#aYD8t

Często kłócę się z moją mamą o oceny, o zachowanie i w większości o jakieś pierdoły.
Po kłótni mam taki napad agresji, że czasami nie mogę się powstrzymać, by kogoś nie uderzyć czy rzucić jakąś rzeczą. Bywa też czasami tak, że chcę się zabić (ale to po takich mocnych kłótniach i jeszcze sprawach związanych ze szkołą i życiem towarzyskim). Chciałabym iść do psycholożki, ale się boję i stresuję. Byłabym wdzięczna za jakieś porady.

#akqGX

Nie wiem co bardziej boli: serce, dusza czy ciało. Płaczę po cichu, gdy nikt nie widzi ani nie słyszy.
Czemu wszystko z biegiem czasu się rozjeżdża? Dlaczego człowiek, którego kochasz, zaczyna ją wychwalać, nią się przejmować, o niej ciągle rozmawia, to z nią pracuje.
Mówi, że gdyby ją spotkał wcześniej... Daje do zrozumienia, że to z nią by był?
Mówi, że nie ma wsparcia w rodzinie. A kim, do cholery, dla niego jestem? Tylko matką jego dzieci? Próbuję rozmawiać o uczuciach. On ucieka. Lepiej jak przestanę mówić, co czuję. Bez ogródek mówi, że zaliczyłby z nią trójkącik, już beze mnie.
Nie chcę jej tu w domu. Kiedy mąż mówi, że jest stworzony do kochania, to zaczynasz myśleć. Nie wystarczasz mu już, jesteś tylko dlatego, że macie ze sobą dzieci. Przekroczył już parę razy granice. Chce się ze swoimi pracownikami przyjaźnić (przy okazji zaliczyć z nimi trójkącik). Gdzie w tym wszystkim ja i moje uczucia? Nie liczę się już. Na pierwszym miejscu ona. Zaczyna interesować się jej życiem i jej zdrowiem. Niech zajmie się nią jej chłopak! A on niech wreszcie oprzytomnieje.
Czuję się zdradzana mentalnie. Zaczynam mieć myśli i jestem prawie pewna, że jak się nie opamięta, to w końcu zdradzi mnie fizycznie.

Zawsze gdy facet zaczyna dobrze zarabiać i do tego ma żonę, to dla kobiet staje się bardziej atrakcyjny. Niech te laski znajdą sobie kogoś, kto nie jest zajęty! A on niech sobie przypomni, że zaczęliśmy się spotykać, jak nie miał kasy, nie był szefem, nie był MOIM mężem i nie miał firmy. To ja z nim byłam przed tym wszystkim, kiedy inne laski go nie dostrzegały. Siedem lat razem chyba już dla niego nic nie znaczy. Czy dobrze zrobiłam, że za niego wyszłam? Sama już nie wiem. Czy po ślubie wszystko się komplikuje? A może to kryzys wieku średniego? Nie wiem.

Rani mnie swoimi słowami. Rani mnie psychicznie. Mam dość. Mam dość brania w tym udziału. Po co mam się uzewnętrzniać, mówić to, co czuję? Zrobi to, co chce. Nie powstrzymam go od tego. Tylko czemu to wszystko tak bardzo boli? Chyba dlatego, że mi na nim zależy i go kocham.

#lUjls

Historia o tym, jak "przyjaciółka" potrafi odebrać marzenie.

Jestem osobą, która uwielbia podróżować. Jakiś czas temu trafiłam na grupę, gdzie ludzie szukają osób do wspólnych podróży/wypadów. I tak poznałam jedną dziewczynę, bo szukała jeszcze 2 osób na 2-tygodniowy wypad na Owcze Wyspy, Islandię. Oczywiście byłam chętna na taki wypad, ale odpowiedź, czy jadę, miałam jej dać za kilka dni, bo jeszcze nie wiedziałam, jak to z pracą będzie. W międzyczasie opowiedziałam o tym wypadzie przyjaciółce, pokazałam jej tę grupę, dziewczynę, która to organizuje i cały plan wyjazdu itp. Ta stwierdziła, że fajnie, ale jej to za bardzo nie interesuje.
Tego samego dnia, co jej o tym opowiadałam, tylko że wieczorem, dostałam wiadomość od organizatorki wypadu, że już się zgłosiły dwie osoby, które są pewne, że pojadą. Zasmuciła mnie ta wiadomość, bo moim marzeniem było wyjechać na te Wyspy i pozwiedzać, i to za śmiesznie małe pieniądze, bo 5-6 tysięcy plus loty samolotem.

Po kilku dniach spotkałam chłopaka mojej byłej już przyjaciółki, który przez przypadek wygadał się gdzie jadą, bo go dziewczyna namówiła, jak się możecie domyślić, to właśnie oni zajęli moje miejsce w tej wyprawie.

Zrobiło mi się mega przykro, bo przyjaciółka wiedziała jak mi zależy na tym wyjeździe i jeszcze próbowała ukryć ten fakt przede mną. Po tej akcji zerwałam z nią kontakt.

I pewnie ktoś pomyśli, że to przecież nie jest powód do zrywania kilkuletniej przyjaźni, ale dla mnie był. Bo to nie pierwszy raz, jak odebrała mnie moje marzenie czy hobby, nie wiem jak to można jeszcze inaczej nazwać. Np. ja kupiłam sobie sprzęt do fotografowania, ona też, chociaż nie interesowała się fotografią. Ja kupuję bilety na koncert danego artysty, ona też, mimo że nie znała artysty i nie interesował jej ten typ muzyki. Pamiętam, że jak chodziłam do szkoły, to zaczęłam brać udział w wolontariacie, chodziłam do domu opieki dla starszych osób albo chodziłam pobawić się z dziećmi niepełnosprawnymi. Jak się o tym moja przyjaciółka dowiedziała, to też zaczęła chodzić, ale nie dlatego, że chciała pomóc, tylko dlatego, że chciała pokazać jaka to ona super jest. Odkąd pamiętam, zawsze robiła to co ja, miała albo chciała mieć to co ja.

Czasami miałam wrażenie, że chce odebrać mi moje życie, że tak powiem.
Dlatego postanowiłam urwać naszą przyjaźń, mimo że miałyśmy też kilka wspaniałych wspomnień, była ekstra, kiedy nie chciała zamieniać się we mnie i odebrać mi moich marzeń.

#n0uz5

Może posypią się hejty, może nie.

Zastanawia mnie, ile razy mężczyzna może dochodzić w ciągu dnia do live streamów kilku lasek naraz. Pode mną mieszka chyba jakiś rekordzista, a rekordy zwykliśmy chwalić.

Niestety mam to nieszczęście, że najpewniej jego biurko znajduje się tuż przy pionie ogrzewania, co w nocy szczególnie niesie po pokoju. Przy jego całodziennych przygodach mogę, chcąc czy nie chcąc, usłyszeć wszystkie imiona lasek, które są "takie seksowne, piękne", dla których "dochodzi", które "kocha", a wszystko to okraszone soczystymi jękami jego i, pochodzącymi z komputera, jego obiektów westchnień. W ciągu dnia jeszcze nie jest to aż takie uciążliwe, ale godzinne maratony z półgodzinnymi przerwami w godzinach wieczornych aż do późnonocnych dają się we znaki. O radę nie pytam, bo sama i tak tego nie załatwię - kto wie, co mu strzeli do głowy, jak zobaczy w końcu żywą kobietę.

Powiedzenie z talonem byłoby tu chyba najbardziej adekwatne.
Morał jeden.
Widać u niego jeszcze słuchawek nie wynaleziono.

#Cm1gG

Niedawno gdy była u mnie kuzynka, postanowiłyśmy, że zainstalujemy tindera, tak dla beki. Wstawiłyśmy jakieś zdjęcie z neta i czekałyśmy. Po kilku minutach było z ok. 45 polubień. W końcu natrafiłyśmy na "bratnią duszę". Zagadałyśmy, a potem zadzwoniłyśmy. Oczywiście na wideo. Zakryłyśmy kamerkę i gadamy. Chłopak ma z 21 lat. Niestety moja kuzynka niechcący ją odsłoniła. Pomyślnie, jakie musiało być zdziwienie tego typka, gdy zobaczył dwie 14-latki w piżamie, na dodatek jedzące żelki i lecący z tyłu poważny film "Świnka Peppa".

#5pR1i

Kiedy byłam młodsza, wyjechałam wraz z rodzicami autem do Francji, do mojej kuzynki, tak w odwiedziny. Jako że byłyśmy w miarę małe, to kąpałyśmy się razem.
 
Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że dla żartów pod wodą zaczęłyśmy puszczać bączki, a ja zmęczona podróżą zrobiłam kupę w wannie.

Dalej jest mi wstyd...

#B9qBv

Pewnego dnia zadzwoniła do mnie pani z agencji pracy, proponując nowe stanowisko. Jako że mi się spodobało, chciałam aplikować. Owa pani wysłała mi dokumenty do wypełnienia i ręcznego podpisania.
Wydrukowałam, podpisałam i poprosiłam partnera o zeskanowanie. W międzyczasie się trochę poprzytykaliśmy. W końcu wysłał mi maila z dokumentami. Cała uradowana przesłałam szybko maila, zmieniając tylko treść. Niestety, nie spojrzałam na tytuł i taki sam wysłałam pani z agencji. Ten tytuł maila to: "Twoje gówna"...
Dodaj anonimowe wyznanie