#EQWZR
Zaaklimatyzowałam się już w nowej klasie i podczas lekcji grzecznie notowałam coś w zeszycie, kiedy pani poprosiła, by dyżurny wytarł tablicę. Jako że widniałam na liście uczniów jako pierwsza, nauczycielka powiedziała, bym ja to zrobiła, na co ja ze stoickim spokojem odpowiedziałam: "Ja przyszłam się tu uczyć, a nie sprzątać". Oczywiście nie obyło się bez uwagi nauczycielki i rozmowy z rodzicami, ale mama do tej pory wypomina mi tę historię, śmiejąc się do łez. ;)
#ppQsE
Jakby mało było stresu z tego, że się zastanawiałam kto mógł to widzieć, to zanim ją odkleiłam z krzesła, zauważyła ją koleżanka z biurka obok. Wytłumaczyłam co i jak, a ona, pomimo śmiechu, na szczęście ze zrozumieniem pocieszała, że może nikt nic nie zauważył. Ja spociłam się jeszcze bardziej niż zwykle.
Chyba muszę wypróbować inny sposób na mój pot.
#6LNgI
Wczoraj po kilku latach go spotkałam. Delikatnie wspomniałam o sprawie z listami, bo chciałam się dowiedzieć, dlaczego pomimo wyśmiewania, on zawsze pisał list do mamy. Odpowiedział mi, że dlatego, że gdy był mały, jego mama zawsze mówiła mu, że gdy nie może czegoś powiedzieć prosto w oczy, powinien napisać list, aby dać upust emocjom. Umarła na tętniaka, kiedy był w 2 klasie i każdy list, który do niej napisał, zanosił na jej grób.
Gdy mi to powiedział rozpłakałam się i nie mogłam uspokoić przez dobre 10 minut.
Piszę to, bo warto pamiętać, że każdy ma swoją historię i nie powinniśmy oceniać ludzi z góry.
#HWFNj
#MqtCa
- Mamusiu, a ty jesteś mamusią, bo masz dzidziusia w brzuszku, prawda?
- Prawda, skarbie.
Mój mały Einstein chwilę się zastanowił.
- A co robi tatuś, żeby być tatusiem? Mamusiu, ty go jakoś wybrałaś? A skąd wiesz, że to akurat tatuś jest naszym tatą?
Nieco mnie zaskoczył takimi pytaniami, ale coś odpowiedzieć trzeba.
- Mamusia wie takie rzeczy.
- No ale skąd? Co tatuś robi, żeby był dzidziuś?
- No cóż... - zaczęłam się jąkać - kiedy... pan... bardzo kocha panią... to zostaje tatusiem.
Spojrzałam mu w oczy i momentalnie zdałam sobie sprawę, że przegrałam tę bitwę.
- Ale ja też bardzo cię kocham! To znaczy, że to ja mogę być tatusiem tego dzidziusia!? - wypalił.
Zamurowało mnie. Mój Einstein przeobraził się we Freuda.
#UZ3DV
Nie wiedziałem, gdzie można kupić bilety, dlatego spytałem się pewnej starszej pani, czy jest w okolicy jakiś sklep, gdzie mógłbym kupić bilet. Odpowiedziała, że niestety nie ma w okolicy żadnego kiosku. W odpowiedzi stwierdziłem, że trudno, pojadę bez biletu, na co starsza pani powiedziała, że ma legitymację, że może jeździć z opiekunem za darmo i na czas przejazdu to ja mogę być tym jej "opiekunem", tak więc biletu kupować nie muszę.
Nie wszystkie starsze panie są wredne :)
#UcdS4
Dlaczego? Przez ten pieprzony stereotyp i masę stulejarzy, napalonych oblechów, którzy wypisują w internecie do dziewczyn, czy na Fb, czy na Instagramie, czy gdziekolwiek indziej, że padaliby im do stóp, lizali je, wąchali przepocone rajstopy, płacąc za nie grube pieniądze. Obiad z komunii do gardła podchodzi. Stereotypowy "stopiarz" to łysiejący samotny pan lekko pod 50, który się tasuje do używanych znoszonych rajtów. Uważam to za niesamowicie obleśne. Gdy ja po prostu jaram się widokiem, czy chciałbym po prostu zrobić masaż, to widzę przed oczami takiego oblecha pakującego sobie te nieumyte nogi do ust, śliniącego się przy tym i wydającego pomruki. Doznania smakowe czy zapachowe mnie absolutnie nie kręcą.
Gwoździem do przysłowiowej trumny był moment, kiedy luźno sobie gadaliśmy ze znajomymi o upodobaniach seksualnych i rzuciłem hasło, że niektórzy mają np. fetysz stóp. Wszyscy zaczęli szydzić, że jak pies, jedna koleżanka by pogoniła takiego jakby się dowiedziała, druga powiedziała, że wtedy by chyba żadnej sukienki nie założyła więcej w obawie. I większość wymieniła takiego osobnika jako starego oblecha z podkolanówką na penisie.
Dobrze, że umiem robić dobrą minę do złej gry.
#Gv32I
#4GOR3
Niezauważony przez nikogo władowałem się rodzicom do wyra.
Mało tego... Wdrapałem się ojcu na plecy z wesołym okrzykiem "Bujaj tata, bujaj" :)