#8euFp

Znacie tych wszystkich eko fit wrogów chemii? Ja już tak.

Pracowałem na stacji benzynowej jako podjazdowy i polecałem paliwa premium, taka praca. No i wiele razy spotykałem się z odmową:
- Nie, paaanie, przecież to chemia jest!

A inne paliwa to niby czysta woda? Ludzie nie przestają mnie zadziwiać.

#Mg0so

Kiedy byłem nastolatkiem, każdego wieczoru robiłem sobie dobrze.
Nic nadzwyczajnego, gdyby tylko nie to, że zużyte chusteczki wyrzucałem za okno, bo bałem się, że moja mama mogłaby znaleźć je w śmietniku. Strasznie mi wstyd jak sobie to przypomnę, tym bardziej, że mieszkam w bloku.

#FgqrG

W toalecie w mojej pracy często panuje wyjątkowy syf. Wrzucanie podpasek i tamponów do muszli jest na porządku dziennym, podobnie jak pozostawianie po sobie brązowych kleksów. 8 godzin nie wybiera, a gdzieś sikać trzeba. Z obawy, że zostanę posądzona o braki w higienę, regularnie sprzątam ten kibel, by nikt nie pomyślał, że to moja krew menstruacyjna zdobi ścianę. Doszło do tego, że wycieranie cudzych gówien nie tylko zupełnie przestało mnie ruszać, ale stało się doskonałą metodą na relaks po rozmowie z wymagającym klientem. I ta satysfakcja, kiedy znajdzie się zapychający odpływ tampon - bezcenna!

#eYsAA

Mam specyficzną teściową. I modlę się, abyśmy nigdy nie musieli z nią mieszkać.

Na początku było miło i fajnie. A teraz nie potrafię się zmusić, by do niej jechać. Ma chore serce i kręgosłup. Do lekarza nie poszła, bo ci jej zdaniem się nie znają i faszerują chemią. Dopiero jak miała zawał czy złamała nogę, zaufała lekarzom. Choć raczej nie miała wyboru. Handluje azjatyckimi lekami i kosmetykami, które nie są przebadane i dopuszczone w Polsce do obrotu. Sama się też nimi faszeruje. Kupuje ogromne zapasy jedzenia i marnuje go od kilku do kilkudziesięciu kilogramów w miesiącu. Zawsze jak otwieram jej lodówkę, co najmniej 1/4 jest już spleśniała i do wyrzucenia.

Niedawno znalazła sobie nowe zajęcie - handel rzeczami ze srebrem (pościel, garnki, kubki...), a ceny tego kosmiczne. Jak kupiłam srebro koloidalne w aptece za kilkanaście złotych, to usłyszałam że to jest zanieczyszczone. To jej jest niby lepsze. Do tego właściwie o niczym innym niż pogoda nie da się z nią porozmawiać. Wszystko jej zdaniem jest złe i cokolwiek powiem, to ona wie lepiej.

Ostatnio się zapomniałam i skomentowałam coś z wiadomości w telewizji. Dostałam wykład, że konstytucja jest nieważna, że mamy II RP i że robi nam się sieczkę z mózgów, bo światem rządzą reptilianie. Chłop mój już się nauczył i nie rozmawia z nią na drażliwe tematy. Czyli na prawie każdy. A ja nie potrafię jechać do niej i siedzieć z nią w jednym pokoju i kilka godzina oglądać telewizję i nic do siebie nie mówić. Jak chcę posiedzieć i pomilczeć, to wolę to robić w domu sama. Dlatego prawie jej nie odwiedzam.

Każde święta są koszmarem. Obecnie jest całkiem samodzielna, ale z roku na rok coraz słabsza. Coraz więcej pomocy potrzebuje. Obawiam się, że kiedyś będziemy musieli z nią mieszkać. Bardzo tego nie chcę. A z drugiej strony jest mi jej żal. Wiem, że to samotność i dawne nieprzepracowane sprawy powodują, że jest jaka jest. I mimo tego, że rozumiem to, nadal nie potrafię się przełamać, by poświęcić jej więcej czasu. I czuję, że być może to by pomogło. Mimo to nie potrafię, czuję wewnętrzna blokadę.

#pIIa9

Pewnego dnia, będąc jeszcze małą dziewczynką, przeglądałam mamy biżuterię. Znalazłam tam piękny, złoty pierścionek z szafirem. Moja mama powiedziała, że to pamiątka rodzinna, dostała go od swojej babci w dniu ślubu i gdy ja będę wychodzić za mąż, to podaruje mi ten pierścionek.

Mam 25 lat, nie mam chłopaka, a pierścionek dostałam od swojej mamy wczoraj. Chyba straciła już nadzieję.

#YXlcG

Moi teściowie są małżeństwem na odległość. Teść pracuje całe życie na innym kontynencie, nie ma go po kilka miesięcy, a nawet jak jest, to co chwilę musi jechać do innego kraju, bo firma go wysyła na robotę. Teściowa nigdy nie musiała pracować, teść zarabia bardzo dużo. Jeździła do niego, kiedyś nawet mieli się przeprowadzić na stałe.

Parę lat temu okazało się, że on od 10 lat ma drugą kobietę i rodzinę. Oficjalnie o tym nie wiedziałam, mąż miał mi nic nie mówić. Teściowa nie zdecydowała się na rozwód, postanowiła wybaczyć, on już nie jeździł na tak długo, swoją drogą połowa tych wyjazdów nie była do pracy. Wyglądało, że wychodzą na prostą, naprawdę było widać, że chce jej to wynagrodzić, stara się.

Kiedyś z przyjaciółkami wybrałyśmy się na babski wypad do Karkowa. Nogi się pode mną ugięły, gdy na rynku zobaczyłam teścia spacerującego za rączkę z jakąś kobietą. Nie podeszłam, ale zrobiłam z oddali zdjęcie. Powiedziałam o wszystkim mężowi, ale uznał, że mam siedzieć cicho, to nie moja sprawa. Kilka dni się biłam z myślami, nie mogłam spać, jeść, aż w końcu strasznie zestresowana pojechałam do teściowej. Może nie moja sprawa, ale tyle lat ją oszukiwał, zasługiwała na prawdę. Nie wiedziałam od czego zacząć, pokazałam jej zdjęcie. Rozpłakała się, w tym czasie miał być w Czechach w pracy.

Okazało się, że to nie była jego jedyna utrzymanka. Teściowa złożyła pozew o rozwód, wywaliła go z domu. Mój mąż natomiast uznał, że zniszczyłam jego rodzinę, nie wybaczy mi tego. Powiedziałam o tym teściowej i teraz my mieszkamy razem. Nie wiem, co z moim małżeństwem, ale dopiero teraz się przekonałam, że z niej taka fajna babka.

#boDuj

Chodziłem do podstawówki, a później do gimnazjum z pewnym chłopakiem, który był bardzo wycofany z życia szkolnego. Ja mając dużo znajomych za bardzo nie interesowałem się jego obecnością.

Pewnego dnia, siedząc obok pod klasą, zobaczyłem jak łzy napływają mu do oczu. Pomimo tego, że nie mieliśmy dobrego kontaktu, zgodził się pójść ze mną po szkole pogadać. Chłopak pękł, zaczął płakać i opowiadać o swoim życiu. Miał bogatych rodziców, jednak patologicznych jakich mało. Przemoc psychiczna, fizyczna, zastraszanie i "kary", jak np. spanie w psiej budzie na dworze - to tylko szczyt góry lodowej. Byłem w szoku, chciałem bardzo mu pomóc. Przekonałem go, by zgłosił wszystko do opieki społecznej, jednak najpierw postanowił opowiedzieć o tym dziadkom. Po jakimś czasie wzięli go do siebie i wystąpili o przekazanie praw do opieki. Wiem, że przeprowadził się do nich do innego miasta. Kontakt urwał się po jakimś czasie na lata.

W moim życiu przez ten czas wydarzyło się wiele nieszczęść. Przeżyłem śmierć żony, która zmarła w wypadku przy pracy. Do odpowiedzialności został pociągnięty człowiek. Zgadnijcie, kto okazał się być jego obrońcą? Właśnie ten chłopak ze szkoły. Był w szoku tak samo jak i ja. Postanowił, że nie będzie dalej reprezentować swego klienta. Do tej pory odnowiliśmy kontakt i jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Wyznał mi, że uratowałem mu wtedy życie. Tamtego dnia gdy płakał, napisał list pożegnalny i po lekcjach miał wskoczyć na tory.

#XzmKZ

Słyszałem w pracy rozmowę dwóch koleżanek. Jedna z nich (dotąd wydawała mi się całkiem normalną i do rzeczy koleżanką) opowiadała, jak to skłamała narzeczonemu, że bierze antykoncepcję hormonalną i jest w ciąży. Na pytanie co będzie, jak się chłopak dowie, odpowiedziała "Nie martwię się, jak zobaczy, to pokocha, zresztą po co ma wiedzieć, nie jego spawa".

Serio, to facet już nie ma prawa decydować, czy chce dzieci czy nie?

#ZBHmu

Mam potwora w spodniach, który utrudnia mi życie...
Nie, ten post nie ma na celu chwalenia się.
Tak się niestety złożyło, że los naprawdę mnie obdarzył dużym penisem. Jako małolat nie zwracałem na to większej uwagi. Ot, instrument do sikania, który czasem bolał w spodniach.

Pierwsze dostrzeżenie odmienności pojawiło się w gimnazjum. W szatni koledzy naśmiewali się ze mnie, że jestem gejem, bo ciągle mam erekcję. Trzy lata wolałem się przebierać w łazience, chociaż złośliwe komentarze nadal się powtarzały.
W międzyczasie zaczął się okres dojrzewania - pierwsze masturbacje. Dla mnie istny koszmar. Zacząłem wierzyć, że faktycznie chyba jestem gejem, bo mój penis podczas oglądania porno nigdy nie osiągał pełnego wzwodu. Kupowanie spodni polegało na braniu większego rozmiaru, bo inaczej podczas siedzenia bolało mnie okrutnie.
Współżycie rozpocząłem późno (chyba ze względu na kompleksy z gimnazjum), lecz nie było to dla mnie najmilsze przeżycie. Nie dość, że najpierw musieliśmy długo czekać, aż będę gotowy, to moja pierwsza dziewczyna, mimo początkowej „fascynacji” rozmiarem mojego członka, stwierdziła, że nie da rady i musimy zakończyć. Wkrótce rozstaliśmy się. Powód? Według niej to „różnica charakterów”, chociaż przed rozpoczęciem seksu dogadywaliśmy się w każdej sferze.
Następne dwie dziewczyny również uskarżały się na brak komfortu podczas współżycia i ostatecznie w chwili obecnej jestem sam.

Mam naprawdę dosyć. Najchętniej wziąłbym nóż i uciął połowę tego gnoja. Za każdym razem, gdy jestem na siłowni pod prysznicem, z zazdrością obserwuję penisy innych gości marząc o tym, żeby mieć przeciętnego penisa, a nie to coś. Rozmawiałem nawet z lekarzem, czy coś z tym można zrobić, ale popukał się tylko po głowie.
Kiedyś próbowałem rozmawiać z kumplem na ten temat, ale według niego powinienem się cieszyć, bo „laski wolą dużych”.
Ta... życie to nie porno.

#DPShB

Zatrudniłam się w niewielkiej firmie jako zaopatrzeniowiec. Po 3 miesiącach pracy znalazłam się w tych 2%, którym nie pomogła standardowa antykoncepcja i zaszłam w nieplanowaną ciążę. Cieszyliśmy się z mężem, jednak mój pracodawca myślał, że jestem typową cwaną Karyną, która się zatrudniła tylko po do, żeby zaraz pójść na L4. Był do mnie uprzedzony głównie dlatego, że już dwie baby go tak załatwiły, miesiąc popracowały i macierzyński, a potem się zwolniły. Dla firmy 30-osobowej był to spory problem.
Na szczęście gdy zobaczył, że chcę nadal pracować, załatwił mi wszystkie możliwe udogodnienia. Dostałam biurko koło okna, blisko toalety, wygodny fotel, co godzinę miałam 10 minut przerwy, jeśli potrzebowałam wcześniej wyjść do ginekologa albo jeśli się źle poczułam, nie było problemu. Nawet nie musiałam przynosić zwolnienia. Ciążą rozwijała się prawidłowo i pracowałam do 8 miesiąca.

Przez te typowe Karyny pracodawcy unikają zatrudniania kobiet i w sumie im się nie dziwię. Też bym tak robiła. L4 jest dla kobiet z ciążą zagrożoną, mających niebezpieczną/ciężko pracę lub tych, które bardzo źle ją znoszą. Niestety w Polsce jeszcze jest myślenie "dej, mnie się należy". A z tego co mi mówiła moja ginekolog, takie wystawienie L4 bez powodu (ciążą prawidłowo rozwijająca się, bez silnie uciążliwych objawów itp.) jest nielegalne. To tak jakby lekarz wystawił zwolnienie na złamaną rękę, a kontrola wykazałaby, że pracownik miał tylko otarcie i był zdolny do pracy.
Dodaj anonimowe wyznanie