#byxVZ
Dwa lata temu straciłam nasze dziecko w 9 tyg ciąży.
Nie mogę oddychać normalnie, nie jem, nie mogę spać. Byłabym w stanie mu wybaczyć, gdyby powiedział mi od razu, a nie gdy mały ma już dwa lata.
Nie jestem w stanie jego zrozumieć. Jak można kogoś tak zranić? Jego matka oraz bracia wiedzieli, przekonywali, żeby mi powiedział.
Najgorsze jest to, że nie mogę wrócić do Polski przez sytuację z koronawirusem. Walizki miałam spakowane, ale odwołali mój lot.
Przez dwa lata nie dostałam od niego nawet róży, zapomniał o moich ostatnich urodzinach. Swoje dziecko widywał normalnie, kiedy byłam w pracy. Nosi imię po jego zmarłym ojcu. Dwa lata kłamstw dzień w dzień. Nawet nie miał jaj, żeby mi powiedzieć. Znalazłam w domu faktury na różne dziecięce rzeczy, a ani w jego, ani w mojej rodzinie nie ma dzieci poniżej 10 roku życia.
Przestałam czuć cokolwiek, oprócz pustki.
#R9j75
Zazwyczaj musiałam zmyślać, ponieważ pochodziłam z biednej rodziny i rzadko dostawaliśmy z rodzeństwem prezenty.
Przypomniałam sobie to teraz, po kilkunastu latach, kiedy zauważyłam, że zbytnio rozpieszczam mojego małego chrześniaka. Zrobiło mi się smutno, ale zarazem otworzyłam swoje oczy na to, że kilkulatek już staje się materialistą.
#H4Zxl
#GvvcT
Kilka miesięcy temu znaleźliśmy z chłopakiem nowe mieszkanie, do którego chcieliśmy się przeprowadzić ze względu na to, że w obecnym mieszkaniu kończyła nam się umowa najmu i znaleźliśmy po prostu nieco większe mieszkanie w bardziej dogodnej dla nas lokalizacji.
Z racji tego, że już wcześniej wiedzieliśmy, że nie będziemy przedłużać umowy w aktualnym mieszkaniu, z wyprzedzeniem zadzwoniłam do Pani M., właścicielki obecnego mieszkania i poinformowałam ją o naszych planach. Tak żeby miała czas znaleźć nowych lokatorów. Z właścicielką mimo, że nie miałam jakiejś koleżeńskiej relacji i widzieliśmy się dość rzadko, tylko kiedy trzeba było załatwić jakieś sprawy związane z mieszkaniem, to ten kontakt mimo wszystko był dobry, nie robiliśmy sobie nawzajem problemów. Pomimo tego, od kilku tygodni po pracy przychodzą do mieszkania różni ludzie by go obejrzeć.
Właścicielka zazwyczaj pyta czy będziemy w domu tego dnia i czy będziemy mogli zaprezentować mieszkanie, gdyż ona akurat tego dnia nie może przyjechać (mieszka w sąsiedniej miejscowości). Nigdy nie było z tym problemu i zawsze czasami nawet wbrew własnym planom zostawaliśmy w mieszkaniu np. wieczorem by móc zaprezentować go nowym lokatorom.
Otóż sytuacja, która miała dzisiaj miejsce, po prostu mnie przerosła... Z rana dostaliśmy od siostry mojego chłopaka telefon, że jego ojciec zmarł w nocy. Nie będę pisać co przeżyliśmy, jaki to był szok i ogromny ból, płakaliśmy, telefony do rodziny, szybkie pakowanie rzeczy, by jak najszybciej jechać tam na drugi koniec Polski na pogrzeb ojca. W międzyczasie dostałam jeszcze smsa od właścicielki mieszkania, czy dzisiaj będziemy w mieszkaniu, bo ona ma z rana kilku chętnych do obejrzenia mieszkania.
Odpisałam tylko krótko, że nie ma nas przez cały weekend i zdążyłam już zapomnieć o tym smsie. Nie wiedzieliśmy na ile wyjeżdżamy tak naprawdę, mogliśmy zostać u rodziny nawet tydzień, więc pakowałam rzeczy do większej torby. Jakie było nasze zdziwienie i szok, kiedy za ok. godzinę usłyszeliśmy dźwięk otwierającego mieszkanie z zewnątrz klucza i kroki wchodzących do naszego mieszkania po kolei właścicielki i chłopaka z dziewczyną, którzy chcieli obejrzeć mieszkanie.
Nie muszę chyba mówić, że nie byliśmy na to przygotowani, ja w samej piżamce, chłopak w bokserkach. Widziałam zaskoczenie i szok w oczach Pani M. i jedyne co potrafiła z siebie wycisnąć to "A przecież pisała Pani, że nie będzie Państwa w domu...".
Czy takie zachowanie waszym zdaniem jest ok? Myślałam że skoro płacimy czynsz za mieszkanie to jest to nasze mieszkanie w czasie jego najmu i takie wtargnięcie do niego podczas naszej "nieobecności" jest naruszeniem naszych praw. Może i wcześniej wchodziła do naszego mieszkania podczas naszej nieobecności? Tego już się nigdy nie dowiemy.
Nawet nas nie przeprosiła.
#QjbDL
#2qjWd
Z tego co wiem, kobiece piersi z reguły znacząco różnią się od męskich, kojarzone są inaczej niż inne części ciała, np. ręka, która nie wzbudza żadnych emocji. Kobiece piersi mogą podniecać, co potwierdzi pewnie 100% facetów i spora grupa kobiet. Ale pomimo tego i tak krzyczy się: "uwolnić sutki!". Naprawdę dziewczyny, aż tak wam zależy, żeby wszyscy skupiali się tylko na cyckach, co - wydaje mi się - jest pewną strefą intymną? Albo żeby wasi partnerzy podziwiali cycki innych kobiet, zamiast waszych?
Ja się w tym gubię, ale zdecydowanie nie podoba mi się w jakim kierunku to zmierza.
#ZQfWJ
Pracowałam w siłowni, utrzymywałam dobre kontakty z klientami, duże osiedle - prawie sami znajomi, sąsiedzi. Był ten on - K. Zawsze powiedział miłe słowo, żartował, wspomniał o żonie, synu. Opowiadał różne historie, ot, umilał czas przed czy też po swoim treningu. Ale nie był zwykłym klientem, coś było w nim zawsze urokliwego, na pewno dla mnie. Zawsze cieszyłam się kiedy przychodził. Po pół roku wymieniliśmy się telefonami, tak w razie gdyby coś. Pierwsze spotkanie zakończyło się pocałunkiem, każde kolejne seksem.
W czym problem pomyślisz? Nie widzę w tym nic złego. Darzę go sympatią, cholernie mnie podnieca i uwielbiam się z nim kochać. Nie myślę o tym, że wraca do domu i udaje przykładnego męża i ojca. Myślę o tym, że wkrótce znów się spotkamy, a on znów zachwyci się mną jak nigdy. Myślę o tym, żeby zobaczyć od niego wiadomość, że tęskni, że chciałby zobaczyć mój uśmiech czy po prostu dotknąć moich włosów.
Nigdy w życiu nie przypuszczałam, że zostanę kochanką, a tym bardziej, że mi się to spodoba.
#NcHC0
#icZoY
Od początku. Jesteśmy z moim narzeczonym w związku od prawie 8 lat. Przez ten okres zadłużyliśmy się na jakieś 200 tys. głównie długi są na mnie, bo on nie miał zdolności.
Nasze pensje w Polsce ledwo starczały na raty i jako takie życie (jedzenie, rachunki). Po skończeniu przeze mnie studiów, postanowiliśmy wyjechać za granicę, żeby to wszystko spłacić, odłożyć coś, wziąć ślub ,założyć rodzinę. Wiecie takie typowe plany na życie.
Niestety odezwało się u niego, dawno zapomniane, uzależnienie od hazardu. Wypłaty wystarczały na spłatę wszystkich rat ale to co zostawało, wszystko szło na jego granie. Przyszedł czas że nas zwolnili, bo skończył się sezon. Musieliśmy wrócić do Polski.
Mieszkamy z jego mamą, która nas utrzymuje. Mamy zaległe raty już kilka tygodni.
Kocham go, ale już nie daje rady tak żyć. Mam 28 lat i czuje, że do końca życia będę to wszystko spłacać.