#eYsAA
Na początku było miło i fajnie. A teraz nie potrafię się zmusić, by do niej jechać. Ma chore serce i kręgosłup. Do lekarza nie poszła, bo ci jej zdaniem się nie znają i faszerują chemią. Dopiero jak miała zawał czy złamała nogę, zaufała lekarzom. Choć raczej nie miała wyboru. Handluje azjatyckimi lekami i kosmetykami, które nie są przebadane i dopuszczone w Polsce do obrotu. Sama się też nimi faszeruje. Kupuje ogromne zapasy jedzenia i marnuje go od kilku do kilkudziesięciu kilogramów w miesiącu. Zawsze jak otwieram jej lodówkę, co najmniej 1/4 jest już spleśniała i do wyrzucenia.
Niedawno znalazła sobie nowe zajęcie - handel rzeczami ze srebrem (pościel, garnki, kubki...), a ceny tego kosmiczne. Jak kupiłam srebro koloidalne w aptece za kilkanaście złotych, to usłyszałam że to jest zanieczyszczone. To jej jest niby lepsze. Do tego właściwie o niczym innym niż pogoda nie da się z nią porozmawiać. Wszystko jej zdaniem jest złe i cokolwiek powiem, to ona wie lepiej.
Ostatnio się zapomniałam i skomentowałam coś z wiadomości w telewizji. Dostałam wykład, że konstytucja jest nieważna, że mamy II RP i że robi nam się sieczkę z mózgów, bo światem rządzą reptilianie. Chłop mój już się nauczył i nie rozmawia z nią na drażliwe tematy. Czyli na prawie każdy. A ja nie potrafię jechać do niej i siedzieć z nią w jednym pokoju i kilka godzina oglądać telewizję i nic do siebie nie mówić. Jak chcę posiedzieć i pomilczeć, to wolę to robić w domu sama. Dlatego prawie jej nie odwiedzam.
Każde święta są koszmarem. Obecnie jest całkiem samodzielna, ale z roku na rok coraz słabsza. Coraz więcej pomocy potrzebuje. Obawiam się, że kiedyś będziemy musieli z nią mieszkać. Bardzo tego nie chcę. A z drugiej strony jest mi jej żal. Wiem, że to samotność i dawne nieprzepracowane sprawy powodują, że jest jaka jest. I mimo tego, że rozumiem to, nadal nie potrafię się przełamać, by poświęcić jej więcej czasu. I czuję, że być może to by pomogło. Mimo to nie potrafię, czuję wewnętrzna blokadę.
Nie dziwę ci się, ja bym z kimś takim 5 minut nie wytrzymała. Wcale nie masz obowiązku jej odwiedzać ani się nią zajmować.
@SheDevil ale jej mąż już raczej powinien się matką zająć gdy jest nie samodzielna. A raczej wątpię że chcą mieszkać osobno
Nie napisała nic o relacji męża z matką. Może wcale nie będzie chciał. Poza tym małżeństwo to kompromisy, nie powinien jej zmuszać do mieszkania z teściową, mogą się dogadać.
Spokojnie, mąż się zajmuje i opiekuje. Jak trzeba ją też mu pomagam. Raz w tygodniu ogarnia zakupy, większe sprawy. Jest z nią w kontakcie codziennie i jeśli sytuacja wymaga jedzie nawet późno w nocy. Choć jest to tylko niezbędne minimum. Sam i tak ma wystarczająco dużo na głowie w pracy i też ma dosc. Ja też jeżdżę choć znacznie mniej. Ostatnio coraz mniej i coraz trudniej mi się zmotywować by nawet do niej zadzwonic. W święta jest coraz trudniej przetrwać.
Ale nie wyobrażam sobie sytuacji w której zamieszkamy wszyscy razem. Mąż też.
@traxixi
Mało kto chce mieszkać z chorym rodzicem, nie wiem, skąd to przekonanie. Polakom się wmawia, że muszą to robić, bo inaczej będą wyrodnymi dziećmi, a to gówno prawda.
@Fantagiro
Jak będzie bardzo źle, to chyba najlepiej rozejrzeć się za dobrym domem opieki...
@ohlala no tak ale nie znaliśmy męża strony dlatego trzeba było wszystkie opcje rozważyć.
Do domu opieki jeszcze daleko, tak mi się wydaje. Chodzi, pracuje, sama gotuje i trochę sprząta, ogarnia ten swój handel... Czasem mam wrażenie, że nadużywa tego co robi dla niej syn. Dom opieki to nie moja decyzja. Mamy pewien pomysł na przyszłość i nie jest to dom opieki. Teraz trudniejsze jest jej zachowanie, poglądy i wiara w teorie spiskowe i to, że o niczym nie da się z nią porozmawiać. Ja to ja. Przykro się patrzy na męża dla którego własną matka staje się coraz bardziej obca. Nie bardzo wiem jak sobie z tym poradzić i jak go wesprzeć.
@Fantagiro poprostu przy nim bądź
Różnie ludzie przechodzą starość. Póki co ciesz się, że nie musisz jej przewijać.
A dlaczego niby ona miałaby to robić? To matka męża, a nie jej.
Może rozważcie oddanie jej do jakiegoś ośrodka opieki nad ludźmi starszymi? Oczywiście jeżeli Was na to stać
Do domu opieki jeszcze daleko. Ona jest wciąż sprawna i nie przyjęliby jej. Gotuje, chodzi, pracuje, sama się kąpie, sprząta, ogarnia swój handel. Teraz trudniejsze jest jej zachowanie, wiara w dziwne rzeczy, teorie spiskowe, handel dziwnymi rzeczami.
Z jakiej racji masz z nią mieszkać? Są jeszcze domy opieki, etc
Możecie oddać ja do domu opieki, nie musicie z nią mieszkac przecież.
Sluchajcie... do domu opieki jeszcze daleko. Teściowa wciąż jest samodzielna., pracuje, ogarnia sporo rzeczy. Choć ciężkich rzeczy nie jest w stanie nosić. Teraz najgorsze jest jej zachowanie, to w co wierzy - teorie spiskowe - np w to, że samoloty robią nam opryski chemtrials... no ręce opadają. Szczepionki są be, leki są be, konstytucja nie ważna, światem rządzą reptylianie. Odezwać sie nie można, bo ona wie lepiej, ma więcej doświadczenia. Z takim jej zachowaniem nie idzie wytrzymać nawet 15 min.