#ICoQB

Zawsze myślałam, że "madki" to wymyślone historie w Internecie. Dopóki nie zostałam świadkiem tego zjawiska.

Moja siostra (nazwijmy ją Anka) urodziła swoje upragnione dziecko. Do tego czasu była taka jak zwykle, jednak po porodzie wszystko się zmieniło. Wydaje jej się, że jest teraz najważniejsza w naszej licznej rodzinie, bo została matką. Anka ze swoim partnerem się rozstała, bo jak stwierdziła, był jej potrzebny tylko do spłodzenia dziecka. Teraz woła od niego alimenty tak wysokie, że facet pracuje na dwa etaty, żeby tylko zapewnić godny byt dziecku i jego matce.

Anka nie pozwala się nikomu zbliżyć do małego, mówiąc, że ona wie, co dla niego dobre i sama mu wystarcza. Ojciec dziecka też nie ma prawa widywać syna. Anka uważa, że wszystko jej się należy, nawet mieszkanie, za które płaci jej były. I długo by jeszcze wymieniać.

Niby siostra, ale szkoda mi tego dziecka i jego ojca.

#PyA0f

Mieszkam na czwartym piętrze bloku, co jest dużym problemem w przypadkach, gdy na przykład ma się złamaną nogę. Tak właśnie było wiosną – spadłem z rusztowania na budowie i uszkodziłem sobie gicz.

Siedziałem uwięziony w domu, kiedy zadzwonił domofon. Z wysiłkiem zwlekłem się z wersalki i pokuśtykałem, aby odebrać. Nikt jednak nie odpowiedział. Westchnąwszy ciężko, odłożyłem słuchawkę. A wtedy znowu ktoś zadzwonił. Sytuacja powtórzyła się kilka razy, więc (myśląc, że to moja dziewczyna znowu zapomniała klucza, a domofon uszkodził się i otwarcie drzwi możliwe jest tylko w sposób „manualny”), chwyciłem za kule i pokicałem mozolnie na dół.
Spocony i obolały otworzyłem drzwi. Za nimi nie było absolutnie nikogo. Po uważniejszej analizie domofonu odkryłem, że ktoś wepchnął łuskę od słonecznika w szczelinę przy guziku z moim numerem mieszkania... „Jeb#ni gówniarze” - wysapałem pod nosem.

Kiedy już miałem wracać do domu, poczułem, że ktoś mnie obserwuje. Rozejrzałem się i mój wzrok zatrzymał się na staruszce stojącej po drugiej stronie ulicy. Sędziwa pani sąsiadka, której kiedyś podpadłem i która zapewne pamiętała jeszcze czasy, gdy po Ziemi łaziły triceratopsy, stała i gapiąc się na mnie, beznamiętnie skubała słonecznik trzymany przez siebie w dłoni...

#ml9Q9

Dziś przyciąłem moje włosy w nosie, usunąłem garść kłaków wyrastających z uszu oraz ogoliłem moje stopy, których poziom zarostu porównywalny jest do tego, którym mogli pochwalić się pieprzeni hobbici. Na koniec wyskubałem sobie kępkę szczeciny łączącej moje dwie, krzaczaste brwi. Spojrzałem z zadowoleniem w lustro. Wyglądałbym pewnie niczym młody bóg, gdybym miał brodę. Ale niestety jej nie mam, bo mi nie rośnie...

#Q9N9S

Opowiem wam historię miłości moich dziadków. Dziadek i babcia umarli w zeszłym roku. byli ze sobą około 60 lat. Przez te wszystkie lata kłócili się, przepraszali, kłócili i tak na zmianę, ale dziadek często babcię zaskakiwał, przynosząc do domu koszyk kwiatów, czy zabierając babcię na wycieczki. Także starał się być romantyczny. Babcia często ganiła dziadka, że tak nie wypada żeby był poważny i nie robił takich romantycznych głupot. Jednak bardzo się kochali i teraz przejdę już do konkretnej historii.

Moja babcia wylądowała w szpitalu na chorobę X, w każdym razie nie wykryta wcześniej i nie leczona, i zostało jej kilka dni życia. Pierwszy raz w życiu widziałam dziadka w takim stanie.

Siedział przy babci przez kilka dni non stop, wspominał wszystkie miłe chwile i ciągle całował ją w rękę, płakali przy tym. Ostatniego dnia, dziadek cały praktycznie dzień zapewniał babcię jak ją bardzo kocha, że jego uczucie nigdy nie zmalało, i zawsze w sercu miał tylko swoją ukochaną. Ciężko mi pisać to... babcia umarła w nocy przy dziadku. Dziadek przeżył to bardzo. Pierwszy raz widziałam go, że płacze, płakał za babcią do pogrzebu, mówił do siebie, przepraszał ją. Tak minął tydzień. Dziadek ledwie jadł, chodził na cmentarz, przesiadywał tam godzinami, a w nocy nie spał. W końcu ostatniego dnia nie wyszedł nigdzie, tylko siedział w domu.

Znaleźliśmy dziadka martwego na dywanie w salonie, gdzie siedział przed skrzyneczką z listami, które widać czytał, a wokół było pełno zdjęć dziadka, babci, ich dzieci i wnucząt. Na twarzy dziadka widać było ślady po łzach, jego koszula również była mokra na kołnierzu, w ręku trzymał jedno z pierwszych zdjęć, na którym był z babcią. Mieli około 20 lat wtedy. Jego serce nie wytrzymało bólu i tęsknoty. Bardzo, bardzo kochał swoją żonę.

#f6S0b

Pewnego zimowego dnia miałam ciężki dzień w pracy. Popołudniowa zmiana, kilka godzin na nogach, klientów w sklepie w pip. Pracę skończyłam o 22. Od klientów dowiedziałam się, że na dworze była istna śnieżyca. Świetnie, będę musiała odkopać samochód.

Zmęczona i obolała wypełzłam ze sklepu. Rozglądam się po parkingu i co? Wszystkie samochody zasypane, oprócz jednego. Mojego. Co do cholery? Podeszłam do auta, rozejrzałam się. Nic. No, ale auto czyściutkie. Wyjęłam szczotkę z auta, machnęłam trzy razy po dachu. Nie wiem po co, chyba chciałam się upewnić, że odśnieżone auto jest odśnieżone. No i było.

Obeszłam je dwa razy wkoło. Ktoś mógłby pomyśleć, że baba niezrównoważona psychicznie albo nie wie, że żeby pojechać trzeba wsiąść. No dobra, może ktoś się pomylił i odśnieżył nie swoje auto? Mało prawdopodobne, ale siadam i jadę. Gdy już byłam blisko, nagle wyprzedziło mnie czarne auto. Zaraz. No znam ten samochód, rejestrację też kojarzę. I wtedy zrozumiałam, że wyprzedził mnie mój narzeczony.Szybko pojechałam inną drogą do domu. Chciałam go uprzedzić, ale nie udało się.

Samochód na podjeździe. Wbiegam domu, a on co? Leży na kanapie i udaje, że śpi. Oczywiście wiedział, że już wiem. Najlepiej, że stał na parkingu w samochodzie naprzeciwko mojego i widział jak wychodzę i odśnieżam odśnieżone auto.
Mimo że śmiał się ze mnie, to uważam, że to wspaniałe, że po 6,5 roku bycia ze sobą stara się mnie zaskakiwać i myśli o mnie zawsze :) Nie wiem czym zasłużyłam, ale dziękuję!

#CAnPk

Przed nami 29. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy!

Strona Anonimowe.pl postanowiła wesprzeć tegoroczną zbiórkę. Ty też możesz pomóc, więc jeśli chcesz, to dorzuć grosika do naszej skarbonki. Wystarczy wpłacić jakąkolwiek, nawet najmniejszą kwotę, bo każda złotówka się liczy. Pomóżmy dzieciakom, bo pomagać warto!


Skarbonka znajduje się pod adresem: https://eskarbonka.wosp.org.pl/8h9tb6

#GQr6E

Mieszkam tylko z mamą i psem - to moi jedyni bliscy. Boję się ich odejścia - mama jest po 60, nie najlepszego zdrowia, pies też już staruszek. Jak mama śpi i nie słyszę jej pochrapywania lub nie wstaje o tej godzinie, co zawsze, sprawdzam, czy oddycha, czy nic się nie stało. Gdy pies też nie daje oznak życia, bo najzwyczajniej śpi głęboko, patrzę, czy unosi mu się brzuch, czy oddycha.

Boję się, że kiedy ich zabraknie, zostanę sam. Boję się tego, że kiedy mama odejdzie, będę musiał Ją pochować - wiem, to naturalne i wszystkich nas to czeka, ale się tego po prostu boję. Mam prawie 30 lat i jakąś taką dziwną przypadłość. Nie mam też śmiałości do kobiet, by założyć własną rodzinę. Ale wówczas też myślałbym o moich najbliższych. Nikomu nie mówiłem nigdy o moich rozterkach, dlatego przynajmniej Wam mogę powiedzieć.

#iBD2J

To wydarzyło się we wrześniu 2014 roku. Stałam pod planem lekcyjnym w moim liceum, szukając odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Słyszę nadbiegającego z głębi korytarza człowieka. Wstępnie oceniam, że to chłopak; prędkość 10km/h. Odwracam się i niespodzianka. Grom z jasnego nieba, odlatuję na pół metra. Źle ocenił sytuację, dostałam z bara. Na licealnym rejonie nie jest kolorowo, ale moment...

...Łapie mnie. Przez kolejnych 5 sekund próbujemy utrzymać równowagę. Kiedy złapaliśmy pion, trzyma mnie za ramiona i przestraszony, patrzy głęboko w oczy przez kolejne 3 sekundy.
NO MYŚLĘ SOBIE - MIŁOŚĆ!
Jak w jakieś taniej komedii. Panienki w kinie szlochają!

Więc patrzę na niego w głębokim uniesieniu, wyczekując czym mnie uraczą jego usta.

Po chwili wykrztusił z siebie:

- KUR*A SORRY.

No romantyk, że mucha nie siada :D

#ziuKV

Zacznę od tego, że jestem wielkim fanem Realu Madryt.

Kilka lat temu, gdy jeszcze chodziłem do liceum, szkoła organizowała dzień sportu. Każdy mógł przyjść w jakiejś klubowej koszulce. Oczywiście ja pognałem do szkoły w śnieżnobiałej koszulce Realu.

Idę sobie z kolegami korytarzem i widzę dziewczynę, która też ma koszulkę tego klubu. Nie znałem jej, ale kojarzyłem z widzenia. Dla zabawy, żeby rozśmieszyć kolegów, podszedłem do niej, uklęknąłem i powiedziałem "wyjdziesz za mnie?". Zaśmiała się i powiedziała, że tak. Na korytarzu była niezła beka z mojego wyczynu. Ale jakoś do końca liceum nie gadaliśmy ze sobą więcej.
Skończyłem liceum. Poszedłem na studia. Na drugim roku studiów do mieszkania, które wynajmowałem ze znajomymi, wprowadziła się właśnie dziewczyna od śnieżnobiałej koszulki. Zaczęliśmy rozmawiać i spotykać się ze sobą...

W zeszłym roku znowu jej się oświadczyłem. Powiedziała tylko, że przecież już raz się zgodziła, to po co drugi raz pytam.
Więc chłopaki, uważajcie na żarty :)
Dodaj anonimowe wyznanie