#WzonZ
Nagle widzimy jego... Nasz stary znajomy, Precel! Podbiegamy od tyłu do kurdupla, bierzemy go we trzech na ręce i z bananami na ryjach krzyczymy "Preclu, kochany nasz, tęskniliśmy!".
Wtedy ogarniamy, że... to nie Precel. Przerażony facet patrzy po nas. Jeden pali buraka, dwóch pozostałych głupio rży ze śmiechu.
Odstawiliśmy biedaka na ziemię, grzecznie przeprosiliśmy.
Z jego perspektywy też musiało to nieźle wyglądać: trzech wielkich brodaczy podniosło jego, małego nieszczęśnika, i nazwało Preclem.
Przepraszamy, prawie Preclu.
#cFHH0
Ze snu wyrwało mnie bolesne szarpanie w okolicach podbrzusza... Wszystko działo się bardzo szybko. Spanikowałam i zaczęłam krzyczeć. Było ciemno, więc wstałam i chciałam zapalić światło, lecz mama była szybsza. Wbiegła do pokoju, zapaliła światło i zobaczyła swoją córkę, która stoi rozkraczona z bardzo mocno wplątanym nietoperzem.
Same nie potrafiłyśmy go uwolnić, więc ubrałam jakąś zwiewną, letnią sukienkę i pojechałyśmy do szpitala.
Widok płaczącej dziewczyny nie zrobił wrażenia, ale piski i dziko ruszająca się sukienka w okolicach bikini wprawiała w zdziwienie.
Lekarzy rozrywało ze śmiechu, gdy mnie ratowali.
Ostatecznie: nietoperz został uwolniony, a ja zostałam dwa dni w szpitalu z podrapaną kobiecością, ogromnym wstydem i ksywką "nietoperek".
#2ZirG
Nie przeprosił, nigdy nie przeprasza, chociaż byłoby za co. A ja do tej pory czuję się jak idiotka w jakimkolwiek makijażu.
#aQlba
Chcecie wiedzieć, jaka jest prawda?
Otóż w wieku 15 lat zostałam zgwałcona. Zaszłam w ciążę i pomimo tego, że dziecko przypominałoby mi o moim bólu, zdecydowałam się je urodzić. Mając 16 lat urodziłam. Musiałam połączyć szkołę z macierzyństwem. Dałam radę sama. Moja mama w ogóle mi nie pomagała. Nie miałam nikogo do pomocy. Przeszłam na nauczanie indywidualne, inaczej bym sobie nie poradziła.
Kocham mojego syna najbardziej na świecie i nigdy nie dałabym mu zrobić krzywdy.
Przykre jest to, że ludzie oceniają innych nawet ich nie znając. Nie jestem typową dziewczyną, która puszcza się w wieku 16 lat, a później dumnie robi sobie selfie z brzuszkiem. Nie piję alkoholu, nie palę papierosów. Tak że wiedzcie, że są na tym świecie młode mamy, które potrafią się zająć swoim dzieckiem i nie są patologią.
#eRCcx
Ano te mandaty, co mi szanowny tatuś kiedyś wlepił.
Dzięki, tato!
#ielMP
Akcja skupi się na krowach, bo to ich było najwięcej.
Rok 2005, w codzienność owego gospodarstwa weszła metoda zapładniania krów metodami zewnętrznymi, nie trzeba było wozić byków dziesiątki, setki kilometrów, tylko pobierano od nich nasienie i przewożono je do naszych krów w celu krycia. Chciałabym zaznaczyć, że to wtedy jeszcze było na niskim poziomie w Polsce i robiono tak, jak się uważało za słuszne. Ale nie będę tłumaczyć. Dopowiedzcie sobie ;)
Przez te marne parę lat życia nauczyłam się, że sklepowe mleko nie pachnie jak jest dobre, jest tylko barwy białej; ewentualnie jak jest zepsute strasznie śmierdzi. Ze swojskim mlekiem było inaczej; dało się wyczuć naturalny "aromat" i od razu się takiemu dziecku (mi) uszy trzęsły. Kocham wiejskie mleko, ale w mieście mało gdzie można takie dostać. Na wsi piłam je litrami.
Pewnego dnia zebrało mnie na płatki z mlekiem, wiec sięgnęłam po swoje ulubione kulki czekoladowe i nasypałam do miski. Otworzyłam lodówkę w celu znalezienia mleka. Szukam, szukam, a tu mleczka brak. Zazwyczaj stało w plastikowej butelce w bocznych drzwiach. Nagle... patrzę - na najwyższej półce coś białego, zbliżonego do mleka, leży zamknięte w słoiku owinięte reklamówką. Co ja mała mogłam się zastanawiać. Mleko to mleko. Otworzyłam, powąchałam, bez żadnego smrodku czy zapachu. Pewnie kupione - pomyślałam. No i wlałam je do chrupek, zjadłam, ale jakieś takie hmm... słonawe było? Takie zamglone, ale z kulkami akurat.
Wyobraźcie sobie minę dziadka, który przyszedł po słoik, który był pusty. To nie było mleko. To był "sok z byka". Na szczęście nie sprowadzany, tylko od naszego byka, miał iść na wymianę, a lodówka w pomieszczeniu gospodarczym się zepsuła.
Nie pamiętam jego barwy i smaku tak dokładnie, przez co mogę się jeszcze nacieszyć dzieciństwem i nigdy w życiu już nie napiję się mleka ze słoika.
Taka tam wiejska opowiastka. Ciiii... tylko dziadek z babcia owym wiedzą i sąsiad, który po to przyszedł.
#veDq0
#QDmaN
1. Pewnego dnia dzwoni do mnie mama znajomego, który poszedł na studia do tego miasta co ja.
Odbieram. W słuchawce słyszę:
- Mogłabyś zawieźć Piotrka do lekarza? Oddam ci za paliwo.
No to jadę po chłopaka, pewnie coś poważnego się stało. Połamał się albo rozciął coś i sam nie może dotrzeć ani do mnie zadzwonić i poprosić o przysługę. Na pewno jakiś wypadek w domu.
Na miejscu - Piotruś zasmarkany. Stos chusteczek, gorąca herbatka i obolałe gardełko.
Facet 20 lat nie wiedział, jak samemu zarejestrować się w przychodni i umówić wizytę.
2. Sylwia nie mogła przez trzy godziny trafić na stancję, bo rozładował jej się telefon i nie mogła sprawdzić w GPS, w którą stronę iść. Wstydziła się zapytać ludzi o drogę.
3. Daniela zalała podłogę, ponieważ nie wiedziała, że mokrego mopa należy po sprzątaniu wykręcić i odwiesić nad wiadrem, żeby z niego nie kapało.
4. Kamil (który studiuje dziennikarstwo i komunikację społeczną) przed inauguracją stał na korytarzu, a jego mama pytała innych studentów, jak dotrzeć do auli, bo on się "wstydkał".
5. Paweł nie zatrudnił się w Empiku, bo nie wiedział, gdzie ma zanieść podanie o pracę.
6. Ala nie ogarnia dlaczego zawsze brakuje jej pieniędzy, mimo że nie imprezuje. Wciąż nie doliczyła się, że jeśli codziennie będzie robiła "drobne" zakupy w Żabce i codziennie jadła obiad w restauracji, to wyjdzie jej to o wiele drożej niż jedne większe zakupy raz na tydzień w Biedronce.
7. Łukasz przyniósł na WF zwolnienie od mamy. Nie mógł ćwiczyć z powodu złego samopoczucia.
8. Bartek wyrzucił patelnię, bo zaschły na niej resztki jajecznicy i nie mógł jej umyć.
9. Parze (bawiącej się w dom na koszt rodziców) rodzice osobiście płacą rachunki. Tak, nie potrafią pójść z druczkiem do banku/na pocztę/ wklepać dane w internet, żeby zrobić to samodzielnie.
10. Agnieszka do dziś nie korzysta z biblioteki, ponieważ książek z półki nie podaje już pani bibliotekarka.
11. Milena i jej współlokatorka przez rok nie wyszorowały toalety, bo je to brzydzi.
Za to wszyscy z wymienionych powyżej wiedzą, jak się napić, jak sypiać z innymi i jak narzekać, że sesja jest trudna, oj joj joj.