#zMj94
Jako że sklep jest bardzo duży, to każdy klient ma “ogon” w postaci któregoś z pracowników, dzięki temu mogą szybko doradzić, mają też pewność, że nikt mebli nie uszkodził. Kiedy mój chłopak poszedł na górę, to za nim udała się jedna ze sprzedawczyń i dyskretnie chodziła za nim, niby to poprawiając poduszki, a niby to ścierając kurze. W pewnym momencie mój chłopak, ze znanych tylko sobie powodów, postanowił sprawdzić, czy da radę pozbyć się “ogona” i przyśpieszył kroku. Sprzedawczyni też. Więc on przyśpieszył jeszcze bardziej. Ona też. Zaczął poruszać się truchtem. Ona też. Aż w końcu puścił się sprintem po schodach, a sprzedawczyni pobiegła za nim…
jakie to wkurzajace jest, serio
np. w Rossmannie tez tak robia, kiedys sie do takiego ochroniarza odwrocilam z nienacka, malo sie nie wywalil, smieszne to bylo
za kazdym razem, jak mi ktos dyszy w kark, spokojnie prosze o zaprzestanie sledzenia mnie ;)
@bazienka Teraz wystarczy kaszlnąć i się odsuwają ;-)
Ale to denerwuje, jak ktoś tak za tobą chodzi w sklepie. Na przykład jestem sobie w Rossmanie i przeglądam jakieś rzeczy, a gdzieś tam obok ochroniarz patrzy mi na ręce. No nie fajne to jest. Albo powiedzmy, że zaskoczyły cię "te babskie sprawy", więc przeglądasz sobie tam różne rzeczy w sklepie, a tu znowu ochrona stoi i patrzy.
Straszne jest traktowanie Klientów w sklepach jak potencjalnych złodziei.. Odechciewa się zakupów. Tak samo w drogierach na literę „D”, jak tylko wejdziesz już otacza Cię chmara konsultantek. Dlatego już kupuję wyłącznie przez Internet.
tru, w Douglasie tez jest dramat, w ciagu minuty 3 baby mnie obskoczyly...
Dziwne zachowaniw