#iKX9h

Swego czasu mieszkałem w Wielkiej Brytanii. Pracowałem tam parę lat w moim zawodzie, zdobywałem doświadczenie, a przy okazji studiowałem. Każdy, kto był kiedyś za granicą wie, że w końcu nadchodzi ten moment, że człowiek chce już wrócić do ojczyzny i zacząć układać sobie życie na swojej ziemi. Ku mojej wielkiej radości, zostałem zaproszony na rozmowę o pracę w wymarzonym miejscu, na wymarzonym stanowisku! Mało tego, okazało się, że z moim doświadczeniem mam szansę zarabiać w Polsce naprawdę dobre pieniądze! Kupiłem więc sobie bilet.

W zapasie miałem dwie godziny, aby dotrzeć z lotniska do miejsca (na szczęście w tym samym mieście), gdzie odbywała się rozmowa, a następnie wrócić na lotnisko i parę godzin później wsiąść w samolot powrotny na Wyspy. Jednym słowem – szybka akcja!
Już na pokładzie zorientowałem się, że otoczony jestem przez moich rodaków, z czego większość była już bardzo nietrzeźwa. Najbardziej upojony był pewien archetypowy „Janusz” – śmierdzący potem 50-letni wąsacz, który darł się na cały samolot, śpiewał i klepał w tyłki stewardessy.

Przez ostatnią godzinę lotu gość bardzo niekulturalnie domagał się pozwolenia na zapalenie papierosa. Najwyraźniej wymoczona w taniej wódce gąbka, którą nosił pod czerepem, nie przyjmowała odmów. Oto bowiem, gdy samolot zniżał się do lądowania, wąsacz wstał i chwiejnym krokiem poczłapał do ubikacji. Po chwili wszyscy poczuli zapach papierosowego dymu. Zanim do akcji wkroczyło kilku chłopaków z męskiej części obsługi i siłą wyciągnęli idiotę z kibla, pilot podjął decyzję o ponownym wzniesieniu maszyny, wykonaniu jeszcze jednego okrążenia i kolejnej próbie lądowania.
Na lotnisku znalazłem się o godzinę za późno. To jednak nie był koniec kłopotów – od razu, na dzień dobry, ja i kilku innych świadków Januszowych wybryków musiałem złożyć zeznania policjantom, którzy zostali wezwani jeszcze, gdy maszyna była w powietrzu. Trwało to dwie godziny!

Zupełnie załamany zadzwoniłem do mojego potencjalnego pracodawcy, aby wytłumaczyć zamieszanie. Gość był bardzo miły. Zrozumiał, ale jednocześnie powiedział, że ogromnie mu przykro, ale musi być fair w stosunku do innych osób starających się o moją pozycję. Termin rozmów się skończył i niestety – nie może zrobić dla mnie wyjątku. Załamany, zostałem jak ta sierota na lotnisku, skąd po paru godzinach wróciłem na Wyspy.

Z tym samym Januszem zetknąłem się dwa miesiące później. Był martwy. Facet udusił się własnymi wymiocinami.
Skąd to wiem? Osobiście przeprowadziłem jego sekcję zwłok. Jestem koronerem. W Polsce aplikowałem na stanowisko specjalisty medycyny sądowej.

PS. Dopiero po trzech latach mi się to udało. Do zobaczenia na zimnym stole sekcyjnym! ;)
Itsmi Odpowiedz

Ciekawe jak znajomi reagują na twoje "do zobaczenia" 😝

anonimzanonimowa

zapewnie z zimna krwia xD

anonimzanonimowa

lub sztywno xDDD

Accio

Przypuszczam, że raczej chłodno :D

Hasztag

Robią się trupiobladzi i od razu zapada grobowa cisza

PaniczFoch

Stają się śmiertelnie poważni.

FoxyLadie

4 plusy pod rząd 😁 Pogoda się poprawia, to i komentatorzy w nastroju do super śmieszkowania!

PaniczFoch

U mnie się psuje. Dzisiaj cały dzień leje jak z cebra :/

Aliccjaa

U mnie tez non stop leje, pozdrawiam z deszczowej Warszawy

FoxyLadie

U mnie wczoraj słońce, a dzisiaj 15 stopni i słońce niedługo się pojawi (oby!). Najważniejsze, że czapka i szalik zostały w domu, juhu!

InessaMaximova

Znam taki kawał :)
"Jak się żegnają lekarze?"
Okulista - Do zobaczenia!
Laryngolog - Do usłyszenia!
Ginekolog - Jeszcze do pani zajrzę!

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
KrakowskaPodsuszana Odpowiedz

Jeśli ta historia jest prawdziwa to życie chyba nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać :O

anonimzanonimowa

Nie ważne czy prawdziwa czy nie ważne ze jest co czytać na anonimowych :)

anonimzanonimowa

minusowac to ****** skoro mnie minusujecie

Aliccjaa

Anonimzanonimowa ten portal jest po to by wrzucać prawdziwe historie, a nie wymyślone

gwynbleidd Odpowiedz

Nie, żeby coś, ale nie chce mi się wierzyć, że facet zdołał dojść do toalety w trakcie zniżania. Skoro gość mógł się swobodnie poruszać po pokładzie, to musielibyście być na tyle daleko od lotniska (a co za tym idzie na tyle wysoko nad ziemią), że nawet byście nie zauważyli, że pilot wnosi maszynę - jeśli w ogóle byłaby taka potrzeba. Jeżeli pilot przygotowuje się już do lądowania, to wszyscy mają obowiązek znajdować się na swoich miejscach - w tym obsługa samolotu, która siedzi przy toaletach. Nie ma więc możliwości, by facet ot tak sobie koło nich przeszedł i jeszcze zdążył zapalić papierosa. Tym bardziej nie ma możliwości, by obsługa zareagowała dopiero na zapach dymu papierosowego, a nie na podpitego Janusza wałęsającego się po samolocie w trakcie manewru zniżania. A tak już na marginesie dodając... kołowanie to nie jest okrążenie lotniska przed lądowaniem, tylko moment, w którym samolot porusza się po płycie lotniska (oczywiście bezpośrednio dotykając go podwoziem). Nie da się więc kołować w powietrzu ;)

mm99999 Odpowiedz

A mi się nie chce wierzyć, że pracodawca zrezygnował z rozmowy. W Polsce rozmowy rzadko (tzn nigdy z czymś takim się nie spotkałem) wyglądają tak, że sprasza się X ludzi na jedną godzinę i przyjmuje się ich na raz. Rozmowy zwykle są rozłożone w czasie, paru dni. Jeżeli historia jest prawdziwa, to Januszem też się okazał pracodawca, śmiem twierdzić, że nawet większym niż ten z samolotu. Widząc, że ktoś przybywa na rozmowę specjalnie z Wysp samolotem, to nie przyjęcie go w przypadku opóźnienia, to januszowanie.

Dragomir Odpowiedz

Tak, na pewno. Lot z UK do PL trwa może półtorej godziny, a tu w ostatniej godzinie Janusz zaczął domagać się papierosa...na pewno tak było. Jakbyś wymyślił nie wiem, z Hiszpanii chociaż to OK. Ale nie z UK.

Poza tym, nie każdy chce wracać do Polski. Ja im dłużej jestem za granicą, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jednak nie wracam na stałe.

JodiPicoult

Półtorej godziny? Z Londynu Stansted do Warszawy lece 2 - 2. 20h

Vulneraverunt Odpowiedz

Może będziesz miał szczęście i trafisz na mnie, a właściwie na moją prawą stopię, gdzie na dużym palcu wytatuowałam sobie uśmiech specjalnie na tą okazję :>

panwodnik Odpowiedz

Jeśli to nie problem możesz napisać gdzie studiowales. :-)

PannaJednorozek Odpowiedz

A czy sekcjami zwłok nie zajmuje się patolog?

Poroniec

Koroner w Polsce to lekarz medycyny sądowej (stwierdzenie przyczyny śmierci itp).
Patolog zajmuje się sekcją zwłok z przyczyn naturalnych, jeżeli jest inne podejrzenie, musi 'oddać' zwłoki do zakładu medycyny sądowej. Lekarzem medycyny sądowej jest np. genialny człowiek, wrocławski lekarz medycyny sądowej Jerzy Kawecki. Zajmuje się właśnie stwierdzeniem przyczyny zgonu, jak do tego doszło, zbieraniem śladów itp.
Patolog jest też zwykłą dziedziną w medycynie, zajmująca się np. zaburzeniami mowy (logopatologia).

Lool23 Odpowiedz

Nie snia Ci sie trupy po nocach? Albo chociaz na poczatku sie nie snily?

Patrzaj Odpowiedz

Nieźle zmyślona historyjka. Nic sie nie trzyma ładu i składu.

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie