#MZFLz

Mam człowieka, psa i trzy koty. Koty są niewychodzące, więc załatwiają się do kuwet. Pies jest psem, więc jest zachwycony smrodem z „kocich pudełek ze skarbami” – kopie w nich i wyżera wszystkie „skarby”, które znajdzie. Weterynarze, technicy, behawioryści, treserzy, groomerzy, a nawet pracownicy i wolontariusze ze schroniska, których znamy, zgodnie uważają, że nie szkodzi to psiemu zdrowiu (zwłaszcza że koty są zdrowe i jedzą dobrą karmę), więc tępimy jedynie „branie na wynos”, bo potem się to wala po podłodze. Jak chce jeść, niech je, tylko „na miejscu”, bez noszenia gówna w pysku po całym domu...

...a my się cieszymy, że dzięki psu rzadziej musimy sprzątać kuwety. Oczywiście oficjalnie się oburzamy i czujemy niesmak.

#TTTZ4

Czytałam tu historię kobiety, która mówiła, że nie chce mieć dzieci, a w rzeczywistości miała problem niepłodności. W moim przypadku było odwrotnie, ale rozumiem ją doskonale.
Słowem wstępu, mieliśmy takie tradycyjne plany: ślub, dom, dzieci. Nie ukrywaliśmy naszych planów nawet przed dalszymi znajomymi, bo po co? Od ślubu minęło kilka lat, dom gotowy i tylko pokój dziecięcy wciąż był pusty.
Spotykaliśmy się z wieloma dobrymi radami np.: „Jak wyjedziecie na wakacje, to się uda”. Gdyby każde wakacje skutkowały ciążą, mielibyśmy już gromadkę.
„Odpuścicie, to się uda”. My akurat potrzebowaliśmy leczenia, a nie odpuszczenia.
„Adoptujcie”. Tak jakby adopcja była szybką i przewidywalną drogą do rodzicielstwa, ale to temat na następne wyznanie. „Nie adoptujcie, bo nie pokochacie cudzego dziecka, a zwłaszcza mężczyzna musi mieć biologicznie swoje”.
Były też znacznie gorsze komentarze: „Jeśli nie urodzisz dziecka, mąż cię zostawi”.
Albo do męża: „Nie wiesz, jak się to robi?”. Myślałam, że takie teksty to jakaś miejska legenda, a jednak nie. Nie rozumiem, jak można być tak chamskim.

Gdybym wiedziała, czego się nasłuchamy, wolałabym ukrywać nasze plany.

#0y81K

Lata temu moja mama chciała, bym była zdrowa i szczęśliwa, bo kłóciło się to z jej idealną wizją zdrowej mnie, którą musiałam zawsze być.

Po zakończeniu pierwszego leczenia u psychiatry mój stan sukcesywnie zaczął się pogarszać, a ja ukrywałam to z fachem szpiega, bo i tak chciała widzieć tylko zdrową mnie.

Teraz dostałam skierowanie na leczenie dzienne w oddziale psychiatrii.

Nerwicy.

Jeszcze nie wiem, jak jej to powiem, ale wiem, że i tak tego nie zrozumie.

Mam 20 lat...

#I4Mpo

Najgorsze uczucie? Kiedy masz dwie super przyjaciółki, chcesz poznać je ze sobą, aby móc wspólnie gdzieś wychodzić razem... i nagle one zaczynają się spotykać same – bez ciebie.
Dosłownie to mnie spotkało. Obie się ode mnie odcięły, zostawiły mnie w bardzo ciężkim dla mnie momencie życia – tuż po śmierci mojego taty. Co drugi dzień spotykały się na kawie, a dowiadywałam się o tym, jak spotkanie dobiegało końca, przyjeżdżały do siebie, wychodziły razem. A ja po prostu przestałam być potrzebna. Uznałam, że nie będę walczyć o tę przyjaźń. Jest mi teraz ciężko, ale jednocześnie wiem, że obie nie są tego warte.

#VISNb

Wiecie, czego najbardziej żałuję z dzieciństwa? Że taka była norma, że ojcowie poświęcali dzieciom mało czasu. Mój niestety taki był i to nie kwestia, że nie umiał złapać kontaktu z dziewczynką, bo dla mojego brata też nie miał czasu.
Jedno mnie zaskoczyło. Gdy został dziadkiem, od razu się zaangażował. Nie spodziewałam się po nim kreatywności w wymyślaniu zabaw ani cierpliwości do dzieci. Poświęcał im czas jeszcze przed emeryturą, kiedy miał go naprawdę mało.
Nie zrozumcie mnie źle, bardzo cieszę się, że moje dzieciaki i bratanica mają świetnego dziadka, ale smutno mi trochę, że ja i brat nie mamy z nim takich wspomnień.

#du1DF

Mam 23 lata i nie znam się na zegarku wskazówkowym. Nie potrafię wyczytać z niego nic. Wiele razy próbowałam się go nauczyć, ale na próżno. Jest dla mnie kompletnie nielogiczny. Najdziwniejsze jest to, że przez całą moją edukację i w dwóch pracach nikt tego nie zauważył (na szczęście pracowałam w takich miejscach, że nie było to bardzo ważne typu zagrożenie życia). Z tego, co wiem, w grupie moich znajomych jestem jedyną, która się na nim nie zna. O sytuacji wie tylko moja najbliższa rodzina i dwie przyjaciółki. Wstydzę się, że nie umiem się tego nauczyć.

#YMe3P

Mam nietypowe hobby...

Często przeglądam miejsca, gdzie kobiety szukają partnerów na wesele i zgłaszam się z chęcią udziału. Oferty z całej Polski. Średnio co 2-3 tygodnie jestem na jakimś weselu. Robię to, gdyż uwielbiam takie imprezy i mogę się za darmo nażreć. Sam nakręcam imprezę przez spontaniczne śpiewanie biesiad i polewanie „na kolejną nóżkę”.

PS Nie robię żadnego wstydu partnerkom.

#RYQME

Jestem uczniem 8. klasy i ostatnimi czasy mam coś takiego, że nic mi się nie chce. Dosłownie NIC.  Nie chodzi tu tylko szkołę. Nawet średnio mi się chce grać w gry (co było moim ulubionym hobby). Koledzy, z którymi gram w gry online, zauważyli, że coraz rzadziej jestem aktywny. Mój zegar biologiczny przez ostatnie tygodnie jest strasznie rozregulowany. Kładę się spać późno, przez co zasypiam na zajęcia. Czasami muszę uczyć się po nocach, bo mam za mało czasu, żeby przerobić cały materiał w dzień, albo zwlekam z nauką do ostatniego dnia. Jedyna rzecz, jaką lubię robić, to oglądanie streamów na twitchu i pisanie z innymi chatownikami, ale wiem, że ciągłe siedzenie w internecie pod postacią „anonimowego” użytkownika nie jest dobrą ucieczką od moich problemów.

Ktoś może powiedzieć, żebym porozmawiał z rodzicami o moim problemie, tylko moi rodzice nie są w stanie tego zrozumieć. „Dziecko powinno się uczyć i nie może mieć swoich własnych problemów”. Mojemu tacie bardzo zależy na moich ocenach, bo nie chce, żebym kiedykolwiek musiał ciężko (fizycznie) pracować, ale czy dobre oceny są w stanie mi to zagwarantować? Mama nie przykłada większej wagi do dobrych ocen, ale do tych złych już tak. Wiele razy słyszałem, że jestem najgorszy, bo śmieci nie wyniosłem etc., ale chyba to jest zagrywka większości matek.

Nie wiem, co mam robić, aby wróciła motywacja do nauki i ogólnie motywacja do życia. Sam nie chcę się teraz opuszczać w nauce, ponieważ niedługo egzamin. Liczę na poradę.
Dodaj anonimowe wyznanie