#Z5WsZ

Dziś w nocy mój narzeczony przysunął się do mnie i szepnął do ucha: „Kochanie, śpisz?”. Myślałam, że nabrał na coś chęci, a że ja akurat nie miałam na to większej ochoty, udawałam, że pogrążona jestem w bardzo głębokim śnie. Będąc przekonaną, że nie słyszę, wybranek mego serca puścił wówczas tak głośnego bąka, że aż pies w drugim pokoju zawył rozpaczliwie…
KarolinaPoludniowa Odpowiedz

Jest po prostu wygodny i trudno się mu dziwić. Jakby komunikacja u was była bez zarzutu, to on by zapewne poszedł do łazienki. A w tego wyjącego psa z drugiego pokoju w życiu nie uwierzę:)

Frog Odpowiedz

Mojego boksera by nie przebił, zarówno akustycznie jak i organoleptycznie 😉
Kiedyś obudził mnie straszliwy smród - tak, to pieseczek (śpiący obok mego łóżka na podłodze) zrzucił balast gazów 🙈

KarolinaPoludniowa

Frog, absolutnie nie mam zamiaru się spierać o psa, który puszcza bąki. Moja ciotka miała swego czasu psa (jeszcze za komuny), który miał nawet do spania rozkładaną leżankę i na noc go przykrywali kocem. Co z tego, skoro w tamtych czasach było trudno o mięso, a jeśli już było, to dla ludzi. Pies był głównie karmiony gotowanymi ziemniakami albo jakąś kaszą i niemiłosiernie śmierdząco po tym pierdział :/

chinczykrudy

Boksery maja to chyba do siebie. Ja mialem kiedys takiego to jak walnal cichacza to sie zrzygac mozna bylo

Dragomir

Tak, ty miałeś kiedyś psa. Chyba na obiad.

chybajednaknie

Mamy w biurze Amstafa. Ten potrafi skłonić księgową, która nawet latem siedzi w swetrze, do otwarcia okien podczas mrozów.

Dodaj anonimowe wyznanie