potknięcia" czy również cwaniactwo i lenistwo... no nie wiem. Skoro czytałaś sporo takich wyznań to pewnie wiesz, że dzieci owszem dochodziły do czegoś same, ale jednocześnie rodziców obwiniając o brak pomocy.

jsuyu66545 Odpowiedz

mylisz wychowanie w domu w otoczeniu kochających ludzi z rozsądkiem, nabytym, wrodzonym, który nakazuje zachować równowagę w finansach.

FlowMeUp Odpowiedz

Nie bądźcie tacy surowi w tych komentarzach. Dzieciak ma dosyć wczesne lądowanie w dorosłość, bo większość jego znajomków pewnie siedzi na studiach i ma pomoc. Przynajmniej ogarnie realia i dokona dobrego wyboru następnym razem ;)

blondpapryczka

@FlowMeUp myślę że dopóki sytuacja nie jest kryzysowo beznadziejna, autorka wyznania postępuje dobrze.

lessthan3

Na własne życzenie. Nie chce się uczyć, nie chce pracować, ale chce mieszkać osobno. Czyli chce bawić się w dorosłość.

Martwy

"Dzieciak"???
20 lat to dzieciak?

Eeech.
Ostatnio w jakiejś dyskusji internetowej o traktowaniu pracowników zasugerowałem, że pracownik to jednak człowiek dorosły i odpowiedzialny za swoje czyny. W odpowiedzi przeczytałem, że owszem, można zatrudniać samych dorosłych 55+, ale potrzeba też młodych.

Więc może 20 lat to dzieciak.

FlowMeUp

@blondpapryczka w zupełności się zgadzam, wkurza mnie tylko fala hejtu, jaka zalewa wyznania. Hejt od tych wszystkich ludzi postrzegających się jako super ogarniętych i nigdy nie robiących błędów.

Niveam Odpowiedz

Mnie rodzice też długo pomagali i na studiach część rzeczy opłacili, a część miałam że stypendium. Nie raz się zdarzy, że z przyczyn losowych pożyczam od mamy pieniądze, ale normalnie oddaję, inaczej sobie tego nie wyobrażam...

zamek Odpowiedz

Jestem matką, która napisała to wyznanie, wcześniej pisałam bez konta. Pytasz dlaczego wyjechał z rodzinnego miasta i to 400 km od domu.Kilka lat temu, wtedy miał niespełna 15 lat, powiedział nam rodzicom że jest gejem. Ile kosztowało mnie i całą najbliższą rodzinę, ale piszę o sobie, przetrawienie tego wszystkiego wiem tylko ja. Ktoś kto tego nie przeżył niech nie mówi, że ok , orientacja tego się nie wybiera itd. Gdzieś tak na rok przed maturą zakochał się, chłopak był z innego miasta, gościliśmy go u nas, syn bywał gościem u tamtej rodziny, z tamtą mamą miałam dość dobry kontakt. To są naprawdę trudne sprawy, piszę o tym nie po to, aby pokazać o jaka postępowa i tolerancyjna jestem, tylko aby bardziej wyjaśnić . Na studia wyjechali do jednego miasta, ale ich związek się rozpadł. Własnie wtedy na początku studiów mój syn zaczął się bawić. Napisałam wcześniej, że już w listopadzie wiedziałam, że nie po to wyjechał z domu. Studia wymagały dużo pracy. Czyli tak naprawdę kilka miesięcy do powrotu do domu zmarnował. Dałam mu czas na ogarnięcie się, po powrocie do domu owszem, znalazł pracę, pracował , stawialiśmy mu pewne warunki ( np. w pewnym sensie dom zaczął traktować jak hotel, wracał pijany, kiedy wcześniej takie sytuacje były w okresie szkolnym sporadyczne, nie byłoby również naszej zgody na przyjmowanie jego ,,nowych miłości". Dlatego wyjechał, bo chce żyć po swojemu, bo nikt mu nie będzie stawiał ograniczeń tylko co z tego wyszło. Wykazał się ogromną beztroską, napisałam, że wydawał więcej niż zarobił( ,mieszkając z nami nie dokładał się do niczego -chciałam żeby odłożył sobie jak najwięcej, ale tych pieniędzy też nie odłożył, na co wydawał ? jadł na mieście, imprezował). w połowie miesiąca już prosił o pożyczkę, kilka razy pożyczyłam, owszem oddał, ale nie wytrzymałam po jego ostatnim zachowaniu . Po przepracowaniu pierwszego miesiąca po wyjeździe , kiedy wiedział, że w tym miejscu nie będzie już pracował, kolejną pracę podjął po 3 tygodniach. i są długi.

Dispater

Ja wiem, że może to durne pytania, ale rozmawiałaś z nim? O tym jak się czuje po rozpadzie związku? Co się stało? Że musi wziąć za siebie odpowiedzialność? To są oczywiste pytania, zwłaszcza tłumaczenie dwudziestolatkowi że życie to nie bajka, ale jeżeli on sobie nie radzi to warto byłoby mu pomóc i nie chodzi o pomoc finansową. Byłam w podobnej sytuacji w jego wieku, moi rodzice praktycznie się ode mnie odwrócili, ogarnęłam swoje sprawy i stanęłam na nogi, ale wiem, że jeżeli byliby wtedy przy mnie, rozmawiając i tłumacząc (w końcu ich doświadczenie życiowe jest o dwadzieścia lat większe) to byłoby mi lżej. Pogadaj z nim, moze pożycz, ale wytłumacz że to ostatni raz i wytłumacz dlaczego. Porozmawiaj z nim, co czuje, może potrzebuje psychologa?

Lunathiel

Powiem tak: dobrze zrobiłaś. Syn jest nieco "głupi" (bez obrazy, chodzi mi o to, że tak życiowo nieogarnięty ;)) skoro wie, że nie ma kasy a i tak chce się od was wyprowadzać plus zamiast pracować imprezuje i wydaje pożyczone pieniądze. Jest bardzo nieodpowiedzialny i mnie też by to wkurzało, w sensie na twoim miejscu też nie chciałabym dać mu już ani złotówki.
Ale pomyśl nad paroma rzeczami. Po pierwsze, syn jest gejem, tak? Wiesz pewnie, że to generalnie utrudnia budowanie umiejętności społecznych (więc na starcie ma trudniej niż rówieśnicy, z nie swojej winy). Pisałaś, że przetrawienie tego faktu było dla ciebie bardzo trudne. To zastanów się: skoro dla ciebie było bardzo trudne, to jak on sam musiał to przeżywać? To jest koszmarny stres, przyznanie się rodzicom, że nie jest się wzorowym, "normalnym" dzieckiem jakie pewnie chcieliby mieć. To na 100% mocno się na nim odbiło, a takie dziury w psychice utrudniają potem wiele spraw.

(wklejam ciąg dalszy niżej, bo nie zmieściłam się w limicie znaków)

Lunathiel

Po drugie, pisałaś, że syn zaraz po rozpoczęciu studiów rozstał się z chłopakiem. I fakt, że w takiej sytuacji nie dał sobie rady na uczelni to akurat nic dziwnego, tak samo imprezowanie i generalnie dziwne zachowania w tym czasie. Ludzie radzą sobie z rozstaniami na milion różnych sposobów, czasem piją, czasem wychodzą na całe dnie i noce, czasem na siłę szukają nowej osoby do towarzystwa/ seksu. I to normalne. Ale generalna zasada jest taka, że nie powinno to trwać nieskończenie długo. Więc jeśli takie rzeczy dzieją się dalej, po kilku miesiącach (prawie roku już?), to już jest niepokojące i poważnie wypadałoby żeby przeszedł się do psychiatry czy psychologa. Znaczy tak wnioskuję, że syn zachowuje się teraz inaczej niż wcześniej, bo pisałaś, że prawie nigdy nie wracał pijany a teraz robi to często.Tak samo brak motywacji do podjęcia jakichkolwiek działań - jeśli kiedyś bez problemów radził sobie z nauką i ogólnie z życiem, to pewnie coś jest z nim nie w porządku w tej kwestii.

Także podsumowując: nie bronię go, bo i nie mam powodu (działałby mi na nerwy jakbym była na twoim miejscu, serio ;)). Ale jest możliwość, że jego niechęć do pracy, nauki czy czegokolwiek produktywnego, to nie jest lenistwo a poważniejszy problem, na przykład depresja. Bo jeśli byłby z charakteru wygodnickim darmozjadem i imprezowiczem, to widziałabyś to już lata wcześniej - a syn zachowuje się tak dopiero od niecałego roku. Więc proszę, spróbuj z nim porozmawiać i wybadać co jest na rzeczy. Może zachęcisz go jakoś żeby przeszedł się do lekarza - to naprawdę może pomóc. Powodzenia i życzę wam żeby wszystko jakoś się ułożyło :)

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie