#nkKue

Parę lat temu byłam na pielgrzymce parodniowej.
Rzadko mieliśmy warunki do mycia, o porządnym prysznicu nie było mowy.
Raz gdy moja grupa miała nocleg w szkole musiałam koniecznie umyć włosy, jednak mogłam skorzystać tylko z miski z wodą i obmyć się. Jedyne miejsce gdzie mogłam znaleźć trochę prywatności były toalety. Była długa kolejka i każdy się denerwował czekaniem. Dlatego gdy już spieniłam szampon na głowie, zamiast wymieniać w kółko wodę w misce, wychodzić, wchodzić do kabiny postanowiłam... opłukać włosy w muszli klozetowej. Włożyłam głowę do kibla i parę razy nacisnęłam spłuczkę.

Nie wytrwałam do końca pielgrzymki i nigdy nie byłam w tamtym mieście. Z jakiegoś powodu źle mi się kojarzy.
Lavandavandy Odpowiedz

Tak, jakby nie można było miejsc strategicznych szybko umyć w klopku, a głowy - już w ogólnej umywalce, publicznie, bez narażania ludzi na czekanie...

Niezywa

Może nie było bieżącej wody w umywalce bądź był jakiś inny problem. W każdym razie to naprawdę musiała być ostateczność.

Lyssa

@Niezywa skądś tą wodę musiała nalewać. Prosciej byłoby łeb pod ten kran wsadzić, zamiast lać o miski - i tyle

nabogato Odpowiedz

O w mordę jeża

ToTaPostrzelona Odpowiedz

Ja robiłam tak, ze pytalam kogoś, czy mogę skorzystać z kranu na jego podwórku, po uzyskaniu zgody beztrosko mylam sobie włosy. Mycie wlosow bylo jeszcze do ogarnięcia, za to nie zawsze dalo się codziennie umyc całe ciało.

Niezywa Odpowiedz

To jest jedna z rzeczy, której nie chciałabym doświadczyć...

anon567 Odpowiedz

Stacje mają prysznice

Dodaj anonimowe wyznanie