#LRv60
Ostatnie dwa miesiące ciąży to był horror. Wszystko, co mogło pójść nie tak, poszło nie tak. Spędziłam ponad dwa miesiące w szpitalu i wielokrotnie mówiono nam, że albo ja, albo młody nie wyjdziemy z tego cało. Koniec końców młody urodził się cały. Pierwsze trzy miesiące miał sporo problemów i ja się ciągle martwiłam, że nie przeżyje. Nie rósł, nie przybierał na wadze. Ciągle wymiotował, miał szarą skórę. Ja fizycznie doszłam do siebie dość szybko. Niestety psychicznie nie do końca. Zdiagnozowano u mnie bardzo silny zespół stresu pourazowego. Trafiłam na terapię, która i tak nie pomogła... bałam się dosłownie wszystkiego, a na myśl o wizycie kontrolnej w szpitalu dostawałam ataku paniki.
Dzisiaj młody ma 2 lata i jest okazem zdrowia. A ja niestety nie pamiętam pierwszych trzech miesięcy jego życia. W ogóle. Pamiętam nasz dom, remont, kołyskę w salonie, uczenie kota, jak obchodzić się z dzieckiem, pamiętam siedzenie w nocy i śpiewanie małemu, ale w moich wspomnieniach kołyska jest pusta, ja na rękach nie trzymam dziecka, kota odganiam od pustki... dopiero kiedy było pewne, że młody przeżyje, zaczęłam go rejestrować. Często patrzę na zdjęcia z tego okresu, żeby sobie przypomnieć, że miałam wtedy dziecko, ale nic to nie daje. W mojej głowie pojawił się on dopiero po kilku miesiącach. Jest mi z tym koszmarnie źle. Wiem, że nie kochałam mojego wyczekanego maleństwa przez te pierwsze miesiące życia, wtedy kiedy potrzebował tego najbardziej, bo bałam się do niego przywiązać.
Przeszłaś przez horror. Ale teraz ostatecznie masz swoje ukochane, zdrowe dziecko. Więc nie żałuj tamtych 3 miesięcy, że twój mózg pracował trochę inaczej. Byłaś przy dziecku, spędziłaś je z nim okazując największą możliwą miłość jaką się dało - ten strach, ci lekarze, opieka to właśnie ogromna miłość, aż paraliżująca. Po tylu stratach to normalne, że włączyła ci się reakcja obronna. Gratuluję Ci, że się nie poddałaś! A teraz odpocznij sobie, dolecz stres pourazowy, daj sobie czas i ciesz się, że synek jest z Tobą. Wiele osób nie ma szansy na dziecko i nie ma tego happy endu.