#hwFg7
Jako ośmiolatce psycholog kojarzył mi się tylko z leczeniem ludzi umysłowo chorych (tych najgorszych przypadków) i było mi strasznie przykro, że muszę udowodnić rodzicom, że jestem w miarę normalna. Nadszedł dzień wizyty u lekarza, nie powiem byłam dosyć mocno zdenerwowana. Podczas wizyty miałam poskakać na jednej potem drugiej nodze, ułożyć 4 wielkie puzzle, narysować swoją rodzinę i powiedzieć jakie jest moje największe marzenie. Pani psycholog powiedziała, że jestem bardzo inteligentnym dzieckiem, jak na swój wiek, ale i upartym.
Po jakimś czasie od wizyty u lekarza znowu zaczęłam mieć swoje "humorki" i moja mama chcąc wyegzekwować ode mnie posłuszeństwo zaczęła straszyć mnie kolejną wizytą u psychologa wiedząc, że było to dla mnie dość traumatyczne przeżycie. Bojąc się, że znowu chcą ze mnie zrobić wariata powiedziałam mamie, że jeśli jeszcze raz zabierze mnie do psychologa i będę tam musiała narysować rodzinę to narysuję tatusia z nożem i mamusię we krwi. W taki o to sposób moja mama już nigdy nie odważyła się postraszyć mnie psychologiem :)
Cudowne dziecko
Raczej zjebana matka.
świeże wyznania z poczekalni wywalają a wrzucają stare żeby każdy mógł sobie wpisać jeszcze raz ten sam komentarz albo całkiem inny jak zmienił poglądy - badania socjologiczne robią czy jak?