#sjeLd
Normalnym jest, ze wcześniej zanim się poznaliśmy, byliśmy w związkach z innymi ludźmi. I tak kilka lat wstecz, było to dokładnie w Sylwestra, byłam na imprezie organizowanej przez moich znajomych w wynajętym lokalu. Uczestników było bardzo dużo, ale raczej każdy każdego kojarzył - ta sama szkoła lub znajomi znajomych. Akurat w tym czasie byłam singlem i była tam też moja znajoma z liceum. Bardzo ładna kobieta, blond włosy, duży biust. Poszłyśmy razem do toalety i tam, nawet nie wiem jak to się zaczęło - zaczęłyśmy się całować, dotykać, pieścić. Uczucie niesamowite...
Na tej imprezie jeszcze dużo razy byłyśmy razem w toalecie :)
I o co mi dokładnie chodzi. Ta dziewczyna miała wtedy chłopaka (ale na imprezie była sama), chodziła wtedy z moim teraźniejszym mężem. Tak wiec nigdy nie powiem mojemu facetowi, że jego była dziewczyna zdradziła go ze mną.
Nie powiem mu, bo nie chcę, żeby wpadł na pomysł jakiegoś trójkąta. Jestem chyba za bardzo zazdrosna i raczej bym tego nie zniosła, ale z drugiej strony... gdyby to była ona?
No ja nie wiem czy w ogóle pomyślałby o jakimś trójkącie gdyby się dowiedział że jego była zdradziła go z jego żoną
Najbardziej mnie dziwi, że Twoją pierwszą myślą jest podejrzenie, że będzie chciał być z Wami w trójkącie. wtf.
Dla biseksualistek takie pytania to, niestety, norma. Więc choć nie byłaby to moja pierwsza myśl w takiej sytuacji, to autorce się nie dziwię.
Ależ chcesz żeby wpadł na taki pomysł, dlatego to napisałaś i podświadomie szukasz usprawiedliwienia.. Ale wiesz że nie wpadnie.
Haha :) rozgryzles mala zdzirke :)
haha, ja również jestem w takiej sytuacji, że była mojego mężczyzny zdradziła go ze mną, jednak on o tym wie
A od kogo ma się dowiedzieć o sytuacji, która miała miejsce lata temu? Dziewczyny często razem chodzą do toalety więc pewnie nikt nie widział w tym nic dziwnego. I czemu mąż miałby stracić zaufanie do Autorki? To nie ona go zdradziła, była wtedy singlem.
Kurcze, odpowiedziałam na nie ten komentarz, na który chciałam xd
Zmartwie Cie - normalny czlowiek z jakimkolwiek kregoslupem moralnym brzydzi sie ukladami, wielokatami i innymi dewiacjami.
Jeśli cala trójka się na to godzić, to trójkąt nie jest niczym niemoralnym. Seksuolodzy też go nie negują.
Rozwiazlosc jednak jest czyms niemoralnym. Nie znam Cie, ale mi wstyd za Ciebie w imieniu tych, ktorym byc moze zalezalo na wpojeniu Ci jakichs zasad ale polegli w tej walce.
Oswieć nas, co takiego nieMORALNEGO jest w posiadaniu więcej niż jednego partnera w krótkim czasie?
Obawiam sie, ze szkoda czasu bo albo szukasz zaczepki, albo usprawiedliwienia dla swoich wypaczonych zasad, a u mnie nie znajdziesz ani jednego, ani drugiego. Jesli dla Ciebie trojkat albo jakis uklad seksualny z kims innym, kiedy jestes z kims w zwiazku to nic zlego, to szkoda klawiatury. Nie mowie ze ja jestem swiety, ale nazywanie szamba perfumeria nie sprawi, ze przestanie yebac po zdjeciu klapy.
Teraz ja cię zmartwię. Normalny człowiek wie, że ludzie mają różne preferencje seksualne i o ile nikomu przy tym nie szkodzą, nie powinno się o nich z tego powodu źle myśleć. Bo niby czemu? Przekonanie że rozwiązłość jest niemoralna, pochodzi z czasów kiedy nie było gumek, więc każdy kontakt groził chorobą weneryczną i spłodzeniem wykluczonego ze społeczeństwa bękarta. Ale najlepiej swoje odruchowe, niezbyt mądre przekonania uznawać za najwyższą prawdę.
Nie, najlepiej byc nowoczesnym i wyzwolonym sodomita a jak ktos nie jest tak postepacki to ciemnogrod. W imie tolerancji oczywiscie. Ale juz napisalem w pierwszym komentarzu, ze to dotyczy normalnych ludzi z jakimkolwiek kregoslupem moralnym. Mozesz sie nie lapac do tej grupy, to by wyjasnialo skad takie postepactwo.
Zastanawiam się czy jesteś trolem. Widzisz, tak, normalnych katolików od ciemnogrodu odróżniamy min. właśnie po tym, że nie potępiają bogu ducha winnych ludzi tylko za to, że ci mają inny styl życia. Normalny, niezaślepiony człowiek zostawia ludzi, którzy nie robią innym nic złego, w spokoju. Ty w moim odczuciu nie jesteś normalny i w zasadzie zostać przez ciebie uznanym za osobę niemoralną, to komplement. Coś jakby kanibal powiedział mi, że mam kiepski gust kulinarny, bardziej bym się zmartwiła, gdyby mnie pod tym względem docenił.
Niestety, nie mam powodow by Cie komplenentowac, a nie bede tez potepial bo nie od tego jestem. Mam swoje poglady, Ty masz swoje, mozna dyskutowac jesli sa rozne, ale jak nie ma sensu to szkoda czasu. Cala filozofia.
Ale co mi się tutaj zasłaniasz maniem poglądów? Jakby ci wystarczyło manie poglądów, to nie zaczynałbyś dyskusji od zwyzywania wszystkich inaczej myślących od rozpustników bez kręgosłupa moralnego. Zachowujesz się jak taki mały piesek który podlatuje, łapie od tyłu za kostkę, a jak się człowiek odwróci to zmyka i dziamocze z bezpiecznej odległości. Twierdzisz, że możesz dyskutować, ale najwyraźniej nie możesz, bo nie potrafisz podać nawet jednego argumentu, wszystko co potrafisz to obrażać innych i nazywać to swoimi poglądami. Zaraz się pewnie jeszcze będziesz domagać szacunku do tych poglądów i prawa do ich wyrażania. Zła wiadomość dla ciebie: jeśli poglądy mają być szanowane, to musisz je najpierw uzasadnić, inaczej są nic nie warte.
Moje poglady opieram na podwalinach naszej chrzescijanskiej cywilizacji, gdzie rozwiazle zachowania sa mimo wszystko pietnowane spolecznie, a nawet sankcjonowane (co nie rowna sie, ze sie nie zdarzaja). Moje okreslenia sa negatywne, bo opisuja ludzi przejawiajacych negatywne zachowania, ale nie obrazaja nikogo personalnie. Tak samo jak zlodzieja czy inna szumowine nazwe oprychem, i to tez bedzie mialo uzasadnienie. Ty mozesz go nazwac "zagubiona spolecznie jednostka", tylko co to zmienia. A Ty swoje poglady opierasz na jakich przeslankach? Na hedonizmie i robta co chceta? No to sobie uwazasz i robisz co chcesz, tylko licz sie z tym, ze za wyrazanie swoich pogladow bedziesz oceniana, tak jak ja za swoje. Nie musimy sie zgadzac, ale nikt nie obraza nikogo i na tym polega dyskusja na przyzwoitym poziomie. A Ty probujesz mi wmawiac jak to obrazam cala grupe biednych wszetecznikow. Pewne rzeczy i zjawiska nazywa sie wprost - kto kradnie jest zlodziejem, kto gwalci jest gwalcicielem, kto handluje kradzionym towarem jest paserem, kto nie pracuje bo mu sie nie chce a inni musza go utrzymywac jest leniem i darmozjadem.
Ciekawi mnie jedno...Skoro mąż jest wspaniały to czemu małżeństwo jest "OK"?
"Jestem chyba zazdrosna" i "raczej bym tego nie zniosła" te wypowiedzi świadczą o twojej niepewności.
Myślę ze chcesz urozmaicić wasze stosunki trojkat byłby "OK" ale boisz się ze scenariusz może się powtórzyć a role odwrócić. w końcu sprawilas ze jego kobieta go z Tobą zdradziła wiec masz podstawy.
Moja rada?
Porozmawiaj z nim o fantazjach, zaproponuj coś faceci tez lubią urozmaicać sex ;)
Los zadrwił z ciebie.
Jak się dowie od kogoś innego to co mu powiesz? Że nie chciałaś mu mówić, bo zalożyłaś, że zareaguje w dziwny sposób? To gówniana wymówka. Jak straci do Ciebie zaufanie, to będzie tylko i wyłącznie Twoja wina. Nie rozumiem tego bezsensownego przekonania, bo on źle zareaguje. Najczęściej się mylimy w tych przekonaniach. A usłyszeć od najbliższej osoby, że nie powiedziała nam czegoś, bo wymyśliła sobie nasza reakcję na to jest bardzo bolesne. Co z tego że by sobie wymyślił trójkąt? No co? Wystarczy porozmawiać, powiedzieć, że nie chcesz lub chcesz ale na jakiś warunkach. Jak można się bać swojego męża? I rozmowy z nim?
a niby od kogo mialby sie dowiedziec, jak to sprawa miedzy 2 kobietami? i to po latach?
A jego była to trzyma język na kłódkę na 100% , bo? Można założyć, że do grobu ze sobą to weźmie? Czemu robić sobie problem?
A od kogo ma się dowiedzieć o sytuacji, która miała miejsce lata temu? Dziewczyny często razem chodzą do toalety więc pewnie nikt nie widział w tym nic dziwnego. I czemu mąż miałby stracić zaufanie do Autorki? To nie ona go zdradziła, była wtedy singlem.
a ty bys sie chwalil jakbys kogos zdradzil?
Nie rozumiem dlaczego niektorzy faceci sa zazdrosni o druga kobiete.
O ile nie dziala na twoja szkode (usiluje rozbijac wasz zwiazek, czy totalnie wyczerpuja ja w lozku) to gdzie problem?
Jak byś się czuła gdybyś dowiedziała się że twój były zdradzał cię z twoim obecnym partnerem?
kwestia co sobie para w zwiazku ustali
Kobieta nie jest dla mnie konkurencja... Oczywiscie przy zachowaniu pewnych warunkow: uzgadniamy to z dziewczyna/zona wczesniej (zanim do czegokolwiek dojdzie), babka przypadla mi do gustu (nawet jesli miedzy nami nic nie ma i nie bedzie) i jest to cos powaznego/sensownego a nie wstawianie do sypialni drzwi obrotowych.
Ps. Nie wiem skad u was drogie panie takie "skrupuly", inni faceci (nawet wczesniejsi) bola znacznie bardziej a malo ktora sie tym przejmuje.
jezu etanolan serio? wczesniejsi partnerzy? najlepiej to z prawiczkiem -.-''
qehayoli no spoko, tylkoc zemu niby ma sie podobac tobie? chyba wazniejsze by podobala sie zonie, co tobie do tego?
@bazienka
"qehayoli no spoko, tylkoc zemu niby ma sie podobac tobie?"
Pozwolilbym dziewczynie/zonie na defacto zdrade (z pewnymi zastrzezeniami) i jeszcze malo? (o.O)
Nie potrzebuje podawac zadnego uzasadnienia, to moja wspanialomyslnosc i ja decyduje :p
Ale zeby pokazac ci, ze jestes w bledzie - oczywiste jest ze nie chce w swoim zyciu jakiejs zolzy, hetery, pretensjonalnego babsztyla, itp. itd. Wiec oczywiscie kandydatka musiala by byc sympatyczna, fajna, sensowna. A co do urody, nawet jesli ja z nia nie bede sypiac to musialbym przynajmniej nie miec nic przeciwko temu, bo jakbyniebylo ma sypiac z moja kobieta. Oczywiscie wiec, ze nie moze byc obrzydliwa, brudna, puszczalska (choroby weneryczne) poniewaz to mialo by negatywny wplyw na nasze (moje i dziewczyny) pozycie.
Ps. I niechodzi mi tutaj o "trojkat dla ubogich", to inna dynamika i zwiazek miedzy dziewczynami to bylby tylko klopot.
Zwiazek tego typu ma zwyczajnie sporo kozysci nie zwiazanych z seksem, ktorych bylbym beneficjentem, przy praktycznie zerowym (w moim przypadku) koszcie wlasnym.