#kzax3

Krótko i na temat.
Jako dziecko jakoś w 4-5 klasie podstawówki zabierałam różnym dzieciakom z kurtek w szatni telefony czy pieniądze. Gdy już miałam taki telefon kilka godzin, dzwoniłam do numeru, który był zapisany jako rodzic i wraz z mamą mówiłam, że znalazłam telefon koło szkoły w krzakach, śniegu bądź piaskownicy. Rodzicom "zgubę" oddawałam, a za uczciwe oddanie często dostawałam coś słodkiego jako nagrodę.
Do tej pory nikt nie wie, jak było naprawdę.

#LRv60

Odkąd pamiętam chciałam mieć dzieci. Już w przedszkolu mówiłam, że kiedyś będę mieć dużą rodzinę. Kilkanaście lat temu powiedziano mi, że ze względu na poważne problemy ze zdrowiem raczej nie mam co o tym marzyć.

Kilka lat temu z mężem zaczęliśmy się starać o dziecko, bo może jednak się uda. Straciliśmy 4 ciąże, aż w końcu się udało. Drugi trymestr, trzeci... maluszek ma się dobrze. Zaczęliśmy remontować dom, kupować ubrania, zabawki... rozumiecie, radość. W końcu powiedzieliśmy znajomym i rodzinie (tak, dopiero w 7 miesiącu przyznaliśmy się wszystkim, że będziemy rodzicami).
Ostatnie 2 miesiące ciąży to był horror. Wszystko co mogło pójść nie tak - poszło nie tak. Spędziłam ponad 2 miesiące w szpitalu i wielokrotnie mówiono nam, że albo ja, albo młody nie wyjdziemy z tego cało. Komplikacji było więcej niż jedna, więc nie będę się wdawać w szczegóły.

Koniec końców młody urodził się cały. Pierwsze 3 miesiące miał sporo problemów i ja się ciągle martwiłam, że nie przeżyje. Nie rósł, nie przybierał na wadze. Ciągle wymiotował, miał szarą skórę. Ja fizycznie doszłam do siebie dość szybko. Niestety psychicznie nie do końca. Zdiagnozowano u mnie bardzo silny zespól stresu pourazowego. Trafiłam na terapię, która i tak nie pomogła... bałam się dosłownie wszystkiego, a na myśl o wizycie kontrolnej w szpitalu dostawałam ataku paniki.

Dzisiaj młody ma 2 lata i jest okazem zdrowia. A ja niestety nie pamiętam pierwszych 3 miesięcy jego życia. W ogóle. Pamiętam nasz dom, remont, kołyskę w salonie, uczenie kota, jak obchodzić się z dzieckiem, pamiętam siedzenie w nocy i śpiewanie małemu, ale w moich wspomnieniach kołyska jest pusta, ja na rękach nie trzymam dziecka, kota odganiam od pustki... dopiero kiedy było pewne, że młody przeżyje, zaczęłam go rejestrować.
Często patrzę na zdjęcia z tego okresu żeby sobie przypomnieć, że miałam wtedy dziecko, ale nic to nie daje. W mojej głowie pojawił się on dopiero po kilku miesiącach. Jest mi z tym koszmarnie źle. Wiem, że nie kochałam mojego wyczekanego maleństwa przez te pierwsze miesiące życia, wtedy kiedy potrzebował tego najbardziej.

#sjeLd

Od kilku lat jestem mężatką. Małżeństwo jest OK, nie mamy jeszcze dzieci, przed ślubem znaliśmy się kilka lat. Mój mąż to naprawdę świetny człowiek, partner, kolega oraz co najważniejsze - moja największa miłość. Jest jednak coś, czego nigdy nie wyznam mojemu mężowi.

Normalnym jest, ze wcześniej zanim się poznaliśmy, byliśmy w związkach z innymi ludźmi. I tak kilka lat wstecz, było to dokładnie w Sylwestra, byłam na imprezie organizowanej przez moich znajomych w wynajętym lokalu. Uczestników było bardzo dużo, ale raczej każdy każdego kojarzył - ta sama szkoła lub znajomi znajomych. Akurat w tym czasie byłam singlem i była tam też moja znajoma z liceum. Bardzo ładna kobieta, blond włosy, duży biust. Poszłyśmy razem do toalety i tam, nawet nie wiem jak to się zaczęło - zaczęłyśmy się całować, dotykać, pieścić. Uczucie niesamowite...
Na tej imprezie jeszcze dużo razy byłyśmy razem w toalecie :)

I o co mi dokładnie chodzi. Ta dziewczyna miała wtedy chłopaka (ale na imprezie była sama), chodziła wtedy z moim teraźniejszym mężem. Tak wiec nigdy nie powiem mojemu facetowi, że jego była dziewczyna zdradziła go ze mną.
Nie powiem mu, bo nie chcę, żeby wpadł na pomysł jakiegoś trójkąta. Jestem chyba za bardzo zazdrosna i raczej bym tego nie zniosła, ale z drugiej strony... gdyby to była ona?

#nkKue

Parę lat temu byłam na pielgrzymce parodniowej.
Rzadko mieliśmy warunki do mycia, o porządnym prysznicu nie było mowy.
Raz gdy moja grupa miała nocleg w szkole musiałam koniecznie umyć włosy, jednak mogłam skorzystać tylko z miski z wodą i obmyć się. Jedyne miejsce gdzie mogłam znaleźć trochę prywatności były toalety. Była długa kolejka i każdy się denerwował czekaniem. Dlatego gdy już spieniłam szampon na głowie, zamiast wymieniać w kółko wodę w misce, wychodzić, wchodzić do kabiny postanowiłam... opłukać włosy w muszli klozetowej. Włożyłam głowę do kibla i parę razy nacisnęłam spłuczkę.

Nie wytrwałam do końca pielgrzymki i nigdy nie byłam w tamtym mieście. Z jakiegoś powodu źle mi się kojarzy.

#in8yc

(Uprzedzam - proszę nie czytać tego jako żalenie się, po prostu historyjka wydaje mi się przewrotnie zabawna).

Gdy byłam dzieckiem, jeszcze w gimnazjum, zaczęłam się malować do szkoły po tym, jak starszy nastolatek podszedł do mnie i powiedział, żebym - właśnie - nie używała makijażu.

Dla niego było to udzielenie dobrej rady dziecku, które nie wie co robi i przesadza z różem.
A ja... właśnie nie miałam nic na twarzy, po prostu mocno ukrwione policzki i łatwo się rumieniłam.

Zaczęłam się wstydzić swoich kolorków i używać podkładu, by zakryć twarz.

#DqnJM

Mój facet to istny leń, pracy unika jak ognia, a pakowanie się w długi to jego ulubione zajęcie.

Czara goryczy przelała się w momencie, kiedy byliśmy na zakupach i moje dziecko zapytało ojca, czy może lizaka. Co na to mój partner? Że nie ma pieniędzy na takie głupoty. Moje dzieci nigdy nie proszą o nic. Nie robią awantur w sklepach. I w tym przypadku również - mój syn zwiesił głowę i ustał grzecznie przy wózku. Ten widok tak mnie złapał za serce... Zdjęłam z taśmy piwa, zdjęłam orzeszki i kilka innych produktów. Złapałam garść lizaków i położyłam na ladę. Powiedziałam "Pamiętaj, gnoju, nigdy nie stawiaj siebie ponad dziećmi". Oczywiście ukochany nie dawał za wygraną. Położył te piwa znowu na ladę. Stwierdziłam wtedy, że to koniec. Poprosiłam, aby pani skasowała mi tylko lizaki. A on? Stał jak gołodupiec bez grosza.

Nie chcę, żeby moi synowie mieli taki obraz mężczyzny w domu. Mój facet wciąż ze mną mieszka, ale to kwestia czasu. Nie mam serca teraz go wyrzucić. Ma czas do końca października - albo znajdzie pracę, albo nowe mieszkanie.
Dodaj anonimowe wyznanie