#Sjrys
Miałam jakieś 8 lat, kiedy zaniepokojenie rodziców wzrosło na tyle, że zabrali mnie do psychologa. Świadomość na temat spektrum autyzmu nie była wtedy w Polsce zbytnio rozwinięta, a i ja nie byłam modelowym przypadkiem, więc minęło trochę czasu, zanim otrzymałam diagnozę. Mimo zaledwie kilku lat na karku zdążyłam już wtedy zauważyć, że jakakolwiek „inność” nie jest dobrze postrzegana. Bardzo chciałam być jak inne dzieci, mieć przyjaciół, dobrze się bawić.
Przez następne 10 lat wiele się zmieniło. Chodziłam regularnie na terapię, uczyłam się żyć z innymi ludźmi, kompensować swoje braki obserwacją, inteligencją i szybkim reagowaniem. Sporo dało mi wspólne wychowanie z rodzeństwem, sporo dał mi rozwój techniki (nagle okazało się, że można ignorować ludzi, nie mówić do nich i gapić się bezmyślnie w jakiś punkt i być uznanym za normalnego – byleby tym punktem był twój smartfon...). Gdyby ktoś teraz spotkał mnie na ulicy, nawet rozmawiał przez dłuższą chwilę, w życiu nie powiedziałby, że coś jest nie tak. Poszłam do normalnego liceum, jednego z lepszych w mieście i dobrze sobie tam radzę, utrzymuję nawet bliższe kontakty z kilkoma osobami.
Czyli co, mamy happy end?
Niekoniecznie. Zwykłe, codzienne życie jest dla mnie szalenie męczące. Nawet moi najbliżsi nie zauważają, jak wiele mnie kosztuje udawanie normalności. Wielu z nich uważa mnie za „wyleczoną”. A ja wciąż potrafię przespać ciurkiem 16 godzin po ciężkim dniu w szkole, dostać nagłego załamania nerwowego. Od stresu przed kontaktami międzyludzkimi wykraczającymi poza wypracowany schemat chce mi się wymiotować, trzęsą mi się ręce.
80% osób z zespołem Aspergera nie ma stałej pracy, większość mieszka dalej z rodzicami, tylko jakiś śmieszny procent zakłada własne rodziny. Boję się, że mi też nie uda się udźwignąć tego wszystkiego, a moja rodzina uzna mnie za darmozjada, bo przecież „wyrosłam z autyzmu” i to żadna wymówka.
#30vUI
Gdy tylko weszli, od razu przeszli do rzeczy: „Kaśka, usiądź. Weź głęboki oddech. Uwaga! Będziesz ciocią!” – powiedział Maciek. Szczęka mi opadła. Chwilę siedziałam w bezruchu, gapiąc się tępo w ścianę. Potem trzęsącymi się rękoma chwyciłam za paczkę fajek i zapaliłam jedną. Jąkając się, powiedziałam, że gratuluję i takie tam, a następnie w nerwach odprawiłam ich.
Pewnie myślicie, że zachowałam się jak ostatni burak. Cóż, może warto, abyście dowiedzieli się czegoś o przeszłości mojego brata. Otóż kiedy mieliśmy po 10-12 lat, często graliśmy w „nogę”. Byłam od Maćka znacznie lepsza w tej dziedzinie, a siła z jaką kopałam piłkę, zmiatała bramkarza razem z bramką! Podczas jednej z takich zabaw mój braciszek przyjął taki strzał prosto w krocze. Zwinął się w kulkę, zaczął płakać. Ból nie ustępował. Pogotowie. Szpital. Nerwy. Diagnoza: Maciek nigdy nie będzie mógł mieć dzieci.
Całe życie miałam z tego powodu ogromne wyrzuty sumienia, mimo że przecież cios piłką w jaja wcale nie był żadnym zaplanowanym zamachem na płodność mojego braciszka. Rodzice stwierdzili, że powiedzą mu o tym w swoim czasie, jak dorośnie. Nie powiedzieli.
Teraz dowiedziałam się, że będzie ojcem. Nie mam pojęcia, co ciężej zniesie – informację, że jest bezpłodny, czy to, że jego ukochana go zdradza...
#mf4JD
#V1isF
Uprzedzając pytania, myślę, że poza tym jestem normalnym facetem, w dzieciństwie niczego mi nie brakowało, teraz na brak przyjaciół również nie narzekam. Sam nie wiem, co o tym myśleć.
#i2VPe
#YO2r6
Jak już się pewnie domyślacie, trzej budowniczy nagle stracili zainteresowanie malowaniem domu i zaczęli się namiętnie wpatrywać w moje okno. Staliśmy tak chwilę wpatrzeni w siebie, po czym ja zsunęłam się na ziemię i zaczęłam czołgać się do drzwi, myśląc, że podłogi nie widzą. Widzieli...
#nM4Nj
Koleżanka z pracy poszła do kosmetyczki na manicure hybrydowy. Ewelina następnego dnia słodziutkim głosikiem wychwaliła paznokcie koleżanki. Minęły 2-3 dni i było po manicure. Odpadł. Sam z siebie.
Miesiąc temu skorzystałam z zabiegu keratynowego prostowania włosów. Włosy po takim zabiegu mogą być proste nawet do pół roku. Na początku rzeczywiście było WOW. Później widziałam się w pracy z Eweliną. Oczywiście dosłownie piała z zachwytu nad efektem. No i cóż... Zaczęło się od kołtunów. Teraz włosy znowu zaczynają być puszyste i falowane (robiłam wszystko zgodnie z zaleceniami fryzjerki, do tego przekopałam internet, żeby się upewnić, czy na pewno dbam o włosy we właściwy sposób).
Zauważyłam, że Ewelina często mówi do siebie pod nosem, coś mamrocze... Do tego bez przerwy zawieszają jej się komputery.
Kiedyś śmiałam się z zabobonów, a sama zaczęłam nosić w pracy bransoletkę z czerwoną wstążeczką. I mam nadzieję, że to pomoże. Jeszcze kilka miesięcy temu nie wierzyłam w takie rzeczy. Sama jestem chwilami zdziwiona, że traktuję to poważnie.
#Dcr5L
Podczas naszej drugiej lekcji kazał mi zjechać na pobocze. Wyszedł wtedy z auta na chodnik i odwrócony tyłem wykrzyczał na całe gardło: „KU*WA, daj mi Boże cierpliwość, bo mnie tu szlag trafi!!”. Tego dnia także dowiedziałam się, że mój instruktor jest Polakiem.
PS Prawo jazdy mam, ale i tak częściej używam publicznej komunikacji miejskiej.
#Fwf9j
Chodziło jej o to, że nie będę teraz mógł pracować i pomagać jej w utrzymaniu domu, więc uznała się za ofiarę tego wszystkiego i według niej to ona ma gorzej ode mnie, choć ja nie mogę teraz nawet chodzić.