#0pPhY
Nie byliśmy szczególnie blisko, oni byli ciągle w rozjazdach, ciężko było spotkać ich w tym samym czasie w domu. Nie mam im tego za złe, uważam, że byli świetnymi rodzicami. Gdy byłam w klasie maturalnej, przeprowadziliśmy się ze wsi do miasta, spory kawałek, więc musiałam zmienić szkołę. Po 4 miesiącach nie byłam na tyle zżyta ze swoją nową klasą, żeby iść z nimi na studniówkę. Ze swoimi znajomymi ze starej szkoły postanowiliśmy pojechać nad morze. Moja studniówka wypadała dosyć nietypowo, bo w czwartek. Rodzicom powiedziałam, że będziemy nocować u jakiejś koleżanki (to takie pół kłamstwo, bo nocowaliśmy u jej dziadków i w trochę innym miejscu ;)) do niedzieli. Trochę pomruczeli, ale zgodzili się pod warunkiem, że wrócę w niedzielę przed wieczorem.
I pojechaliśmy. Morze jest piękne o tej porze roku, polecam taką wycieczkę każdemu. Wróciłam przed wieczorem, ale we wtorek, na szczęście nie było ich wtedy w domu i cudem uszło mi to płazem.
Pieniądze na studniówkę (i własne oszczędności) wydałam na najwspanialszą wycieczkę z ludźmi, z którymi przyjaźnię się do dzisiaj. Niczego nie żałuję, a rodzicom przyznam się za jakieś 20 lat :)
Rodzice nie chcieli zobaczyć żadnych zdjęć ze studniówki? :D
Ja swoich nie pokazałam, sporej części nie widziałam - zobaczyłam kilkanaście z albumu i przestałam, były tak beznadziejne. Nie wiem skąd wzięli tego typa.
Pamiętam, że tylko zapytali, kiedy dostaniemy zdjęcia, więc coś tam zmyśliłam, ale później nie przypominam sobie, żeby ich to interesowało :)
A wiesz, ja nie mam żadnych. Jakoś mi nie przyszło do głowy, żeby kogoś ze znajomych poprosić o odbitki. A ogólne to nawet nie pamiętam czy były robione.
a ja swoją studniówkę przesiedziałem w domu, wpierdzielając czipsy, pijąc piwo i oglądając film. Byłem pierwszą osobą od iluś tam lat w tej szkole, która nie poszła na studniówkę. Wszyscy kategorycznie żądali mojego przyjścia, od "wywalą Cię ze szkoły", przez "pedagog będzie Cię maglował", aż po "zrzucimy się na Ciebie, tylko przyjdź". Nie przyszedłem i dobrze mi z tym :)
Trzeba było się zgodzić, żeby się zrzucili, przyjść na dobrą kolację i wyjść *Janusz biznesu* :D
Gdybym wiedziała jak będzie wyglądać moja studniówka to zrobiłabym tak samo jak autorka wyznania :)
No i fajnie :), taka tajemnica jest przyjemna. Nie zrobiłaś niczego złego ani głupiego, wręcz przeciwnie - masz teraz dzięki temu fajne wspomnienia, czego pewnie byś nie miała, gdybyś poszła na studniówkę z ludźmi, których ledwie znasz.
Mój kolega poszedł na studniówkę "żeby mama nie gadała" i przez cały czas tylko siedział przez 5h..
Moja studniówka za kilka dni i nie mogę się doczekać. Na ogół nie ubieram się za ładnie, nie stać mnie na super ciuchy, a co dopiero jakiegoś fryzjera, czy makijażystkę, ale tym razem będzie inaczej. Poszłam do pracy, sama uzbierałam na wejście, kupiłam piękną, błyszczącą suknię, zapisałam się na przedłużanie paznokci. Będzie pięknie :) Mam nadzieję, że się nie rozczaruję, ale zawsze chciałam iść na tego typu bal. Moim marzeniem jest, by chociaż raz zatańczyć poloneza. Zaprosiłam kolegę, który mi się podoba, zgodził się :) Także trzymajcie kciuki!
No I super. Sama na swojej studniówce nie byłam - beznadziejna klasa no I dla mnie to idiotyczne, żeby na jedną imprezę wydawać tyle pieniędzy. Wycieczka nad morze z przyjaciółmi - genialny pomysł.
Ja tam nie pójdę na swoją studniówkę i nawet nie mam zamiaru tego ukrywać. Nie uważam tego za nic ważnego i nie lubię takich wymuszonych przyjęć, gdzie wszyscy są tacy wspaniali dla siebie i mili. Co prawda nie wybieram się na żadną taką wycieczkę, ale uważam, że to naprawdę świetny pomysł.
Ja poszłam i w sumie...trochę żałowałam.
Poszłam ze swoją starą klasą (odeszłam ze szkoły po 2giej liceum), ale kontakt już był nieco rozmyty (tym bardziej, że najlbliższa koleżanka nie poszła) więc czułam się większość czasu jak piąte koło u wozu, na doczepkę. W dodatku koło 22 zaczął mnie brzuch boleć, więc o 23 przyjechała po mnie mama i tyle było z imprezy...
Nie poszłam, bo nie miałam z kim... Byłam sama na półmetku, więc z góry wiedziałam jak by to wyglądało ponownie. Ja sama znudzona i pewnie tak jak w przypadku półmetku wróciłabym do domu po 2h... Tak to jest jak klasa miała cię za margines i nikt nie chciał z tobą rozmawiać.
Współczuję, u mnie w klasie na półmetku może 2-3 osoby były w parze więc bawiliśmy się cała klasa i w sumie na studniówce każdy był z kims, a i tak sporo czasu bawiliśmy się razem. Niestety wszystko zależy od klasy na jaką się trafi