#hGhOK

Dziś miałam bardzo kiepski dzień.
Muszę zdecydować, czy mimo ciężkiej pracy zrezygnuję z rozwijania pasji i nie będę dawać się poniżać jeszcze przez 2 lata, czy dalej sobie będę na to pozwalać na każdym kroku – jednym słowem ciężko.
Jechałam cała zapłakana autobusem, starałam się na nikogo nie patrzeć, ale ktoś postanowił spojrzeć na mnie. Młoda dziewczyna przyglądała mi się, aż w końcu uśmiechnęła się i wyciągnęła chusteczkę. W końcu wstała i przytuliła mnie. Zapytała, co się stało, więc przedstawiłam jej zarys mojej historii. Wychodząc, znowu mnie przytuliła, a ja podziękowałam jej i powiedziałam, że gdyby było więcej takich ludzi jak ona, to mniej takich jak ja musiałoby płakać.

Dziękuję Ci koleżanko za pomoc i za dobrą radę. To, że tam byłaś, wiele dla mnie znaczy, bo sprawiłaś, że ten koszmarny dzień stał się tylko złym dniem.

#et0YO

Mam 30 lat i jestem prawiczkiem. Żadna kobieta mnie nie chce. Od dawna marzę o seksie, ale nikt nie chce mi go dać. Nie potrafię nawet z nimi rozmawiać. Kiedy podchodzę do kobiety zaczynam się strasznie pocić, a całe moje ciało się trzęsie. Próbuję ugasić swoje podniecenie obserwując samotne kobiety przechodzące pod moim oknem, ale niestety nie mogę podejść do nich bliżej. Błagam koledzy, powiedzcie mi jak mieć seks.

#bLj57

Mam 40 lat i coraz częściej wspominam moje beznadziejne dzieciństwo. Byłem drugi i czułem się zaniedbywany. Zawsze sam. Ojciec awanturnik i alkoholik, zazdrosny o moją bliższą więź z matką. Mieszkanie w jednym pokoju we trójkę i słuchanie pijackich awantur zza ściany. Ucieczki do babci i radiowóz zabierający ojca na wytrzeźwiałkę. Bieda, brak wsparcia od matki. I nowi mężczyźni, którzy mieli być moimi ojczymami. Siostra w ciąży w wieku 17 lat. Potem nowy ojczym (narcyz), przez niego nie odzywałem się do nich przez prawie 10 lat.
Zawsze musiałem liczyć na samego siebie. Nikt nic mi nie dał. W wieku około 25 lat otrzymałem szansę wyjazdu za granice. Skorzystałem i dorobiłem się mieszkania. Teraz mam w miarę stabilną sytuację, ale mam też duże problemy. Nieprzerobione traumy z dzieciństwa. Wiem, że powinienem iść na terapię. Odczuwam złość do ojca, ale i matki, która też mnie zdradziła i zaniedbywała. Wyszło nawet, że to ja pomagałem mamie. A teraz mama pomaga siostrze, bo ta od młodości robi tylko problemy – wiele dzieci, różni ojcowie. Mnie nigdy nie pomogła, zresztą ja nie proszę, dam radę. W dysfunkcyjnych rodzinach tak jest, że jedno jest narcystyczne, a drugie to stłumiona przez niego ofiara. Jedno będzie uważało, że wszystko się mu należy, a drugie będzie grzeczne bez potrzeb. Mógłbym tak pisać i pisać. To wszystko jest takie bolesne i wraca za każdym razem.

#GqN3s

Nienawidzę chodzić na badania okresowe. Czy to do pracy, czy dawniej do szkoły. Nie chodzi o to, że się ich boję. Nie przeszkadza mi to, że mają specyficzny styl bycia. Ba, nawet nie o kolejki do nich i kłótnie, kto teraz wchodzi. 
Na takich badaniach zawsze pojawia się pytanie o wzrost i wagę. Jak powiem, że 150 cm, to trochę podśmieją się, że „kruszynka” idzie do pracy. Ale jak usłyszą, że ważę 42 kg, to istny dramat. Jedna kobieta kazała mi przytyć, przynajmniej do 50. Tylko że z moim wzrostem byłaby to co najmniej górna granica normalnej wagi.

Jest mi dobrze moją wagą i przyzwyczaiłam się do komentowania obcych ludzi. Ale jeśli lekarz każe mi przytyć, bo ledwo ponad 40 to mało, to bardzo mnie frustruje.

PS Ostatnio przytyłam te 2 kilo ponad 40. Ale co z tego, skoro i tak zostałam zaszczycona niewybrednym komentarzem lekarki.

#LjFhB

Wczoraj zadzwoniła kuzynka, żebym przyszła zobaczyć kota jej brata. Myślę sobie, że pewnie przebrali go w jakieś ubranka świąteczne. Wchodzimy z narzeczonym do nich, witamy się, coś mi nie gra. W łazience karton z kocykiem, ich kotki nie widzę. Przemknęło mi tylko przez myśl: nie żartujcie sobie, że kupiliście nowego kota.
Chwilę później wyciągają małego kocura rasy ragdoll. Urocze stworzenie, OK, ale czemu go kupili? Powód: kotce, którą mają, odbiło i stała się agresywna. Nowy kotek jest prezentem dla ich synka, któremu dopiero co stuknął roczek.

Dla wyjaśnienia – mieszkam z tymi ludźmi w jednym dużym domu, mamy tylko oddzielne wejścia. Znam tę kotkę od małego, pilnowałam jej na samym początku, jak nie mieli czasu. W późniejszym okresie przychodziłam i normalnie się głaskała, tak samo było, jak urodziło się dziecko. Kotka całymi dniami go pilnowała, leżała pod wózkiem, ogólnie dobrze się zachowywała. Teraz pokazują mi rączkę młodego: „Tutaj go ugryzła, popatrz”. W porządku, ugryzła, ale czemu? Otóż mój kuzyn, a ojciec tegoż dziecka i właściciel kota, ma tragiczne przyzwyczajenia odnośnie do zabaw ze zwierzętami. Kotkę często straszył, popychał ją na podłodze, tak aby zatrzymała się dwa metry dalej itp. Z naszą suczką owczarka niemieckiego bawi się na zasadzie wiecznego drażnienia, rzucania się na nią z góry, przepychania. Pies zaczyna gryźć w obronie. On nie widzi w swoim zachowaniu nic złego. Pies mieszka w kojcu, aktualnie zajmuję się nim tylko ja z narzeczonym, chodzimy na spacery, normalnie się bawimy, tresujemy. Kuzyn tak samo uczy takich „zabaw” syna, który ciągnie kota za ogon, sierść (kotka jest dosyć puchata). Dziecko tak samo zachowuje się względem owczarka i mojego innego psa, starego yorka, który jak tylko widzi młodego, to pokazuje zęby. Też go kiedyś pociągnął za ogon.

Teraz posadźcie niewinne, nierozumne jeszcze dziecko, którego rodzice podżegają do dręczenia (tak to trzeba nazwać) kota, a po drugiej stronie zwierzę, które usiłuje się bronić. Siedzą tak ze sobą całymi dniami, kot się czuje, jakby był z oprawcą w domu i zaczyna świrować. Nawet nie wiecie, jaka kotka przerażona była, kiedy przyszliśmy. Leżała w kącie kanapy, na każdy krok w jej stronę odpowiadała syczeniem.

Decyzja zapadła z ich strony – „Uśpimy ją albo oddamy, bo jej odwaliło, agresywna jest”. Moje sugestie, żeby iść do weta, może coś ją boli – „Nie”. Sugerowanie, że dziecko coś zrobiło nieświadomie kotu – „Nie, to wszystko jej wina”...

Brak mi słów, nijak przegadać ludzką głupotę. Nowy kot zapewne skończy tak samo, był kupiony pod wpływem chwili, jest prezentem. Żal mi tych zwierząt.

#CE1Ir

Jestem dorosłym facetem, który przechodzi przez piekło rodzinnego kryzysu. Moja mama pokłóciła się z moim ojcem. Sprawa jest na tyle poważna, że rodzice planują się rozwieść. Póki co postanowili przez najbliższe miesiące pożyć w separacji.
Zapytałem ojca, czy potrzebują jakiejś pomocy z mojej strony. Powiedział, że poradzą sobie.

Tydzień temu, gdy wróciłem z pracy do mieszkania, które wynajmuję, zastałem mojego staruszka rozwalonego na sofie w salonie. Leżał w samych gaciach oraz uświnionej koszulce i pijąc piwo, które wczoraj włożyłem do lodówki, oglądał „Jaka to melodia?”. „Burrrp… Co ty za sikacze kupujesz, młody?!” – rzekł na powitanie.
Tatko mówiąc, że „poradzi sobie”, miał na myśli, że weźmie zapasowe klucze do mojego lokum i pod moją nieobecność wprowadzi się, zajmie mój pokój i sukcesywnie zacznie wyżerać zawartość mojej lodówki! Mimo że jestem wściekły jak jasna cholera, to postanowiłem wybaczyć mu ten brak taktu i pozwolić przez jakiś czas mieszkać u mnie.

Wczoraj, kiedy wpadła do mnie koleżanka, co do której mam pewne romantyczne plany, mój wspaniały rodziciel zaczął prawić jej dość niezręczne komplementy. Dotarło do mnie, że sytuacja zaczyna być nieco patologiczna i… zapisałem rodziców do najlepszego psychologa dla par w naszym mieście. Trzymajcie kciuki. Muszę się tego zgreda jakoś pozbyć!

#L8LLh

Rzecz o tym, jak wygląda dostarczanie przesyłek oraz listów poleconych przez niezastąpioną Pocztę Polską.

Niejeden raz zdarzyło się mi, oczekując na paczkę, znaleźć w skrzynce awizo. W większości przypadków byłam pewna, że w domu na pewno ktoś był, więc dlaczego awizo? Sprawa się wyjaśniła, gdy wychodząc z psem, spotkałam na klatce panią listonosz z plikiem wypisanych już awizów... 
Może źle rozumuję, ale płacąc za paczkę, chyba nie płacę za to, żeby leżała na poczcie na drugim końcu miasta, bo pani nie chce się wykonywać pracy, za którą jej płacą...
Dodaj anonimowe wyznanie