#ihb4e

Miałem kiedyś psa. Ojciec wziął go, gdy miałem rok. Mały szczeniaczek. Kiedy rodzice szli, ze mną w wózku, na spacer do parku, Kora w jedną stronę szła, a w drugą wracała na moich kolanach.

Zawsze, kiedy było mi smutno, przychodziła i mnie pocieszała. Spała zawsze w moim pokoju, najpierw na podłodze, czekając, aż zasnę, a potem właziła na łóżko. Co jak co, ale owczarek niemiecki w łóżku trochę miejsca zajmuje. Kiedy uczyłem się grać na gitarze kładła się i słuchała, z zamkniętymi oczami. Czasami specjalnie urywałem w połowie utworu, żeby zobaczyć jej reakcję; podnosiła wtedy głowę i pytała wzrokiem, co się dzieje. Z pianinem było podobnie.

Kiedy rodzice zaczęli się kłócić i rozmawiać o rozwodzie, ja oczywiście siedziałem z uchem przy drzwiach i wszystko słyszałem. Wiedziałem, że ojciec zabierze Korę ze sobą. A ona do mnie przychodziła i ze mną leżała, lizała mi twarz gdy płakałem, czasem nawet szczeknęła, żebym przestał. Ze mną słuchała i chyba wiedziała co się dzieje, wiedziała, że nie będzie mogła więcej słuchać każdego dnia jak gram, że nie będzie mnie każdego dnia widzieć.

Ojciec zabrał psa ze sobą. Przychodził od czasu do czasu z nią, chodziliśmy na spacery, może raz na dwa tygodnie? Zawsze się cieszyła jak nigdy. Odstąpić ode mnie nie mogła. A potem pół drogi do nowego domu ojca piszczała. 

Różnie się z nią działo. Najpierw trafiła do ojca, potem na jakiś czas do stryja, a potem znów do ojca. Pomiędzy moim domem a domem ojca jest około kilometra, a między domem stryja - półtora do dwóch. Kora była posłusznym i grzecznym psem. Nigdy nie uciekała. Ale gdy trafiła do stryja, po kilku dniach uciekła. Oczywiście larum podniesione, bo ruchliwe ulice pomiędzy domami. Po kilku godzinach była pod naszym domem. Przenocowała u nas i następnego dnia była już u stryja. Po dwóch tygodniach znów uciekła. Ojciec stwierdził, że zabierze ją do siebie, bo stryj nie umie jej upilnować. Więcej już nie uciekała.

Podobno psy przeczuwają swoją śmierć. Być może dlatego, gdy ojciec (co zresztą zawsze robił, gdy ją wyprowadzał) spuścił ją ze smyczy, by sobie pochodziła gdzie chce, uciekła biegiem na jego oczach. Zadzwonił do nas i kazał nam jej szukać i nawoływać. Mieszkam w kamienicy do której są dwa wejścia: od ulicy i od podwórza. Nawoływaliśmy od podwórza, bo tam częściej bywała. Nie było. Poszedłem od ulicy. Otworzyłem bramę i zobaczyłem parę błyszczących ślepi. Czekała, aż wpuszczę ją do jej domu. Przenocowaliśmy ją.

Dwa tygodnie później ojciec zadzwonił z informacją, że Kora zdechła. Do dziś okropnie mi żal, bo wiem, że sama wolałaby umrzeć na moich kolanach. Ile bym dał, by przeżyć jeszcze jeden dzień z nią. By zagrać jej jeszcze raz, dla psa, który był ze mną lat 13. Siadam czasem i gram dla niej. Chyba byłaby szczęśliwa, gdyby usłyszała, czego się nauczyłem.
PinkRoom Odpowiedz

Wyjątkowa więź.

Julietta Odpowiedz

Nieco ponad pół roku tez pożegnałam swojego najlepszego przyjaciela po 15 latach... to ogromny żal i pustka. Jedyne co można zrobić to chyba postarać się o nową przyjaźń i dać jakiemuś pieskowi nowy dom. Trzymaj się, przeżyj po niej żałobę ile będziesz potrzebować, a potem pomyśl o drugim przyjacielu😊
P.s.
Dla mnie zwierzęta nie zdychają. Żadne. To określenie pasuje mi tylko dla jakiegoś wyjątkowo zwyrodniałego człowieka na przykład.

NeedYou Odpowiedz

Też mam owczarka niemieckiego. To prawda,w łóżku zajmują dużo miejsca. Mój Kenzo także ma ze mną podobną więź,potrafię Cie zrozumieć. Niech Kora ma się dobrze za tęczowym mostem. Trzymaj się cieplutko.

tramwajowe Odpowiedz

Też miałem psa ktory był ze mną od niemowlęctwa. Miałem 14 lat gdy zdechł, po prostu zasnął na swoim posłaniu. Ta data zawsze przyciąga moh wzrok w kalendarzu, a minęło przeszło ćwierć wieku.

rutabo

Jak mozna spac ze zwierzeciem w łózku? Jak byłem w skansenie XIX wiecznej wsi kujawskiej to przewodnik pokazywał chałupe gdzie był wydzielony zakątek dla kozy i innych zwierzat. Ale to było jeszcze w wiekach ciemnych, myslałem ze dokonał sie jakis postep, bo ani to higieniczne ani zdrowe.

kutyanya

@rutabo dlaczego mój własny prywatny pies nie jest higieniczny? Dbam o jego czystość, myję po spacerach łapki, dbam o zęby i piękną sierść. Na łóżku ma swój specjalny kocyk, na którym leży przytulona obok mnie. Nie porównuj proszę współczesnego psa do średniowiecznej kozy.

geekon Odpowiedz

To jest właśnie jedyna wada psów: zawsze zbyt krótko żyją.

rutabo Odpowiedz

Równie dobrze mozna zanosic modły do zmarłych, i tak nie usłyszy. Zwłaszcza że psy nie maja duszy.

geekon

Nie zrozumiesz, rutabo. Po prostu nie zrozumiesz.

ad13

A ludzie mają? W którym miejscu? Udowodnij - a jeżeli nie jesteś w stanie, logicznie będzie przyjąć, że w obu przypadkach jest to tak samo prawdopodobne i nieprawdopodobne xD

Dodaj anonimowe wyznanie