#DngUR
Miałam go trochę za dziwaka, bo za każdym razem jak wpadałam na niego na mieście mówił, że nie jest stalkerem i jak najszybciej odchodził.
Pewnego razu jakaś rura pękła u mnie w łazience. Hydraulik obiecał przyjść następnego dnia rano, a tymczasem ja miałam nie używać prysznica. I tu pojawił się problem. Wieczorem miałam ważną randkę, przed którą chciałam się wykapać. Czy chciałam, czy nie, zapukałam do mojego dziwnego sąsiada i wyjaśniając sytuację, zapytałam, czy mogę skorzystać z jego łazienki.
Od tamtego czasu zawsze, kiedy mnie widział, zatrzymywał się na krótką rozmowę. Rozmawiało nam się świetnie. Był zabawny, inteligentny i miał w sobie to coś. Przyznam szczerze, że bardzo mi się podobał. W końcu pewnego razu zaprosił mnie do sobie pod pretekstem zobaczenia nowych Avengersów (obydwoje mieliśmy strasznego fioła na punkcie Marvela), których udało mu się pobrać. Tamtego wieczoru powiedział mi, że od kiedy tylko się wprowadziłam, bardzo mu się spodobałam, tylko kompletnie przy mnie dębiał i nie wiedział co robić. Aż do incydentu z łazienką, kiedy powiedziałam, że idę z kimś na randkę. Stwierdził, że musi wziąć sprawy w swoje ręce, zanim będzie za późno.
Teraz też korzystam z jego łazienki. Jest moim mężem.
Szczęścia życzę. Mam nadzieję, że obecny mąż nie skrzywdził tamtego gościa od randki
Jakoś tak skojarzyl mi sie serial z netflixa "you"? 🙄🙄
Nie skrzywdził, nawet mu pomógł bo dzięki niemu tamten miał świeżutką pannę. I to była jakaś ważna randka, więc całkiem możliwe że skończyła się nie tylko na konsumpcji popcornu i coli.
Przyjemna historia, chociaż ten tekst o niebyciu stalkerem "za każdym razem" trochę nietypowy.
często wykorzystywany w takich tandetnych amerykańskich komediach...