#5GOFE
Mój przyjaciel od urodzenia miał problemy z sercem i z nerkami, w technikum zachorował na cukrzycę, a w zeszłym roku dopadł go cholerny koronawirus... No i się zaczęło - szpital, dom, dom, szpital i tak w kółko. Święta przeleżał na łóżku szpitalnym. Cały czas powtarzałam mu "Stary, złego diabli nie biorą". Kuba każdemu powtarzał, że jest dobrze. Wrócił do zdrowia, ale na krótko. Pół stycznia to była tragedia! A co najgorsze, stracił wiarę w siebie i zaczął się poddawać.
Z odwiedzinami był dramat, więc kontakt mieliśmy głównie przez telefon. Pewnego razu gdy dzwoniłam to płakał, że przykro mu, bo żona będzie wdową, synowie go zapomną, że nie zobaczy mojego dzidziusia, ale będzie nad nami wszystkimi czuwał... Płakałam razem z nim, ale starałam się go podtrzymać na duchu "Kuba, nie pierdziel głupot, kto mi będzie dziecko bawił, jak pojadę z mężem na wakacje na Majorkę czy Cypr? Ty dwóch bąblów miałeś naraz, to wprawy nabrałeś", on na to, że ja też niejeden raz z jego chłopcami siedziałam, więc i z jednym dam radę...
Dwa tygodnie temu zadzwonił i podczas rozmowy życzył mi szczęśliwego rozwiązania ciąży, dużo zdrowia i szczęścia dla całej mojej rodziny. "To do zobaczenia, diablico" usłyszałam przed końcem rozmowy. Rozpłakałam się tak bardzo, że nie mogłam złapać tchu...
W nocy po tamtym telefonie Kuba zmarł.
Ciężko sobie z tym radzę i nie wyobrażam sobie, co czuje teraz jego rodzina, ale wiecie co? On teraz czuwa nam nami. Wiem to!
Czuł, że niestety zbliża się koniec i się pożegnał.
Szczere wyrazy współczucia.
Nie smieje sie, historia ojojoj ale... Przeczytałem " Jestem z Lidla"
Ja też tak przeczytałam...
Przykro mi..
Moje kondolencje. Miałaś naprawdę zajebistego przyjaciela. Trzymaj się tam ciepło i dbaj o siebie :)
Zajebisty gostek.
Bo umarł? Nie rozumiem.
Wiesz co, po pierwsze uważam, że nie powinnaś myśleć o tym jak czuje się jego rodzina - dokładasz sobie tylko trosk, bo z całym szacunkiem do przyjaźni - nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazić. A po drugie myślę by okazać wdzięczność opatrzności, że mogłaś się z nim pożegnać - nawet przez telefon. To naprawdę bardzo wiele!
Dlaczego na anoninowych zawsze trzeba byc rodzicem 'cudownych' dzieci?
Już miałem nadzieję że powiedział do zobaczenia bo jednak już mu lepiej czy coś..
Ale nie zauważyliście, że to kolejny "wyciskacz łez". "Mój przyjaciel od urodzenia miał problemy z sercem i z nerkami, w technikum zachorował na cukrzycę, a w zeszłym roku dopadł go cholerny koronawirus... No i się zaczęło - szpital, dom, dom, szpital i tak w kółko. Święta przeleżał na łóżku szpitalnym." Z Koronką leży się cały czas w szpitalu i nie wypuszczają do domu. Wpis z 01.03 czyli dwa tygodnie wstecz to połowa lutego. Autorka na Koronkę przetrzymała kolegę prawie dwa miesiące (do szpitala trafił przed świętami). Pod respiratorem nie leżał bo z nią rozmawiał przez telefon i to kilkakrotnie.Chory na serce, nerki a do tego cukrzyca - jak by najpierw chorował na cukrzycę było by to bardziej prawdopodobne bo kwasica towarzysząca cukrzycy uszkadza pozostałe organy. A do tego te ckliwe cytaty z rozmów telefonicznych.
1. Możliwe, że gdy nie był już zakażony, to mogli go na jakiś czas wypisać.
2. Członek mojej rodziny przeleżał w szpitalu 1,5 miesiąca z powodu Covida, więc 2 też jest możliwe.
Jak Ci nie odpowiada, to trzeba było przewinąć dalej i nie czytać..
@Emilmn - ale wiesz, że jak się nie przeczyta to nie powinno się komentować. Przeczytałem i się do tego wpisu odniosłem wyrażając moje własne zdanie do czego mam prawo i do czego służą właśnie komentarze. Według mnie autorka przesadziła z ilością chorób (przesłodziła opowiadanie), przez co podważam jego prawdziwość. Z treści wynika, że w szpitalu był z uwagi na Covida, ba i do tego leżał tam z przerwami. Wystarczyło napisać, że co prawda wirusa udało się zwalczyć ale problemy z sercem się pogorszyły przez co ponownie wylądował w szpitalu i opowiadanie zyskało by na wiarygodności.
@bylylektor Dobrze.. ale może autorka nie potrafiła wyrazić tego w sposób jaki ty byś chciał. Wiele osób umiera teraz przez Koronę a pozostałe choroby, z którymi pacjent się zmaga idą w zapomnienie bo "wirus".. Może i w tym przypadku tak było? Nie ma co gdybać, opcji jest wiele a wyznanie takie
Przykro mi i współczuję. Życzę zdrowia dla maluszka ♥️