#kzax3
Jako dziecko jakoś w 4-5 klasie podstawówki zabierałam różnym dzieciakom z kurtek w szatni telefony czy pieniądze. Gdy już miałam taki telefon kilka godzin, dzwoniłam do numeru, który był zapisany jako rodzic i wraz z mamą mówiłam, że znalazłam telefon koło szkoły w krzakach, śniegu bądź piaskownicy. Rodzicom "zgubę" oddawałam, a za uczciwe oddanie często dostawałam coś słodkiego jako nagrodę.
Do tej pory nikt nie wie, jak było naprawdę.
O.O
To już jest wyższy poziom. Myślałaś nad zostaniem politykiem ? Tam tez dajesz ludziom ich własne pieniądze a oni się cieszą i wychwalają cię że jesteś taka hojna....
Haha you made my day :D
Pieniędzy już nie oddawałaś, prawda?
Prawda.
Mam rozumieć, że autorka później posuneła się o on dalej?
Nikogo nie dziwiło, że ciągle coś znajdujesz?
A te dzieci jeszcze dostawały opieprz, że zgubiły telefon. Gratulacje.
W sumie były durne, wiadomo, że w szatni się nie zostawia telefonów. Może następnym razem nie zostawiały ich w szatni i bardziej ich pilnowały
Geniusz zła, polityk - kij z tym. ;) wyznanie anonimowe w cholerę i wielki plus ode mnie:)
geniusz zla
Miałaś barwne dzieciństwo.
Każdy w swoim dzieciństwie miał jakiś wybryk, mi akurat trafił się taki. Do wszystkich którzy się zastanawiają, nie nie złapali mnie nigdy, co na ten moment wydaje się naprawdę dziwne bo to był krótki odstęp czasu.
I dziwne nie było, że zawsze ty znalazłaś telefon.
Na pewno nie bylo podejrzane, ze zawsze Ty znajdowalas takie fanty po krzaczorach.