#pJ31U

Friendzone, koszmar każdego faceta... Moja ukochana jest moją najlepszą przyjaciółką. A zrozumiałem to kiedy poznała mojego przyjaciela i zaczęli się spotykać. A ja? Jak ta głupia przyzwoitka łaziłem z nimi. Codziennie z nią rozmawiam, interesuję się jej życiem, wiem o niej wszystko... Dosłownie wszystko, nawet to, że nadal jest dziewicą. 
Wczoraj powiedziała mi, że myśli o tym, żeby swój pierwszy raz przeżyć właśnie z nim. Jakby tego było mało, potem dodała, że mnie kocha... jak brata. Tak, k*rwa, jak brata... Przytuliłem ją i powiedziałem, że może zawsze na mnie liczyć i że też ją kocham, nawet nie wie jak bardzo, ale chyba nie zrozumiała. 

Całą noc nie spałem, ale kiedy zobaczyłem ją po południu w jego ramionach taką szczęśliwą, doszedłem do wniosku, że jeśli to ją uszczęśliwia, nie mogę tego popsuć...

#8Hefh

Mam 20 lat, nie mam pracy i czuję się jak nieudacznik życiowy. Wysyłam milion CV, ale nie ma żadnego odzewu. Denerwuje mnie to, że po rozmowach rekrutacyjnych mówią, że oddzwonią, a ja czekam jak debil na telefon, bo za każdym razem mam nadzieję, że zadzwonią, ale nie dzwonią. Denerwuje mnie też to, że ludzie mówią, że jest tyle pracy i przecież tak łatwo znaleźć pracę w tych czasach, ale to nieprawda, ale do nich to nie dociera, bo pracują po 10-20 lat w jednej firmie.

#9wYY7

Zaczęłam pracę zarobkową już na pierwszym roku studiów dziennych, wtedy też wyprowadziłam się z domu. Mama opłacała mi pokój (do końca studiów), całą resztę fundowałam sobie sama. Po studiach poszłam do pracy na cały etat, i tak mija 12 lat, odkąd pracuję – a zaczęłam w wieku ~18 lat. Od kilku lat pracuję na 1,5 etatu, w ciągu 8 lat ukończyłam dwa kolejne kierunki studiów (podyplomowych). Jestem w trakcie trzeciego. Oprócz tego uprawiam sport, uczę się grać na pianinie, hobbystycznie odświeżam mieszkanie. No i oczywiście mniej lub bardziej ogarniam życie, radzę sobie finansowo dobrze.
Dziś usłyszałam, że jestem LENIWA. Dlaczego? Otóż czasem korzystam z ChatGPT, również do kompletnych pierdół. Zapytałam czat, ile powinnam nadpłacać kredyt, żeby go szybciej spłacić. I cóż, wyszła mi konkretna kwota, o czym powiedziałam przyjaciółce. Usłyszałam, że jestem leniwa, mogłam sobie to obliczyć na kalkulatorze, że to takie proste działanie matematyczne, a w ogóle to niedługo bez czatu nie będę wiedzieć, jak się nazywam.
No dobra, ale co w tym jest śmiesznego?
Otóż przyjaciółka od 10 lat siedzi na rencie, nie pracuje, edukację skończyła na niezdanej maturze, mieszka ze starszymi już rodzicami, całe dni siedzi w swoim nastoletnim pokoiku. Nie raz i nie dwa słyszałam, że nie ma na coś czasu. Że jest zmęczona, bo musiała iść do biedronki po zakupy. Że nie ma siły, bo sprzątała mieszkanie. Że gotuje obiady. Że robi pranie. To mnie niesamowicie rozśmieszyło – że osoba, która od dekady nie robi NIC, oprócz zwyczajnego ogarniania domu, jest w stanie mi powiedzieć, że jestem leniwa, bo zapytałam czat o to, ile mam nadpłacać kredyt, żeby go spłacić szybciej.

#oXqEj

Dzisiaj dotarło do mnie coś bolesnego… Myślałam, że miłość to bliskość, czułość i chęć, by oboje czuli się ważni. Ja chciałam się kochać, a on po prostu chciał seksu. Kiedy poprosiłam o grę wstępną, spojrzał na mnie zdziwiony, wyszedł z łóżka i zrobił kawę. Poczułam się wtedy tak, jakbym nie miała znaczenia. Chyba zaczynam rozumieć, że to, co nazywam miłością, wcale nią nie jest…

#lWVRW

Po wielu latach walk w sądzie udało mi się wsadzić do więzienia mojego ojca za to, że mnie molestował, jak byłam dzieckiem. Dostał cztery lata odsiadki. Po dwóch latach zmarł w szpitalu więziennym na zawał i wiecie co? Jestem wściekła. Wywinął się nawet od reszty odsiadki, z której co jak co nic sobie nie robił, bo on do końca twierdził, że nic nie zrobił. Z pewnych źródeł wiem, jak wyglądał tam jego pobyt, w skrócie nie miał łatwo, i szczerze? Czułam satysfakcję. A teraz wiem, że nawet nie zapłacił za to, co zrobił.

#MeFi7

Pracuję w restauracji, zmywak/pomoc kuchenna. Nasza ekipa nie jest zbyt liczna, toteż na jakieś dni specjalne typu walentynki szefowa pracuje z nami. Był właśnie taki dzień i szefowa robiła na kelnerce, było niesamowicie dużo ludzi, a co za tym idzie niesamowicie dużo naczyń z resztkami jedzenia. Ledwo się wyrabiam i widzę, że szefowa niesie ledwo tknięte danie i kładzie je na zmywak. Aż szkoda mi było to wyrzucać, no ale skoro trzeba, to praktycznie zaraz jak przyszło, tak poleciało do śmieci. 
Po pięciu minutach przychodzi szefowa i pyta się, gdzie to jedzenie jest. Okazało się, że klienci chcieli to mieć spakowane na wynos... Szefowa, zamiast przeprosić ich, że tak to wyszło i zaproponować nowe danie bądź zwrot kosztów, wygrzebała jedzenie ze śmietnika i im je spakowała... 
Już chyba nigdy nie zjem w żadnej restauracji.

#j42ag

W czwartej klasie podstawówki chodziłam do klasy z pewną dziewczyną, Anią. Była drobna i chorowita, często nie było jej w szkole z powodów wizyt w szpitalu. Powodowało to u niej zaległości w zeszytach, więc często przychodziłam do jej domu tłumaczyć zaległe tematy i pożyczać notatki. Siłą rzeczy poznałam jej całą rodzinę.
Ojciec Ani był miłym, zabawnym człowiekiem, zawsze starał się pomóc mi w nauczaniu jego córki. Niestety, w młodości padł ofiarą tragicznego wypadku i teraz jeździł na wózku inwalidzkim.
Nigdy nie byłam taktownym dzieckiem (i mimo tego, że jestem już pełnoletnia, wciąż momentami brakuje mi ogłady). Pewnego dnia z wdzięczności za pomoc chciałam powiedzieć mu coś miłego. Co takiego walnęłam?
„Ma pan bardzo fajny wózek, też chciałabym na takim jeździć”.

#PpML7

Często na pewnych stronkach kobiety oferują swoją noszoną bieliznę, za pokaźne sumki. Noszą coś np. jeden dzień i odsyłają do klienta. Ja też na tym zarabiam, z tym że jestem facetem koło czterdziestki, noszę bieliznę i odsyłam klientom. Mam nawet stałych... A myślą, że to od jakiejś fajnej laski :)
Dodaj anonimowe wyznanie