#0IxGb
Moja mama, jeśli tak ją mogę nazwać, oprócz urodzenia mnie na przymus nigdy nic więcej dla mnie nie zrobiła. Zostawiła tatę, wyjechała za granicę, tam poznała kogoś innego. Mieszkałam wraz z tatą u jego wspaniałych rodziców, nie kochałam nikogo tak bardzo jak ich. Gdy tata ciężko na nas pracował (niestety taki miał zawód), opiekowała się mną babcia wraz z dziadziem, babcia była i jest nadal wspaniałą gospodynią.
W weekendy, kiedy tato miał wolny czas, poświęcał go tylko dla mnie. Byłam mała, lecz pamiętam do dziś, jakim oczkiem w głowie byłam dla niego. Jak się ze mną wygłupiał i bawił, pamiętam naszą wspólną relację, którą kochałam! Niestety, lata uciekały, a ja dorastałam. Tato to dostrzegał i widział, że przestaję być małą dziewczynką. Widziałam, jak mu jest z tym ciężko, że powoli sama wybierałam dla siebie ubrania, powoli zaczynałam interesować się kosmetykami i co najgorsze dla taty, zaczynałam postrzegać chłopców inaczej niż jako kolegów z ''podwórka''.
Z biegiem czasu w ''naszym'' życiu pojawiła się kobieta. Gdy tato przedstawił mi ją, nie myślałam o niej jako ''konkurencja'' czy może jako ''wredne babsko''. Nie! Chciałam, by tata miał kogoś, szczególnie że tato nigdy nie potrafił rozmawiać ze mną na temat pierwszego okresu czy współżycia. Jakoś mu się to udawało wyciągnąć z gardła, ale rozmawiając z nim o tym czułam to ''dziwne'' napięcie, którego nienawidziłam. Dlatego wiedziałam, że tacie jest potrzebna kobieta, choćby w tych sprawach.
I tak po parunastu latach wspólnego życia w jednym domu z moją macochą w zakupionym przez nich domu całkowicie straciłam kontakt z tatą. Teraz mając prawie lat 19 i mając narzeczonego, lecz jeszcze mieszkając z rodzicami, strasznie mi tego brakuje. Mam wspaniałego narzeczonego oraz dziadków, dla których zawsze będę ich córką (w końcu to oni mnie wychowali), ale bardzo żałuję tych kilku lat bez taty. Mieszkamy wspólnie w jednym domu, a potrafimy się do siebie nie odezwać czy nawet się nie widzieć. Mając pokój u góry (rodzice na dole), potrafię nie zejść na dół po jedzenie, bo nie chcę znowu wdawać się z nim w dyskusje na temat szkoły czy też mojego ''chłopaka''. Kocham tatę, bo gdy czegoś potrzebuję, zaraz mi to stara się dać, ale mam ogromny żal do niego, że po prostu mnie nie przytuli czy nie pogada ze mną o czymś innym niż o ocenach.
Coraz częściej chcę szybko zniknąć z tego domu. Przynajmniej będzie miał mniej nerwów przez mnie. Jest mi strasznie smutno, bo nawet nie wiem kiedy mój tato stał się siwy na włosach, a i ja nie mam już 6, tylko 19 lat.
To brzmi jakby Twój tata po prostu nie bardzo wiedział o czym ma rozmawiać z "nastolatką której pewnie tylko kosmetyki i chłopaki w głowie". Prawdopodobnie też w ogóle nie myśli, że Ty tego potrzebujesz, a wręcz przeciwnie, przyzwyczaił się i uważa, że tak wolisz. Więc jeżeli chcesz tego to albo mu powiedz, chociaż jeżeli nie potraficie prowadzić zwykłej rozmowy to może okazać się trudne, albo zaproponuj jakąś formę spędzenia razem czasu. Może wyjście we trójkę do kina na coś co się wszystkim spodoba, jakąś wycieczkę, grę planszową itp.
A tak poza tematem to naprawdę okropnie piszesz, robisz strasznie dużo błędów i bardzo źle się to czyta. Nie każdy musi być polonistą, ale na podstawie tego wyznania dałabym Ci góra z 13 lat i radziłabym nad tym popracować.
Dziewczyna nie zrobiła żadnego błędu ortograficznego, a nawet interpunkcyjnego, jeśli uważasz inaczej to sprawdź sobie w słowniku. Branie czegoś w cudzysłów również nie jest błędem. Podejrzewam że twoje wypociny czyta się o wiele gorzej
@djathi
Wyznania są czasami edytowane nim trafią do poczekalni.
Poza tym historia jest trochę niespójna. "Po kilkunastu latach wspólnego życia z moja macochą"? To kiedy ona się pojawiła u was? Jak miałaś 6 lat czy "naście"?
"Mając pokój u góry (rodzice na dole), potrafię nie zejść na dół po jedzenie, bo nie chcę znowu wdawać się z nim w dyskusje na temat szkoły czy też mojego ''chłopaka'" - oraz to co wskazał @Selevan1, obstawiam nastolatkę zazdrosną o ojca bo związał się z inną kobietą. "Kocham tatę, bo gdy czegoś potrzebuję, zaraz mi to stara się dać, ale mam ogromny żal do niego, że po prostu mnie nie przytuli czy nie pogada ze mną o czymś innym niż o ocenach" - nastolatka (19 lat) raczej nie marzy o przytulaniu przez ojca (ma od tego chłopaka). Jaglanka ma rację co do wieku autorki
Kiedy tata pyta córkę o szkołę, to już jest jakieś zainteresowanie. Nieudolne, ale on nie wie jak inaczej. Nie uciekaj, unikanie i wyprowadzka nie poprawią sytuacji. Może jeśli przeszkadza Ci w jaki sposób Tata interesuje sie Twoim życiem, spróbuj szczerze zainteresować się jego życiem.
Może trzeba wprost: tęsknie za tym jak było jak bylam mała. Jeśli nie wiesz jak budować relację z nastolatką, to teraz możemy budować na nowo z młodą kobietą.
Okropny jest ten przeskok między "tata zauważył, że przestaję być małą dziewczynką", a "prawie nie rozmawiamy ze sobą".
Pogmatwane to strasznie.
@Vito857 Mając nastoletnie dziecko widzę jak trzeba codziennie pracować, nic nie przegapić, nadążyć za człowiekiem który się zmienia i sam tego czasem nie rozumie. To trudne i jest duża pukusa zrzucić to na matkę.
Bo kobieta jest bardziej emocjonalna, ma kontakt ze swoimi uczuciami, jest empatyczna.
Staram się, ale rozumiem ojca z tego wyznania.
Też się pogubiłem.
I ktoś się dziwi, że matka odeszła? Jak nawet córka nie wytrzymuje tej atmosfery i nie chce schodzić po jedzenie?
Rodzic, któremu jest ciężko bo dziecko zaczyna wybierać sobie samemu ubranie nie wygląda na zdrową społecznie osobę. Tak samo, że córce się chłopcy zaczynają podobać czy że trzeba o miesiączce porozmawiać. To są naturalne tematy i naturalne zmiany. Oczywiście zmiany nie są łatwe dla ludzi. Ale to naprawdę brzmi bardzo niezdrowo, bo wychodzi na to, że córka była akceptowana jedynie w formie małej i pełni zależnej istoty.
19 lat i już narzeczony, no ładnie
Nie dziwie sie ze matka dala noge juz na starcie