#ClvId

Teściowa...

Od niedawna zamieszkałam ze swoim narzeczonym, bardzo go kocham, jednak cały wolny czas spędzamy z teściową. Mój narzeczony ma 32 lata, a codziennie dzwoni do niego jego mama, przychodzi bez zapowiedzi, siedzi z nami w domu, ogląda z nami filmy, przestawia nam meble w naszym domu itp. Myślałam, że jak się wyprowadzimy, to sytuacja się zmieni i w końcu zawita trochę spokoju. Dodam, że gdy u niej mieszkaliśmy siedziała z nami non stop. Gdy powiedzieliśmy jej, że się wyprowadzamy, zaczęła wybierać nam meble i wtrącać się we wszystko, co bardzo oddaliło nas od siebie. Najgorsze jest to, że mój narzeczony kompletnie tego nie widzi. Ona traktuje go jak dziecko, a jemu się to podoba.

Jestem załamana, nie wiem co robić. Teściowa mnie lubi, ale jak to mówią, nawet kota czasem można zagłaskać na śmierć.

#4lAZO

O Januszach biznesu.

Jestem dziś u kontrahenta, wpada do niego wykonawca (malarz) i pyta:
- Masz jeszcze te maseczki malarskie?
- Gdzie tam, wykupili, koronawirus.
- Maseczki malarskie?
- No malarskie, wziął ode mnie 2 tysiące sztuk, dał 800 zł brutto.
- Pojebało?
- Pojebało to mnie, że nie wziąłem więcej... Ten koleś sprzedał to za 4700 na pniu. Jakbym wiedział, sam bym teraz sprzedawał.
Wtrącam się ja:
- Zaraz, ale to są maseczki malarskie, przed niczym nie chronią, poza pyłem.
A kontrahent:
- Myśli pan, że ludzi to interesuje? Byle na ryja coś ubrać.

Kurna, że mnie wcześniej coś takiego do głowy nie przyszło... Jak macie dostęp do maseczek, brać i na alledrogo wystawiać - zarobicie.

#BX2DK

Sprzedałam swoje dziewictwo w internecie. Teraz każda dziewczyna tak robi, no może prawie każda. Zawsze byłam dobrą uczennicą, generalnie dobrym dzieckiem... Nie mam pojęcia co mnie podkosiło... Może chęć szybkiej kasy? W końcu nie były to małe pieniądze... Ale od początku.

Miałam 16 lat i multum myśli w głowie, z kim i kiedy "to" zrobię. Zawsze mówiłam sobie, że do ślubu ani się tam tknę (śmiech).
Wystawiłam swoją cnotę na pewnej aukcji na licytację... Ceny osób coraz szybciej rosły. Aż w końcu jakiś koleś kliknął 10 tyś złotych... Dla mnie to naprawdę fortuna. Zgodziłam się, bo wiedziałam że więcej mi nikt nie da. Umówiłam się z nim w jakiejś kawiarni. Mieliśmy iść do hotelu i tam to zrobić. 

Poszłam i zobaczyłam go. Miał koło 30, wyglądał jak jakiś model, w dodatku dziany. Oszalałam. Nie chciał mi powiedzieć tylko jednego, a mianowicie kim jest z zawodu. Miałam na to wywalone, bo co mi po tym, ważne że płaci. 

Gdy już zajechaliśmy do tego hotelu byłam mega spięta. On zaczął mnie powoli rozbierać. Coraz bardziej było mi wstyd. W końcu stałam przed nim naga, poczułam się już wtedy okropnie. Najpierw mnie całował, później dotykał... Serce waliło mi jak młot. Podniósł mnie i zaniósł na łóżko, a wtedy już zupełnie się tego bałam. Szczerze mówiąc to traktował mnie jakbym była co najmniej jego dziewczyną, a nie tanią dziwką... Zaczęło mi się to podobać, nawet kręciło mnie to, że jest starszy. W pewnym momencie czułam, jakbym to ja błagała go żeby mnie przeleciał, a nie na odwrót... Spędziliśmy tam z 5 godzin, nie miałam siły nawet już jęczeć...

Po wszystkim dał mi kasę, w domu przeliczyłam i było jej nawet więcej... I powiedział kim jest.
Zamarłam. Powiedział, że jest uwaga KSIĘDZEM. Wiecie jak było mi głupio... Przecież... Resztę możecie wyobrazić sobie sami...

#kjuHY

Moja przyjaciółka wkrótce bierze ślub. Mieszkam za granicą, ale zgodziłam się zostać jej druhną. Zapowiedziałam jej moją niespodziewaną wizytę w Polsce w najbliższych dniach, ucieszyła się i powiedziała "Zróbmy coś szalonego! Zorganizujmy mój panieński w ten weekend. Nie wyobrażam sobie, żebym miała spędzać taką imprezę bez ciebie".

Nie widzi problemu w tym, że mój przyjazd spowodowany jest pogrzebem babci.

#qgnOC

Nie znoszę ludzi, którzy twierdzą, że „matczyna miłość jest bezgraniczna”. Rzygać mi się chce kiedy słyszę banialuki typu „matka cię zawsze ma w sercu”. Wkurwia mnie głupota tych, co życia nie znają.

Moja matka po rozwodzie z ojcem przestała być mną zainteresowana, miałam wtedy 13 lat. Ojciec wyjechał za granicę, matka miała wyłączną opiekę nade mną. Zaczęło się od tego, że założyła sobie profil randkowy. Najpierw zwolnili ją z pracy za igraszki z szefem. Potem zaczęła umawiać się z facetami z neta, znikać na całe weekendy, zostawiając mnie bez kasy i z pustą lodówką. Doszło do tego, że zaczęła sprowadzać tych typów do domu. W moje 14. urodziny spiknęła się ze starszym bratem mojego kolegi w moim pokoju, w trakcie mojej urodzinowej imprezy, co obserwowali moi znajomi z tarasu. Okazało się, że robiła to też z 20-letnim synem listonosza. Po 5 latach intensywnego maratonu poznała kolejnego faceta. Ten kazał jej przestać na mnie łożyć, bo skoro mam 18 lat, to powinnam zamiast do szkoły zapierdalać do roboty, bo studia to wyrzucanie kasy. Doprowadził do tego, że wymieniła zamki, zostałam bez dachu nad głową i środków do życia (nie, policja nie pomogła, sprawa o naruszenie posiadania trwała 5 lat - uprzedzam pytania).

Nikomu się nie chwalę, ale kiedy ktoś pyta o moją matkę, to mówię, że moja matka to suka i dla mnie umarła. I wtedy się zaczyna. Każdy twierdzi, że matka bezwarunkowo kocha i chroni swoje dziecko. Gówno prawda.

Morału nie ma, po prostu wkurwia mnie to, że każdy zaczyna doszukiwać się problemu we mnie, bo nikt nie potrafi pojąć, że można zamiast matki mieć egoistyczną, puszczalską sucz.

#LxQFR

Parę lat temu złamałem rękę. Najpierw stwierdzono złamanie w wyrostku łokciowym. Za jakiś czas inny lekarz dołożył do tego jeszcze pęknięty kłykieć. Ponosiłem więc sobie trochę czasu gips.

Kiedy po pewnym czasie jechałem na jego zdjęcie, zostało wykonane kolejne prześwietlenie. Doktorka spoglądając na nie stwierdziła "że przecież tutaj nie ma żadnego złamania". Wytłumaczyłem więc, że było ono trochę ponad miesiąc temu, a dzisiaj liczę na zdjęcie gipsu.

Zaczęliśmy się śmiać z całej sytuacji. Normalnie tak się śmiałem, że jakimś sposobem złamałem palec uderzając o stół...

#CMI0v

Mój ojciec nigdy nie lubił zwierząt domowych, dlatego co prawda prosiłam o psa, ale nie wierzyłam, że kiedykolwiek się na niego zgodzi. Jednak ojciec mnie zaskoczył: powiedział, że mogę mieć psa, ale postawił dwa warunki: pies nocuje na podwórzu i to ja jestem za niego odpowiedzialna - karmię, poję, sprzątam i odpowiadam za wszystkie szkody wynikające z mojego zaniedbania. A jak się nie sprawdzę, to psa oddamy. Byłam szczęśliwa i zgodziłam się, zrobiłabym wszystko, byle mieć psa.

Dostałam małego owczarka niemieckiego, skubaniec gryzł wszystko dookoła. Pół biedy, jak w moim pokoju, ale raz wypuściłam go, by sobie pobiegał po podwórku... tylko zapomniałam schować buty ojca. Jak pewnie się domyślacie, pies pogryzł buty. Byłam przerażona, bałam się, że zgodnie z zapowiedzią trzeba będzie się rozstać z psem, a tego bardzo nie chciałam. Co zatem zrobiłam? Schowałam buty głęboko pod ławkę na podwórku, a kiedy zrobiło się ciemno wyciągnęłam je i rzuciłam jednego pod bramkę, drugiego pod garaż.

Rano tata wstał, poszedł zamknąć psa i wypuścić kury. Nagle wchodzi do domu, staje przed mamą z dwoma pogryzionymi butami i mówi: "Patrz, zapomniałem schować buty i w nocy pies mi je pogryzł"...
Tak oto niechcący wziął winę na siebie, a ja nigdy się nie przyznałam, jaka była prawda.
Dodaj anonimowe wyznanie