Kilka lat temu na zagranicznym kilkumiesięcznym projekcie zostałam zakwaterowana z pewnym Niemcem, który oprócz spotkania się z kilkoma dziewczynami naraz miał jeszcze jedno hobby. Lubił gotować, robił to całkiem nieźle, ja również lubię od czasu do czasu zabłysnąć w kuchni.
Miałam go za całkiem ogarniętego, dopóki nie spytał, gdzie kupuję małe paczki makaronu, bo on jak ugotuje, to musi go jeść przez trzy dni.
Uświadomiłam go, że może wrzucić część makaronu z paczki. Tego dnia jego życie zapewne stało się prostsze.
Dodaj anonimowe wyznanie
A może on te dziewczyny zapraszał żeby mu pomogły jeść makaron, bo jak nagotował całą paczkę to trochę tego wyszło.
Przypomniało mi się jak miałam 23 lata i zadzwoniłam do mamy, czy makaron się ugotuje jak nie dodam oleju do wody (bo nie miałam)😅
Nigdy nie dodaję oleju.
I znowu słowiańska krew ratuje tych z zachodu ... i tak od wieków ...;)
Przydałyby się takie mniejsze paczki makaronu dla jednej osoby
W ogóle taki urok mieszkania i gotowania samemu, że paczki w zasadzie każdego jedzenia są za duże, jeśli chce się zjeść coś tylko raz czy dwa, a nie codziennie przez tydzień :(
Sa w Żabce
Szczególnie gdy jedyny duży sklep w okolicy to ten z mega pakami...
Chcesz kupić kawałek mięsa na 1 kotleta a wychodzisz z 1,75 kg schabu bo mniejszych ilości nie było...