#bXRDc
Np. porada lekarsko/kosmetyczna. Jak pójdę na NFZ "z paluszkiem" to mnie zignorują, dadzą maść albo i nie. Jak pójdę prywatnie to podolog wmówi mi że mam nawet zagrożenie życia (bo zakażenie itp.) i potrzebuję zabiegu takiego albo innego - i weźmie za to odpowiednią kasę.
Weźmie bo przecież nigdy więcej już się mogę u niego nie pokazać, wiec klienta nie można wypuścić.
#Zyppg
Nie, więcej się nie spotkaliśmy i nie spotkamy. Mogłem mieć żonę intelektualistkę, ale jednak podziękuję.
#vu1YV
Kilka dni później zadzwonił i umówił się ze mną po szkole. Mieliśmy się spotkać na dworcu PKS. Lekcje się skończyły, dochodzę do dworca wypatrując kolesia. Jest! Stoi obok stanowiska nr 8. W tym momencie zauważam, że na stanowisku nr 8 stoi mój autobus do domu. Jednocześnie widzę faceta w świetle dziennym i widzę, że jest niemiłosiernie brzydki. On stoi z kwiatkiem, patrzy i się uśmiecha do mnie. Ja stoję i w jednej chwili, zamiast podejść, szybkim krokiem skręcam i wskakuję autobusu. Tak, uciekłam przed nim tylko dlatego, że wydał mi się brzydki!!
Minęło już sporo lat, mam męża, ale do dziś pamiętam wyraz twarzy tamtego chłopaka, wstyd mi do dziś. Jeśli to czytasz, to przepraszam, to było chamskie z mojej strony :/
#qBwnX
Na początku wszystko było w porządku, idziemy uśmiechnięte i zadowolone. W pewnym momencie odczułam chęć pójścia do toalety. Umówiłam się z mamą, że ja pójdę do toalety, a ona pływać i po skończonej sprawie do niej dojdę. Więc tak zrobiłyśmy.
Wchodząc do kabiny roześmiałam się i pomyślałam co by było gdybym się zatrzasnęła. Wykrakałam. Waliłam do drzwi 15 minut, krzyczałam, płakałam i nikt nie chciał mi pomóc, a było wokół sporo osób. W końcu przyszła moja rodzicielka i zawołała kogoś z obsługi, żeby mnie wyciągnąć. Wszyscy się ze mnie śmiali i stwierdzili "a to te drzwi, które ciągle się zacinają".
Skończyło się na tym, że spędziłam w toalecie 4 godziny, ponieważ mieszkam na zadupiu gdzie nie ma ślusarza.
#3zr3x
#mAhxL
Podczas jednego z treningów strasznie zachciało mi się skorzystać z łazienki "tak na dłużej". Do łazienki trzeba było przejść przez szatnię. Po skończonej sprawie zauważyłem, że nie ma papieru. Nawet ręczników papierowych nie było. Cóż miałem robić? Ze spuszczonymi spodniami po kostki, doczłapałem się do szatni. W plecaku żadnych chusteczek. Przyznaję się, przeszperałem też i innym, ale to była sytuacja kryzysowa. Nikt nie miał.
Wiem, że brzydko zrobiłem nie używając swoich, ale... ktoś musiał wracać bez skarpetek. Właścicielu skarpetek, jeśli to czytasz - przepraszam.
#31vxj
Bardzo szybko, dzień przed spotkaniem chłopaka z kolegami na "wymyślanki" zrobić sobie test na Covid...
Tak, tak, wyszedł mi pozytywny, impreza odwołana, chłopak załamany, bliski depresji...
#TKMIv
Z pozoru jestem normalną dziewczyną, a w moim życiu nie wydarzyło się nic szczególnego. Mam dach nad głową, mam co jeść i pić, na nędzę nie narzekam. Nawet studiuję, więc warunki fenomenalne. Jednak wewnątrz czuję się totalnie pusta i mam wrażenie, że nigdzie nie pasuję. Nie ma takiego miejsca, w którym czuję się dobrze.
W moim rodzinnym domu nie ma dla mnie ciepła. Często mam wrażenie, że dla matki jestem tylko utrapieniem (bo jeśli wypowiem się na jakiś temat, to zawsze uznaje, że jest to atak przeciwko niej; nawet stwierdzenie, że „nie lubię pomidorów” jest już oburzające), a dla ojca jestem praktycznym dzieckiem, które nie stwarza problemów i zwyczajnie istnieje.
Wśród znajomych wszyscy uważają mnie za taką ciepłą, wesołkowatą osobę, ale nikt nigdy nie pyta jak się czuję czy co u mnie.
Gdy poznaję nowych ludzi, mimo najszczerszych chęci poznania ich, mam wrażenie, że nie pasuję do towarzystwa.
Powoli dopada mnie coraz większa rozpacz, bo z żadnej ze stron nie czuję od kogoś miłości. Chciałabym żyć ze świadomością, że jestem dla kogoś ważna.
Z dnia na dzień jestem coraz smutniejsza, a jednocześnie jestem zażenowana, że tak się czuję, bo wiem, że inni mają gorzej w życiu.
Jeśli ktoś przeczytał mój wywód do końca, to dziękuję.
Wyrzucając z siebie tę treść zrobiło mi się nieco lepiej na sercu.
#NsL9E
Zawsze się z tego śmiałam, ale teraz zauważam to u siebie.
Kilka dni temu przyśniło mi się, że obudziła mnie szczoteczka elektryczna. Wczoraj wieczorem niestety moja się popsuła i co chwilę wibrowała. Tak, obudziłam się przez to, dokładnie tak jak we śnie. Zdarza się to coraz częściej. Sen, rzeczywistość. Sen, rzeczywistość. I tak w kółko.
Niby nic, ale ostatnio śniło mi się, że trafiłam do więzienia, wyglądało realistycznie.