#KWvDC
Pewnego razu trafiłam na drobne zszywanie i płakałam, nie wiedząc co mnie czeka. Prosiłam, żeby przyszła mama, bo się boję. Słowa pielęgniarki:
- Jak się pieprzysz, to mamusia też nad tobą stoi?!
Szok. Miałam 12 lat i zero pojęcia o świecie...
#GEkaG
Położono mnie w dużej (20-osobowej sali), chłopcy razem z dziewczynkami, mniej więcej w podobnym wieku.
Jako że czułam się dobrze i byłam bardzo żywym dzieckiem, od razu zaczęłam zwiedzać szpital. Ku udręce pielęgniarek, salowych i lekarzy po dwóch dniach znałam już szpitalne piwnice, kuchnie, pralnie i inne pomieszczenia, do których chodzić nie powinnam. Próbowano mi tłumaczyć, że tam chodzić nie wolno, że jest świetlica, że wsadzą mnie za karę do łóżka dla niemowlaków (takiej "klatki"). Nic sobie z tego nie robiłam, bo świetlica mnie nie interesowała (najczęściej miały tam lekcje szkolne starsze dzieciaki i mi nie wolno było tam wtedy wchodzić). Z "klatki" umiałam wyjść, a to, że nie wolno, dodawało zabawy.
Trzeciego dnia do moich "wypraw" przyłączyło się dwóch braci bliźniaków w moim wieku i po zwiedzeniu całego szpitala ukarano nas.... zabraniem spodni od piżamek. Salowe myślały, że z gołymi tyłkami nie będziemy biegać po szpitalu.
Jeden dzień w łóżkach, ale kolejnego zrobiliśmy sobie tuniki z prześcieradeł i wyścigi przez cały szpital, "pożyczając" dziecięce wózki inwalidzkie z ortopedii.
Gdy po trzech tygodniach lekarz wypisywał mnie ze szpitala, powiedział moim rodzicom, że ich podziwia, bo wychowanie takiego szatana musi być trudne.
Dziś podziwiam personel tamtego lekarza, bo ja na ich miejscu sprałabym solidnie takiego dzieciaka jakim byłam, zamknęła w jakieś komórce i głodziła karnie. Wtedy wydawało mi się, że jestem zaradna, umiejąc sobie czy kolegom wymyślić wspaniałą zabawę, ale wiem, że wkładanie pościeli do zmywarki w kuchni czy zamykanie toalet i wychodzenie z nich górą nie było najlepszym pomysłem ;-)
#yWyA6
To był zwykły czarny t-shirt z rysunkiem różowego wieszaka. Dlaczego wieszaka? Nie mam pojęcia, kupiłam tę koszulkę w lumpeksie.
Nigdy nie byłam na żadnej manifie, protesty są mi obojętne, temat aborcji raczej też. Niech każdy robi co uważa, ja na swoje życie nie narzekam, więc nie robię nic. Nawet nie wiedziałam o co z tym wieszakiem chodzi.
PS. Dostałam również jedynkę z religii... Ludziom chyba odbiło do reszty, a koszulkę chyba wyrzucę, bo boję się w niej pokazać na ulicy.
#wbTX1
Kocham mojego tatę :D
#s8yET
#H5GDs
Tak się zbierałem, tak kombinowałem, aż w końcu nadszedł dzień wyjazdu, a ja nie zamieniłem z dziewczyną nawet słowa (nie licząc standardowego „poproszę dużego gofra z czekoladą”). Stwierdziłem więc, że czas wziąć się za siebie i iść do niej; w razie niepowodzenia mogłem po prostu kupić sobie gofra na drogę, zatem wybrałem się tam, gdzie planowałem. Niestety, ze względu na dość wczesną jeszcze porę, moja ulubiona budka z goframi była zamknięta. No cóż, stwierdziłem, że może w przyszłym roku ponownie ją spotkam, po czym odwróciłem się, by wrócić do samochodu. A raczej miałem taki zamiar, bo odwracając się, wpadłem na ową śliczną blondynkę, której szukałem. Pech chciał, że właśnie niosła kilka rzeczy do budki z goframi, więc kiedy się zderzyliśmy, to, co miała w rękach, spadło na ziemię. Spaliłem buraka, pomogłem jej pozbierać rzeczy i po krótkim „przepraszam” uciekłem z tego miejsca gdzie pieprz rośnie.
Tak oto zakończył się mój wakacyjny podryw.
#HZAZ2
Kilka lat temu, na początku podstawówki, mieliśmy w planie obowiązkowy basen. Od pewnego czasu nurtowało mnie, czy rzeczywiście nie można sikać w basenie, bo chlor cię zdradzi. Moja mądra główka wymyśliła świetny sposób, by to sprawdzić.
Tego dnia basen mieliśmy na pierwszej lekcji. Uzbrojona w probówkę ruszyłam do szkoły. Lekcja minęła, udaliśmy się do szatni. Przypomniałam sobie, że „przypadkiem” zostawiłam na jednym z murków okularki do pływania. Poszłam po nie, chowając w ręce probówkę. Sięgając okularki, dyskretnie nabrałam wody basenowej do probówki. Wszystko git, nikt nie widział. Probówka do plecaka, reszta lekcji i do domu.
Drugi etap planu. Dyskretnie przemycony do łazienki słoiczek, pełny pęcherz i probówka. Wodę z basenu przelałam do słoiczka. Teraz wystarczy trochę tam nasiusiać...
Niezależnie od tego, ile tam nasikałam, woda nie chciała zmienić koloru.
Ładnie to tak oszukiwać dzieci?
#ewdki
Jak co dzień wstałam rano. Ubierałam się już sama. Mama odprowadziła mnie do szkoły. Już na pierwszej lekcji zorientowałam się, że coś jest nie tak. Upewniłam się w toalecie, gdy chciałam zdjąć majtki... których nie miałam.
Nie miałam telefonu, a do wychowawczyni wstydziłam się pójść, więc w mojej główce rodził się błyskotliwy pomysł - poczekam do końca lekcji!... I to był błąd.
Na ostatniej lekcji wyszliśmy na dwór. Ja beztrosko biegałam z koleżankami. Wszystko byłoby świetnie, gdybym nie wyrżnęła przed wszystkimi i nie objawiła swoich bladych pośladków...
Od tamtej pory zawsze upewniałam się, że nie zapomniałam włożyć majtek.