Mój chłopak od zawsze miał dobre relacje ze swoją matką. Imponowało mi to, że z takim szacunkiem odnosi się do kobiety, z nadzieją, że do mnie też będzie. Niestety, po wielu wspólnych latach muszę jawnie nazwać go maminsynkiem. To aż żenujące, kiedy matka dorosłego już faceta kupuje mu majtki czy ulubione czekoladki z dzieciństwa nazywając „synusiem”, zabiera na obiad we dwoje, całuje w usta - to nieapetyczne i dziwne. Mam nadzieję, że on nie opowiada jej o naszych ekscesach w łóżku, bo oprócz tego ona zna wszystkie nasze tajemnice... Może przesadzam, ale myślę, że są granice i dopóki mój facet nie odetnie sobie tej pępowiny, to nigdy nie będę dla niego najważniejsza. Nie polecam życia w takim trójkącie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie rób sobie nadziei. Jak wszystkie tajemnice, to wszystkie.
Skoro nie polecasz nikomu życia w takiej relacji to po co ty w tym tkwisz? To jest marnowanie życia na osobę, która nigdy nie będzie z tobą na poważnie, bo ciągle jest zakorzeniona w rodzinie generacyjnej.
Mój mąż też się tak żegnał z matką. Całowali się w usta, bo dwóch latach związku, wychodziliśmy od jego rodziców, oczywiście buzi w usta. On bierze mnie za rękę i próbuje pocałować, powiedziałam szczerze. Obrzydza mnie, to ze całujesz się z matką w usta, to tak, jakbym miała dawać sobie buzi w usta, z moim tatą. Poskutkowało, następne spotkanie, wtedy jeszcze narzeczony nadstawił policzek, mamusia spojrzała na mnie z taką nienawiścią 🤣
A nadal patrzy z nienawiścią czy jej przeszło? 😅
nie zeby cos, ale smierdzi kazirodztwem, fuj
no i co najpierw mamie w usta a potem tobie w usta? to jakbys sie z tesciowa calowala
Tak samo nie rozumiem jak rodzice małe dziecko całują w usta...a potem tak zostaje i masz babo placek w postaci takiego maminsynka
Przecież to logiczne. Matka jest zawsze tylko jedna i nikim nie da się zastąpić, drugiej się nie znajdzie. A partnerka... partnerkę można zmienić zawsze.
Jasne. Całowanie w usta dorosłego syna nie jest normalne. I traktowanie dorosłego syna jak małe dziecko jest chore...
Szacunek, szacunkiem ale to co opisała autorka jest potwornie przykre i naprawę pokazuje chorą relację pomiędzy przypomnę DOROSŁYM synem a matką.
Jeśli matka jest na pierwszym miejscu, to niech syn mieszka dalej z matką, a nawet popchnie relacje na wyższy level skoro całują się w usta. Po co zawraca głowę dziewczynie skoro nie jest dla niego ważna? Nikt mu nie zabrania życia z mamą.
Smutna- dla mnie chore jest tylko całowanie w usta. Reszta bywa normalna, o ile cała relacja nie opiera się na schemacie mamusia-dzidziuś.
Tak, matka jest tylko jedna i wychowuje syna dla społeczeństwa. Powinna wiedzieć, że pewnego dnia synek dorośnie i odejdzie, by założyć swoją rodzinę. Oczywiście, warto mieć dobre relacje, ale to, o czym pisze autorka to nie są normalne relacje typu matka-syn.
PrzezSamoH dorosły syn mieszkający x lat z dziewczyną, a któremu matka kupuje wciąż majtki? To chyba jednak jest relacja matka i dorosły bobas.
Smutna- moja teściowa wiecznie kupuje mi i mężowi bieliznę, bo większość życia pracowala w tej branży i tak jej zostalo. A mój mąż jest mocno zdystansowany wobec niej i matka nigdy nie wchodzi mu na głowę.
przezsamoh, ale tu masz zwiazek symbiotyczny
przychodzi do typa kumpel na browara a matka wyskakuje z "synusiem", no wstyd
obiad we dwoje... ok, na dzien matki, urodziny itp. albo jak tu byla historia, ze ojciec umarl a syn matke na walentynki zabral, ale regularnie to on na takie "randki" powinien z dziewczyna chodzic, nie z mamusia
majtki tez powinna mu kupowac dziewczyna... ciekawa jestem czy mamusia zaopatruje synusia w prezerwatywy i jak uczyla go je zakladac
Smutnabula ma racje, tu jest relacja podszyta erotyzmem i taki quazi-zwiazek
Nie lubię tego patusowego tekstu "matka jest tylko jedna". Ojciec też jest tylko jeden, a jakoś nikt o nim nie mówi, że jest tylko jeden. To oczywiste, że jest jedna matka i jeden ojciec, no chyba, że matka miała pół osiedla i teraz dziecko ma kilkunastu tatusiów.
Rodzice są ważni, ale jednak są jakieś granice tej relacji. Dorosły facet nie powinien się lizac z matką i przede wszystkim powinien odciąć pepowine. Inaczej marnuje życie swojej partnerce, skoro w głębi duszy marzy o związku z własną matką.
Bazienka- nie oceniałam sytuacji z wyznania, pisałam ogólnie. Autorka jest mocno zaangażowana i niekoniecznie obiektywna. Wspólny obiad z rodzicem bez specjalnej okazji to nic złego. Nawet regularnie. Czemu to miałoby świadczyć o jakiejś patologii?
prawdopodobnie opowiada o wszystkim. taka toksyczna matka musi wiedzieć najlepiej
to z niego wyjdz?
Nie łudź się. Mama jest tylko jedna a takich jak ty co najmniej kilka milionów w tym kraju.
To może powinien zacząć się umawiać z mamusią, skoro i tak mają niepokojąco bliskie relacje.
I te kilka milionów z utęsknieniem czeka na dorosłego bobasa XD. Chłopiec może zostać z mamą, nawet zacieśnić relacje jeśli chce. W tym kraju jest parę milionów normalnych gości, z którymi można założyć rodzinę :p
Sama mam podobną sytuację - bez całowania w usta. Powiem tak, da się to ukrócić ale to ciągła walka i kłótnie. Dużo tłumaczenia itp. U mnie pomogło "pokazanie" mu, że mamusia święta nie jest i że kłamie na mój temat. Kiedyś codzienne telefony i mase wiadomości zamieniłam na 1-2 tel w tygodniu i tylko ważne wiadomości. Nie ma już szczegółów z naszego życia. Jak nie chcę żeby coś wiedziała to mu mówię, że ma nie mówić. W końcu to też moje życie i mogę o nim decydować. Jeszcze sporo przede mną ale już jest lepiej.
I tak źle i tak niedobrze. Mój nie gadał z matką przez 7 lat, we mnie za to był bardzo wpatrzony. Moja babcia mówiła, że jak syn traktuje swoją matkę, tak traktuje ogólnie kobiety. I czas pokazał, że miała rację. Ale maminsynki to inna kategoria.
Twój (oby już były) facet to najgorszy przykład maminsynka, jakiego w życiu widziałem.