#j42ag

W czwartej klasie podstawówki chodziłam do klasy z pewną dziewczyną, Anią. Była drobna i chorowita, często nie było jej w szkole z powodów wizyt w szpitalu. Powodowało to u niej zaległości w zeszytach, więc często przychodziłam do jej domu tłumaczyć zaległe tematy i pożyczać notatki. Siłą rzeczy poznałam jej całą rodzinę.
Ojciec Ani był miłym, zabawnym człowiekiem, zawsze starał się pomóc mi w nauczaniu jego córki. Niestety, w młodości padł ofiarą tragicznego wypadku i teraz jeździł na wózku inwalidzkim.
Nigdy nie byłam taktownym dzieckiem (i mimo tego, że jestem już pełnoletnia, wciąż momentami brakuje mi ogłady). Pewnego dnia z wdzięczności za pomoc chciałam powiedzieć mu coś miłego. Co takiego walnęłam?
„Ma pan bardzo fajny wózek, też chciałabym na takim jeździć”.

#PpML7

Często na pewnych stronkach kobiety oferują swoją noszoną bieliznę, za pokaźne sumki. Noszą coś np. jeden dzień i odsyłają do klienta. Ja też na tym zarabiam, z tym że jestem facetem koło czterdziestki, noszę bieliznę i odsyłam klientom. Mam nawet stałych... A myślą, że to od jakiejś fajnej laski :)

#uB0eo

Sytuacja miała miejsce 11 lat temu, początki internetu ogólnie. Jak byłam w 1 gimnazjum, byłam ciekawa co jest w filmach dla dorosłych. Weszłam na stronę X, coś obejrzałam i potraktowałam jako WDŻ.

Nie rozumiałam wtedy, dlaczego ludzie to nagrywają. Kilka dni później przeczytałam na jakimś forum, że owa strona jest płatna i przyjdzie rachunek w czerwonej kopercie na adres domowy. Nie muszę chyba dodawać, że przez najbliższe 2 tygodnie, jak widziałam listonosza to biegłam, żeby rodzice nie odebrali jako pierwsi "mistycznego czerwonego listu".

Jak się skończyło? Nie wytrzymałam ze strachu i wstydu. Więc w środku nocy obudziłam mamę i przyznałam się, że oglądałam filmy dla dorosłych i boję się że przyjdzie rachunek wysoki a Oni chcieli przecież nowe auto kupić. Jestem w tym momencie na 5 roku studiów, ale tej miny matki, nie zapomnę do końca życia... Chyba nie muszę dodawać, że to była tylko ściema i trolling na forum. A wspomniany list nigdy nie dotarł.

#f5Esh

W weekend przeszłam straszliwe przeziębienie, konsekwencją czego był świszczący oddech i ból w klatce piersiowej przy oddychaniu, które ujawniły się parę dni później.

Mama była całą sytuacją bardziej wystraszona niż ja i zabrała mnie wieczorem do polikliniki, żeby osłuchał mnie lekarz. Byłam w tym miejscu kiedyś w nagłych przypadkach, takich jak grypa żołądkowa, która musiała mnie dopaść o 4 nad ranem w związku z czym wiedziałam, że lekarze, którzy tam pracują, dyplom kupili najprawdopodobniej na allegro.

Po wejściu do gabinetu zobaczyłam wielką, grubą lekarkę siedzącą za biurkiem. Zaczęłam jej opowiadać, że prawdopodobnie przeziębiłam się w pracy, klimatyzacja i te sprawy, opowiedziałam o mojej chorobie w weekend, powiedziałam wszystko co wydało mi się istotne.

W odpowiedzi usłyszałam jedynie „rozbierz się”. Stanęłam przed nią w samej bieliźnie. I wtedy się zaczęło "Boże... ty wiesz jaki ty masz skrzywiony kręgosłup, te nastolatki to w tych czasach tylko przy komputerze siedzą, zamiast ćwiczyć, wiedziałaś, że masz taki brzydki kręgosłup?". Zaczęło mnie to pomału irytować, bo nie przyszłam do niej z bólem pleców, tylko po jakiś inhalator, syrop czy coś co sprawi, że lepiej będzie mi się oddychać.

Gdy jej o tym powiedziałam, że zdaję sobie z tego sprawę, ćwiczę w domu swój kręgosłup, ale proszę, żeby skupiła się na moich płucach, a nie plecach, to te słowa podziałały na nią jak płachta na byka, zwyczajnie zaczęła mnie obrażać. Gdy po raz 10 usłyszałam, że mam brzydkie plecy, coś we mnie pękło, powiedziałam „A pani ma nadwagę”. W gabinecie nastała cisza. Zza drzwi usłyszałam jedynie śmiech mojej mamy, który pięknie starała się powstrzymywać.

Dostałam skierowanie na... zastrzyk :)

#kkluE

Koleżanki często pytają się mnie czemu nie chcę zapuścić długich paznokci. Za każdym razem odpowiadam, że nie podobają mi się takie i moje krótkie mi w zupełności wystarczają.

Tak naprawdę uważam, że długie paznokcie są śliczne, ale nie chcę zapuścić swoich, bo przeszkadza mi to w masturbacji.

#7Wqh0

Zaczęło się od zmiany szkoły. W nowej poznałam kogoś z kim się ,,zaprzyjaźniłam”, nazwijmy tą osobę x. Na początku wszystko wydawało się spoko, wspólne rozmowy, zdjęcia. Po niecałym miesiącu dowiedziałam się, że x jest w związku przez internet. Specjalnie się tym nie przejęłam do czasu gdy x powiedział mi, że osoba, z którą jest w związku wyzywa go od szm@t, ch#i itd. Chciałam namówić x żeby zakończył tę relację, ale nie słuchał.

Zaczynałam odczuwać tego skutki. Wieczne pretensje, brak zaufania oraz zaborczość w stosunku do mnie. Bez żadnego kontekstu x potrafił mnie nazywać fałszywą i toksyczną. X zaczął się ciąć, ja też spróbowałam… Chociaż czuję, że ta relacja to nie to samo co na początku, nie potrafię z niej wyjść. Panicznie się boję samotności. Z drugiej strony strasznie się męczę, ale chcę uwolnić x od tego j#eb@nego związku bo wszystko dzieje się przez to. Proszę, pomóżcie.

#Mvf9p

Gdy byłam mała opiekowała się mną niania, która była dla mnie po prostu babcią, mamą i przyjaciółką - spędzałam z nią więcej czasu niż z babciami od taty i mamy i to ona się mną codziennie opiekowała gdy rodzice były w ciężkiej sytuacji. 3 lata temu zmarła, od tamtego momentu nic nie jest takie same NIC dosłownie.
Wmawiam sobie sama, że jestem szczęśliwa, bo tak już trzeba aczkolwiek rok po śmierci babci poznałam chłopaka z którym jestem już 2 lata i to jedyna osoba, która po jej śmierci okazała mi miłość dlatego nieważne jaki jest i co robi kocham go najmocniej, i pokazuje mu kiedy tylko mogę.

Dla nikogo nie byłam tak kochana jak dla niego.
Nawet nie sądziłam ze mogę być tak uczuciowa osobą.zawsze z reguły nie pokazywałam uczyć przy innych starałam się być zimna.
Żeby nikt mnie nie zranił.
2 miesiące temu zmarła mi kolejna babcia.

Przez to wszystko wypłakałam się gdy byłam sama i w ramiona chłopaka, a na pogrzebie poleciały mi max 3 łzy, co było dla mnie szokiem, bo zawsze byłam bardzo uczuciowa i płakałam z byle powodu.

Została mi ostatnia babcia straciłam większość znajomych mam tylko chłopaka przyjaciółkę i przyjaciela od miesiąca chodzę jak wrak i marzę tylko o tym, by dowiedzieć, że jestem chora i został mi rok życia, aby przeżyć go tak jakbym przeżyła 50 lat, a nie rok.
A tak to żyję, idę do szkoły, za 3 lata praca i szare życie aż do usranej śmierci.

#1ANmr

Od ponad roku jestem w związku z partnerem, czuję że "to ten jedyny". Całą tę sielankę niszczy jego relacja z rodziną, moim zdaniem toksyczna relacja. Ma 26 lat i możemy się spotykać tylko wtedy kiedy pozwoli mu mama. Widujemy się raz na tydzień na 3-4 godziny, musi być w domu zawsze do 19:00. Dodam tylko, że jak jedzie w środku tygodnia z bratem na jakieś imprezy związane ze swoim hobby, to może wracać po 21 do domu, mimo że mają na 7 do pracy. Dodatkowo on nie może u mnie nocować (mieszkam sama), a o wspólnym wyjeździe na weekend nawet nie ma mowy.

Z początku widywaliśmy się po 3 razy w tygodniu, teraz jest coraz częściej problem ze spotkaniami ten raz w tygodniu. Nawet do mnie nie dzwonił, bo twierdził że nie może rozmawiać w domu przez telefon. Postawiłam mu warunek, że jeśli nic się nie zmieni to poważnie się zastanowię co dalej. Chciałam żeby u mnie nocował na naszą rocznicę, wiedział o tym pomyśle 2 miesiące wcześniej. Mimo, że go naprawę kocham, to mocno zastanawiam się czy jest sens być w takim związku. Gdyby mu na mnie zależało to chyba przez tak długi czas by się polepszyło, a jest gorzej.

Anonimowa część: W akcie desperacji założyłam drugie konto na jednym z portali, żeby do niego napisać i sprawdzić czy może po prostu przestało mu na mnie zależeć I czy będzie chętny na spotkanie z nieznajomą, wiem że kiedyś tak się spotykał.
Dodaj anonimowe wyznanie