#VNx5x

Czasem z moim chłopakiem robimy sobie różne świńskie żarty. Generalnie zabawa ta polega na nieznacznym, acz stopniowym przekraczaniu granic ogólnie pojętej przyzwoitości. Chwilami wkręty, które są uskuteczniane, mogłyby być uznane za chamskie i ktoś na naszym miejscu mógłby poczuć się poważnie obrażony. No, ale cóż – nam to sprawia radochę.
Wczoraj na przykład ukochany ukradkiem nagrał moje jęki podczas uniesień, a następnie ustawił je jako dzwonek w mojej komórce.

Przekonałam się o tym dzisiaj, kiedy zadzwonił do mnie podczas ważnego zebrania w mojej pracy...

#eOF1P

Historia o mojej kochanej mamusi.

Moja mama jest już w podeszłym wieku i ostatnio zaczęła się trochę zapominać. Postanowiliśmy, że nikt oprócz mnie i taty nie będzie o tym wiedział. Ale długo to nie trwało.

Pewnego pięknego dnia poszliśmy do kościoła. Wszystko ładnie pięknie, nic się nie dzieje. Ksiądz jest w połowie kazania i w tym właśnie momencie moja mama zaczyna śpiewać "O Panie nasz".
Wszyscy na nią patrzą, ale że mama nie kończy śpiewu, to reszta kontynuuje razem z nią.

Po chwili mamie przypomina się tok mszy i pyta mnie:
- A oni to zwariowali? Żeby tak księdzu przeszkadzać? Nie do pomyślenia.

#HvbEH

Od zawsze mam bardzo delikatne ciało, co jest plusem i minusem.

O delikatnej skórze będzie dzisiaj. Mimo tego, że jestem delikatna, lubię mocny, czasami ostry seks i klapsy.
Ostatnio byłam z lubym i znajomymi nad morzem, wiadomo przyjemny klimat, odpoczynek itp. Wieczorem ja z facetem już w łóżku w wiadomym celu. Klapsów co niemiara itp.

Rano wstajemy, a ja posiadam pięknego siniaka w kształcie ręki. Cóż, nie należę do osób wstydliwych, więc mówi się trudno, żyje się dalej, nie rusza mnie wzrok zdegustowanych kobiet i dziwny facetów. Szykujemy się na plażę.

Siedzę na plaży, opalam się, czytam książkę, facet w wodzie, znajomi gdzieś tam krążą.
Leżę na brzuchu, relaksuję się. Po chwili podchodzi do mnie chłopiec plus minus 10 lat.
Tekst mnie zabił:
- A pani co spsociła?
- Słucham?!
- No ma pani siniaka po karze. Ja takie miałem jak tata był zły, ale już nie mieszka z nami. Pomóc pani uciec?

Mnie zamurowało, kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć, więc powiedziałam, że nic mi złego się nie stało, że to tylko wygłupy i przypadek, tak że może spać spokojnie. Gdy trzy razy się jeszcze spytał, czy na pewno się nie boję mojego ''przyjaciela'' (jak to określił), usiadł ze mną na kocu i opowiedział jak miał tatę kata, ale z mamą uciekł i teraz są szczęśliwi, że przyjechali nad morze pierwszy raz w jego życiu, bo mama dostała ''pieniążki z 500+'' (opowiedział mi o co chodzi z 500+, znał nawet zasady przyznawania i to szczegółowo, jakie dokumenty trzeba załatwić itp., mówił wszystko poprawnie, wiem, bo jestem księgową i musiałam się z tym zapoznać). Był strasznie inteligentny, w życiu nie spodziewałabym się takiej wiedzy po 10-latku. Pogadaliśmy, poczęstowałam go żelkami, ucieszył się, bo też takie lubi i poszedł.
Patrzyłam jak idzie i myślałam jakim zwyrodnialcem trzeba być, żeby takiemu złotemu dziecku krzywdę zrobić.

#TUhgY

Będąc w liceum, miałem nauczyciela od chemii, który był wyjątkowo wyluzowany. Pamiętam, że na początku jednej z lekcji, kolega, niby żartem, zapytał naszego belfra, czy ten ogląda może „Breaking Bad”. Nauczycielowi zaświeciły się oczy, uśmiechnął się, a następnie zamknął książkę, z której pomocą miał zamiar prowadzić lekcję, a następnie przez resztę zajęć opowiadał nam krok po kroku, jak wygląda produkcja metamfetaminy, odwołując się do konkretnych scen z serialu. Facet tak się wczuł, że nawet porozpisywał na tablicy wzory chemiczne i w zasadzie przedstawił nam gotowy przepis na wytworzenie narkotyku o potężnej wartości rynkowej. Może niezbyt to rozsądne uczyć dzieciaki o takich rzeczach, ale jakże to było dla nas fascynujące! Monologu naszego wykładowcy nikt nie ważył się zakłócać. Nawet dzwonek na przerwę nie ruszył nikogo z ławki!

#SrMvc

Po ukończeniu technikum urwał mi się kontakt z paroma znajomymi, z którymi wtedy naprawdę dobrze trzymałem. Jedną z takich osób był M. Pochodził z ubogiej rodziny, ale jako człowiek był w porządku, szanował ludzi, był miły, często więc przebywałem w jego towarzystwie. Stał się mi jak przyjaciel. Przechodząc więc do sedna tej historii...

Otóż dostałem ostatnio przeniesienie z pracy do innego miasta, gdzie właśnie przypadkiem spotkałem M. Zaczęliśmy rozmawiać i tak od słowa do słowa dowiedziałem się, że ma żonę i dziecko ma utrzymaniu, ale zanim zapytał mnie jak mi się życie ułożyło wspomniał, że dorabia jako diler, by móc utrzymać rodzinę. Powiedział mi o tym ot tak - po prostu cały czas ma do mnie zaufanie.

No cóż... Pracuję w policji... W wydziale antynarkotykowym.

#bFMvX

Ostatnio byłam świadkiem bardzo ciekawej sytuacji w jednym ze sklepów. Mieszkam blisko sklepu, więc często w nim bywam robiąc codzienne zakupy i widziałam wiele sytuacji, ale ta po prostu powaliła mnie na kolana.

Stałam sobie przy jednej z półek wybierając paluszki i orzechy. Obok mnie stała dziewczyna, dość młoda. W pewnej chwili zadzwonił do niej telefon tak głośno, że aż się wystraszyłam i wyrwałam z moich rozmyślań na dręczące mnie pytanie: paluszki słone czy nie? Ale do rzeczy.
Nie chciałam podsłuchiwać, co mówi ta dziewczyna, ale mówiła głośno i nie dało się jej po prostu nie słuchać. A jej rozmowę słyszałam mniej więcej tak: "Cześć, kotku... Mh... tak, tak... Słuchaj, mam pytanie, chcesz na obiad kurczaka z warzywami, pstrąga czy wołowinę? Kurczaka? Dobra, no pa, pa".
Naprawdę nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że dziewczyna rozłączyła się i sięgnęła po kocią karmę, mówiąc przy tym "No to smacznego...".
Na pożegnanie uśmiechnęła się do mnie i powiedziała tylko, że chłopak był niegrzeczny i poszła.

Naprawdę nie wiem, co zrobił jej luby, ale musiał grubo przekroczyć granicę wytrzymałości tej dziewczyny. Takiej satysfakcji w oczach i złowieszczego uśmiechu jeszcze nie widziałam ;)

#uEvV1

Jak miałam 18 lat, to poszłam do salonu tatuażu i poprosiłam o dziarę z kodem kreskowym na wewnętrznej stronie przedramienia, bo uznałam, że to takie cool, futurystyczne i w ogóle. Teraz jestem na studiach zaocznych, a dorabiam sobie pracując na kasie w jednym z dużych supermarketów. Wczoraj coś mnie podkusiło i postanowiłam, za pomocą czytnika, zeskanować mój tatuaż. Okazuje się, że jestem kurzym rosołem za 1,49 zł od Vifona.

#abSQh

Moja przygoda z "ciocią z Ameryki" rozpoczęła się bardzo wcześnie, gdyż w wieku 9 lat. Dostając okresu nie wiedziałam co to. Nie wiedziały też tego inne dziewczynki z klasy.

Dostałam go w szkole, podczas jednej z przerw. Zauważyły to moje przyjaciółki, które jednoznacznie stwierdziły, że umieram. Uwierzyłam też w to i ja. Koleżanki zaprowadziły mnie do łazienki, położyły na ziemi, a ja "ostatkiem sił" powiedziałam, żeby poinformowały moich rodziców o mojej śmierci. Koleżanki poszły zatem na lekcję. Kiedy wychowawczyni zapytała się gdzie jestem, jednogłośnie odpowiedziały, że umieram w łazience i mam wylew. Zdezorientowana nauczycielka pobiegła do łazienki, lecz w przypływie emocji straciła przytomność na korytarzu. Huk upadającego ciała usłyszała inna nauczycielka, która wybiegła z sali i od razu przystąpiła do reanimacji. Dopiero wtedy koleżanki powiedziały o moim stanie.

Nauczycielka przyszła do mnie i od razu stwierdziła jaka przypadłość mnie złapała. Nie wierzyłam w żadne słowo nauczycielki. Dopiero po 4-godzinnym tłumaczeniu mamy zrozumiałam, że nie umieram, a stałam się kobietą.
Dodaj anonimowe wyznanie