Mój mąż kupił mi na urodziny porządnego mopa z równie porządnym wiadrem (z tych, co to nie łamią się po dwóch tygodniach używania i można w nich porządnie mopa wykręcić). Nie wiem, co jest bardziej chore - jego pomysł na prezent urodzinowy, to, że ostentacyjnie się obruszyłam czy może to, że w sumie się ucieszyłam, bo mop faktycznie mi się przyda, w przeciwieństwie do jakiegoś głupiego bibelotu.
Dodaj anonimowe wyznanie
A ja dostalam od swojego mężczyzny patelnię na urodziny, taka z górnej półki, nic nie przywiera, lepszego prezentu na tamten moment nie mogłam sobie wymarzyc :) nie jest ważne co dostajesz tylko radocha jaką sprawia:)
Jaka to patelnia? Serio pytam, bo przeszlam juz przez teflon, ceramike i kamienna powloke i nie moge znalezc porzadnej patelni (uzywam drewnianych lopatek, zeby nie bylo ze nozem po teflonie jade).
Ja dostałam patelnię na walentynki xD chyba w życiu tak się nie ucieszyłam jak wtedy ❤️
Po co utrudniasz sobie życie? Po prostu ręce mi opadły. Dostałam kiedyś mopa od byłego męża -nie,nie dlatego się rozwiedliśmy- i byłam przeszczęśliwa. Skoro Ty również, po co to wszystko?🤯
Niektórych kobiet nie zrozumiesz ;/
Generalnie, dawanie komuś prezentu, który jest mu potrzebny, żeby robić Ci przysługę jest w pewnym sensie poniżające - takie rzeczy powinno się kupować bez okazji, bo to narzędzie do pracy dla Ciebie.
Ale jeśli obowiązki są dawno podzielone i jest po równo, a nie w formie przysługi, to moim zdaniem wszystko jest okej.
Albo właśnie bardziej - na przykład tu, autorka nie przeanalizowała sensu jakiejś zasady i przez to uznała, że działa w jej sytuacji mimo, że w rzeczywistości nie działa - i przez to zrobiła awanturę i przez to było jej smutno.
Autorka się obruszyła a nie zrobiła awanturę. To tak jakby na mżawkę powiedzieć burza z piorunami 🤦🏻♀️
Mi się wydaje, że chodzi bardziej o sam fakt.. Gdy dostajemy prezent to fajnie gdy jest on z myślą o nas a nie na przykład z myślą o pracy w domu. Wyznaje zasadę, że prezent bliskim jak facetowi, mamie, rodzeństwu daje bardziej spersonalizowany czyli wybieram coś co sprawi im radość (do zainteresowań, marzeń, potrzeb). Tak samo ja liczę na prezent dla mnie a nawet bardziej na szczere życzenia ale skierowane do mnie a nie 100 lat na odczepnego. Poza tym autorka jako żona liczyła pewnie na coś dla niej ale generalnie cieszy się bo ma coś co się nie rozwala ale gdyby jej to dał bez okazji było by lepiej
kiss ano wlasnie, aj ostantio kupilam kolezance posciel z polaru, bo od kilku miesiecy o niej mowila
koledze kubek termiczny, bo stary juz byl do wywalenia
ale dlatego, ze komunikowali taka potrzebe
poza tym wiem, co komu sprawi radosc j ak widze cokolwiek np. z pingwinem to kupuje Kasi, bo ma hopla na tym punkcie- ale to kwestia znajomosci upodoban
natomiast prezenty tylu miotla, odkurzacz, garnek itp. uwaza za prezenty "na odwal sie" - bo sie zawsze w domu przyda
brakuje tylko zmywaczka przewiazanego wstazka lub szczotki do kibla...
Kiedyś w pracy koleżance "pochwaliłam się" podobnym praktycznym prezentem, usłyszałam, że sama na siebie nakręcam bat, bo takie praktyczne rzeczy powinno się kupować do domu, a nie dla kogoś np z okazji urodzin czy świąt, bo "później już tak będzie zawsze". Nie zostało, osoboste prezenty też dostaję.
Bazienka Ale przecież autorka jest zadowolona z prezentu, tylko strzela fochy jak małolata. I właśnie o tym mówię, po co błaznować, skoro upominek jest ok?
Widocznie już jesteście na tym etapie, że bardziej się cieszycie z jakiegoś użytecznego na co dzień prezentu, niż bzdur typu kwiatki i czekoladki.
mimo wszystko milo jest dostac cos bardziej wyjatkowego, niz cos, co kupiloby sie i tak, bez okazji
A wsadźcie sobie w nos te wszystkie "powinno się dawać na codzien".
Wszystko zależy od osoby.
Moja koleżanka z pracy, jak ostatnio zachwycałam się moim robotem kuchennym, powiedziała, że zażyczy sobie od męża, bo "prezent powinien być praktyczny, a nie jakiś kurzolap".
Ja jakbym dostała mopa parowego, to skakalabym z radości, bo wiecznie mi pieniędzy szkoda na taki sprzęt.
Kup mu odkurzacz na jego urodziny. Jeśli nie jest hopokryta to się ucieszy.
Ale z długą rurą i kablem, żeby mógł auto czyścić :D
Mówicie, że autorka jest na etapie małej księżniczki, ale w sumie to nie jest fajne dostać na urodziny sprzęt do sprzątania, takie rzeczy się kupuje na codzień, bo są potrzebne. Dostanie takiego prezentu to przeciwieństwo urodzinowego loda dla faceta.
dokladnie, zawsze sie wkurzalam, jak dostawalam na urodziny czy swieta ubrania, skarpetki itp.
cos, co i tak rodzice musieli mi kupic, wiec przyoszczedzili na prezencie :/
Lodzik na co dzień a nie na urodziny. Inaczej następne urodziny osobno.
Oj, ja tam się cieszę, że dostaję praktyczne prezenty. Rok temu na święta dostałam skarpetki, były śliczne i wygodne, więc ucieszyłam się, zwłaszcza, że ciągle nie mam czasu żeby myśleć o takich rzeczach i kupować na bieżąco.
praktyczne prezenty sa fajne jesli zakomunikujesz komus, ze tego konkretnie potrzebujesz
Kupiłem żonę kolczyki - słabo. Kupiłem żonie zegarek - słabo. Kupiłem żonie kołpaki - widok szczęśliwej kobiety mojego życia bezcenny
Też uważam, że prezenty do sprzątania WSPÓLNEGO domu to nie jest prezent, takie rzeczy kupuje się po prostu bez okazji. Kup mężowi odkurzacz na pewno się ucieszy ;)
w zasadzie to powinien kupic to nie na urodziny tylko bez okazji bo to rzecz która do domu jest potrzebna.Moim zdaniem dobrze ze sie obruszylaś.
Ale ona się nie obruszyła, obraziła tylko zrobiła to ostentacyjnie czyli tak naprawdę udawała, czyli się nie obraziła, ale udawała że się obraziła... i po jakie licho? Dla zasady? Bo w serialach/filmach/książkach/facebooku popularne są takie zachowania?