Ludzi relaksują różne rzeczy.
Ja uspokajam się, kiedy obracam w uchu patyczek kosmetyczny, zwykłą pałeczkę do czyszczenia uszu.
Pracuję w korpo, gdzie jest dość dużo stresu, więc kiedy tylko nikt nie patrzy, wyciągam z szuflady patyczki i odstresowuję się bardzo szybko.
Jak dotychczas nikt mnie nie przyłapał :)
Co tu dużo mówić... Wczoraj byłem tak nawalony, że głaskałem reklamówkę.
Słowem wstępu: pracuję w kręgielnio-restauracjo-pubie. Takie combo.
Kojarzycie, jak po udanej imprezie kładziecie się do łóżka i słyszycie taki dość mocny szum, a gdzieś w oddali muzykę, która była puszczana w klubie?
Ostatnio złapałem się na tym, że mam dokładnie to samo. Z tym że ja w oddali słyszę odgłos zbijanych kręgli i głos swojego kierownika.
Czas na wolne.
Jako 6- czy 7-letnie dziecko usłyszałam, że to rodzice panny młodej płacą za wesele. Popłakałam się i chciałam zostać chłopcem, aby nie robić kłopotu rodzicom, którzy mieli na głowie kredyt :')
Jak w nocy potrzebuję iść do łazienki, a boję się chodzić nocą po domu, zawsze zabieram królika ze sobą, bo inaczej nie dam rady wyjść.
Mam 32 lata i mieszkam sama.
Kurtyna.
Po 10 latach związku rozstałam się z chłopakiem, ponieważ dowiedziałam się o jego zdradzie. Moi rodzice tak go uwielbiali, że ciągle oskarżali mnie, że nasze rozstanie to pewnie moja wina. W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam im prawdę.
Stwierdzili, że to moja wina, bo widocznie nie zadowalałam go wystarczająco.
Jako dziecko byłam lunatyczką.
Którejś nocy śniło mi się, że skaczę przez balkon (mieszkam na parterze, więc luzik). Dokładnie pamiętam jak skaczę, przechodzę przez ogrodzenie i udaję się do sąsiadów mieszkających obok (osiedle domków jednorodzinnych). I tu film, a raczej sen się urwał, ocknęłam się, jak dobijałam się do ich drzwi. Autentycznie obudziłam się w pidżamie, boso, przed drzwiami sąsiadów. Zdezorientowana i przestraszona uciekłam do domu. Weszłam przez balkon i próbowałam zasnąć.
Następnego dnia poszłam do sąsiadki (dziewczyna w moim wieku) i opowiedziałam jej całą akcję. Naszej rozmowie przysłuchiwała się jej mama, która w pewnym momencie zrobiła się cała blada. Powiedziała, że obudziła się wczoraj w nocy, bo ktoś się strasznie dobijał do drzwi...
Swoją drogą ciekawe, co takiego mnie przywołało do tego domu...
Dwa dni temu dowiedziałam się, że facet, którego kocham całym sercem od 1,5 roku, zdradza mnie... Zaczęło się to rok temu, w sierpniu. Poznał ją przez przypadek, dzięki dziewczynie swojego przyjaciela. Jak tylko dowiedziałam się, że się znają (zauważyłam to w październiku), on mydlił mi oczy. Mówił mi, że to tylko koleżanka itp., ale ja czułam, że coś jest nie tak. O zdradzie dowiedziałam się od dziewczyny, która ich poznała. Też przez zupełny przypadek, ponieważ wysłałam snapa, cała w skowronkach, że za tydzień wraca mój ukochany i ona to zobaczyła. Jak się później okazało, M. robił ze mnie psychopatkę, mówił znajomym, że wymyśliłam sobie ten związek. A jak dodałam nasze zdjęcie, to powiedział im, że był pijany i zrobiłam to specjalnie.
Spotkałam się z tą dziewczyną. Opowiedziała mi o wszystkim. Od stycznia wyznawał jej miłość. Gdy dała mi do przeczytania ich rozmowy, czułam się, jakbym czytała nasze. Mówił do nas w identyczny sposób. Okłamywał wszystkich: mnie, ją, moich przyjaciół i pewnie swoich. Poświęciłam mu naprawdę wszystko.
W całej tej sytuacji cieszy mnie jedynie fakt, że ta laska od początku miała go w głębokim poważaniu i się nim bawiła. Mam nadzieję, że będzie cierpiał.
Jak byłam małą dziewczynką, to tak się cieszyłam z powrotu taty do domu, że rozbierałam się do rosołu i latałam po mieszkaniu nago. Nawet gdy mieliśmy gości.
Na studiach mieszkałem w akademiku. Pewnego dnia siedziałem sobie z koleżankami w pokoju i oglądaliśmy „Ring”. Dla tych, co nie oglądali wyjaśniam, że horror ten kręcił się wokół pewnej kasety z filmem. Każdy po jego obejrzeniu odbierał głuchy telefon i jeżeli nie pokazał tego filmu w ciągu tygodnia komuś innemu, to przychodziła po niego dziewczynka w długiej białej koszuli i z długimi czarnymi włosami. No więc siedzimy sobie w pokoju i oglądamy ten film. Film się skończył, lecą napisy końcowe. W tym momencie zadzwonił telefon stojący na oknie (w każdym pokoju był jeden, można było z nich dzwonić w obrębie uczelni). Podnoszę słuchawkę, a tam cisza. Mówię parę razy „halo”, ale nikt nie odpowiada, po paru chwilach połączenie się kończy. Za chwilę zadzwonił jeszcze raz, tym razem dzwonił kolega z jakąś sprawą, ale jak zapytałem, czy to był on przed chwilą, to zaprzeczył.
Do dzisiaj nie wiem, kto dzwonił za pierwszym razem. I choć to był tylko film i wiem, że to głupie, to jednak dla pewności film pokazałem znajomym... Nadal żyją, więc pewnie też pokazali film innym znajomym ;)
Dodaj anonimowe wyznanie