#AG72m

Gdzie to piękno życia, o którym mi mówili?
Zachód słońca, szmer rzeki, rechotanie żab.
Nie zaczęłam robić nic, a powinnam była już dawno.
Wewnętrzna pustka, a z drugiej strony bezpieczeństwo. Chwilowo mam dość. Potem znów widzę ich – ofiary losu, które dają jakoś radę.
Choć mnie dobry Pan stworzył, to go dziś przepraszam za to, że egzystuję.
Śmiech małego dziecka, matki łzy, ból pleców starego ojca. Gdzieś pośrodku ja.
Błyskawice szatkujące szare niebo, mały domek, nieopodal wzgórze bezpieczeństwa.
Szybka karetka, czerwone światła, ulatywanie ludzkiego życia.
Rozbawiony Hitler ze Stalinem i upadłym księdzem, obok Judasz za piekielnym piecem.
Nade mną wisi demon, wyczekując okazji. Szarpie mną i kłóci się z innymi.
Ta stara szklarnia, co się rozpadła w cholerę i brak wszystkiego na czegokolwiek.
worm Odpowiedz

A wtedy odkrywasz, że oddychasz.
Dajesz jedno zdanie niby powiązane ale jednak urwane.
I zastanawiasz się czemu dajesz enter po każdym zdaniu.
A na koniec jedna myśl przeszywa Twój umysł.
Co to robi na głównej.

Frog Odpowiedz

Sorki, Neo-Nówka :)

Frog Odpowiedz

"Rozbawiony Hitler ze Stalinem i upadłym księdzem, obok Judasz za piekielnym piecem."
Ktoś tu się chyba naoglądał spektaklu NIEBO, kabaretu "Neonówka".

"Bohu, a ty dalej ze sznura dzwonisz?..."
Jeden z lepszych numerów tej grupy 😁

Dodaj anonimowe wyznanie