#QpqWr

Moja żona ma chyba jakąś nerwicę natręctw. Ja wiem, że zimą warto używać oczyszczacza powietrza, ale to co ona ostatnio odwala, przekracza trochę pewne granice.

Mieliśmy oczyszczacz, fajnie. Żona dokupiła nam jeszcze dwa, żeby powietrze było lepiej oczyszczone (zaznaczę, że mieszkamy w kawalerce 30 m kw, a cena każdego sprzętu przekroczyła grubo 2 tysiące). Kupiła dwa nawilżacze, po 500 zł każdy. Dokupiła jonizator powietrza i higrometr. W naszym mieszkaniu jest 25 sztuk kwiatów, które także mają polepszać stan powietrza.
Co więcej, myje ręce co godzinę i to samo każe robić mi. Wychodzi z domu zawsze w masce antysmogowej, i to na plus, ale ona nie ściąga jej nawet jak jest u kogoś w domu czy w pracy – chodzi tak cały dzień. W domu nigdy nie otwiera okien, nawet na kilka minut, żeby się przewietrzyło. Pozbywa się wszelkiego sprzętu elektronicznego, by nie jonizował powietrza – wyobraźcie sobie, że wyniosła mi wczoraj laptopa do piwnicy.

To już jakaś obsesja. Prawdopodobnie będę musiał ją zaprowadzić do psychologa, bo moim zdaniem to zachowanie nie jest normalne.

#WApFP

Mój mąż kupił mi na urodziny porządnego mopa z równie porządnym wiadrem (z tych, co to nie łamią się po dwóch tygodniach używania i można w nich porządnie mopa wykręcić). Nie wiem, co jest bardziej chore - jego pomysł na prezent urodzinowy, to, że ostentacyjnie się obruszyłam czy może to, że w sumie się ucieszyłam, bo mop faktycznie mi się przyda, w przeciwieństwie do jakiegoś głupiego bibelotu.

#WWTip

W gimnazjum miałam w klasie taką Anię. Ania była świetna, wszyscy chcieli się z nią przyjaźnić, a ja nawet nie miałam startu - ona taka mądra, ładna, ja średnia w nauce i gruba. Zupełnie przypadkiem dowiedziałam się, jakiego zespołu słucha Ania, szybko nadrobiłam dyskografię (chociaż wcale mi się nie podobali) i kupiłam sobie bluzkę z ich logo. Już tego dnia, gdy pierwszy raz ją założyłam, Ania podeszła do mnie i z entuzjazmem oznajmiła, że też ich słucha. Ja byłam „bardzo zaskoczona”, ucięłyśmy sobie pogawędkę na ich temat (trzymałam się tych utworów, które zdążyłam przesłuchać).

Dzisiaj, prawie 10 lat później, Ania jest moją najlepszą przyjaciółką i w sumie tylko ze mną z dawnej szkoły utrzymuje kontakt. Nadal nie wie, że ta przyjaźń zaczęła się od oszustwa.

#QwUPL

Byli teściowie oskarżają mnie o śmierć męża.

Przez sześć lat małżeństwa żyło nam się super, potem wszystko runęło. Mamy synka, który ma teraz pięć lat, zaszłam w drugą ciążę, bardzo się cieszyliśmy. Niestety poroniłam. Ledwo doszliśmy do siebie, a w firmie, w której pracował Arek (mąż) pojawiły się problemy i mąż stracił pracę.

Załamał się. Wspierałam go, kiedy było z nim na tyle źle, że nie chciał wstać z łóżka, zaproponowałam rozmowę z psychologiem. Uparł się, że nie pójdzie, żadne argumenty do niego nie przemawiały. Nawet to, że nasz synek już nie jest taki radosny, co wszyscy widzą, ani to, że ciężko mi ogarniać własną pracę na rozjazdach (rehabilituję w domach osób po udarach), dziecko i dom. Nasi przyjaciele też nie potrafili go przekonać. Arek kręcił nosem na każdą ofertę pracy spoza swojej branży, a kiedy już szedł na rozmowę wstępną, robił to dla świętego spokoju. W dodatku zaczął popijać i sprowadzać znajomych pod moją nieobecność. Znajomych, których nigdy wcześniej nie znałam. Zaczął pić tak ostro, że zaczęłam naciskać na odwyk. Ponieważ mnie nie chciał słuchać, poprosiłam jego rodziców o wsparcie. Nigdy nie mieliśmy szczególnie ciepłych relacji, zawsze siostra Arka i jej rodzina byli na piedestale. Odmówili. Stwierdzili, że nie będą się wtrącać, bo jak coś będzie źle, to będzie na nich. Po pijanemu mąż płakał, przepraszał i obiecywał, że się ogarnie i pójdzie do psychologa. Na trzeźwo twierdził, że nic takiego nie pamięta.

Kiedy po raz kolejny dostałam telefon z przedszkola, że mąż znów nie odebrał synka (ja byłam u pacjenta 20 kilometrów od domu), nie wytrzymałam. Nie wiem co by było, gdyby moja mama nie pomagała mi z małym. W domu postawiłam mężowi ultimatum - albo się ogarnie, albo to koniec, bo ja już tak nie mogę. Pokłóciliśmy się i stwierdził, że jak mi z nim tak źle, to mogę się wynosić. Zabrałam syna i zamieszkałam z rodzicami. Powiedziałam mężowi, żeby dał znać, jak zdecyduje się leczyć.
Tydzień później nie żył. Pijany zachłysnął się wymiocinami, jego kolega wszystko przespał.

Teściowie o wszystko oskarżają mnie.
Bo za mało wspierałam, za dużo pracowałam, ciągle miałam pretensje... A w ogóle to kto wie, czy nasz syn na pewno jest dzieckiem Arka. Chciałam zrobić test na ojcostwo, ale rodzice i brat przekonali mnie, że nie warto. Rodzina Arka i tak nigdy szczególnie nie interesowała się małym.

Kochałam męża, chciałam tylko, żeby zaczął się leczyć, bo już nie miałam sił. Mam wyrzuty sumienia, faktycznie nie powinnam go zostawiać.
Na szczęście mam synka, rodzinę i przyjaciół. Jakoś próbuję iść do przodu.

#j1AOd

Kiedy chodziłam do przedszkola, zostałam bohaterką pewnego zdarzenia. A mianowicie zachciało mi się dwójeczki. Jako dziecko nigdy nie sprawdzałam, czy w łazience jest papier. Kiedy zadowolona skończyłam, zorientowałam się, że nie mam nic do podtarcia się. Bałam się zawołać panią przedszkolankę (która była stosunkowo blisko, bo łazienka znajdowała się na końcu sali, gdzie się uczyliśmy i bawiliśmy, oczywiście było to oddzielne pomieszczenie). Zaczęłam kombinować, co tu zrobić. Długo nie myślałam.... zauważyłam ręczniki dzieci, wiszące na wieszakach. Podeszłam, podtarłam pupę w KILKA ręczników i wyszłam jak gdyby nigdy nic.

Do teraz jest mi za to wstyd. Pamiętam, że pani mnie okrzyczała, ja strzeliłam buraka i w płacz.

#47qdT

Od około pół roku jestem w nowym związku. Wszystko układa się świetnie, dogadujemy się, spędzamy wspólnie czas, ale jest jedno ale... Mój chłopak ciągle chciałby uprawiać seks. Nie mówię tutaj o seksie dwa razy dziennie, bo dla niego to zdecydowanie za mało. Średnia to jakieś 5-6 razy.


Zdarzyło się, że 3 razy w ciągu jednego dnia robił mi dobrze. Robi się to męczące dla mnie, bo ileż można. Rozmawiałam z nim o tym, ale on uważa że seks jest zdrowy i to sama przyjemność.


Ja też nie chcę sprawić mu zawodu, dlatego nie odmawiam. Nie mam pomysłu na to, jak sprawić, aby ograniczyć jego popęd seksualny. Zastanawiam się czy jednak może nie przesadzam i taka częstotliwość to normalna rzecz?

#fs9tj

Nawet nie jesteście sobie w stanie wyobrazić zniesmaczenia moich rodziców, kiedy z mojego pokoju zaczęły dochodzić głośne jęki z filmu dla dorosłych...
Ja w tym czasie "brałem prysznic" w łazience. Zapomniałem zabrać lub też rozłączyć głośnik BT. Przez kolejne dni nasze spotkania były niezwykle niekomfortowe.

#7bpC6

Mieszkam z teściami, bo prowadzę gospodarstwo z mężem i tu mamy wszystko (brak opcji wyprowadzki). Od miesiąca nie rozmawiamy z teściami z powodu ostrej kłótni, jaka miała miejsce między ich synem (moim mężem) a nimi. I nie zgadniecie, co dziś usłyszałam od mojej szwagierki... Podobno teście czekają, aż JA ich przeproszę.
Nieważne, że kłócili się ze swoim synem, nieważne, że kłótnia dotyczyła złego postępowania teścia i mój mąż (a ich syn) za ostro na to zareagował, wywołując tę kłótnię. Winna podobno jestem ja, bo powiedziałam mężowi o tym, co złego robi teść, zamiast to zataić.
Błagam, wytłumaczcie mi tę logikę.

#4T2sB

Mój chłopak dostał kataru. Stwierdził, że nie może iść do pracy w takim stanie i zadzwonił do przełożonego z informacją, że będzie pracować z domu. Kiedy następnego dnia usiadł łaskawie do pracy, po godzinie doszedł do wniosku, że on jednak nie potrafi pracować z takimi dolegliwościami, po czym położył się i cały dzień spał.
Kolejnego dnia szef docenił jego podejście do pracy i dał mu PREMIĘ.

Really? Ja pracuję po 8h dziennie 6 dni w tygodniu i w życiu nie dostałam ekstra kasy. Co robię nie tak?
Dodaj anonimowe wyznanie